Wydarzenia

Przyjaciele grają, #PrzyjacieleZostają

2018-04-30 02:00:00
Przed nami kolejny mecz przyjaźni. Na Stadionie Wrocław Śląsk podejmie Lechię Gdańsk. Spotkanie w poniedziałek o godz 18. Obie drużyny chcą udowodnić, że ekstraklasa to ich miejsce i #PrzyjacieleZostają.
#PrzyjacieleZostają to hasło poniedziałkowego meczu, w którym WKS i BKS chcą zrobić kolejny krok w stronę pozostania w ekstraklasie. Oba kluby, których kibice od 40 lat żyją w zgodzie, znalazły się w tym sezonie w "grupie B" i dla obu jest to wynik rozczarowujący. Teraz pora pokazać, że miejsce Śląska i Lechii jest w najwyższej klasie rozgrywkowej i zgodnie pozostać na tym poziomie.
 
Jak na razie wrocławianie zdobyli sześć, a gdańszczanie cztery punkty w rundzie finałowej. Śląsk ma za sobą wygrane z Sandecją i Bruk-Betem, natomiast Lechia pokonała w derbach Arkę i podzieliła się z punktami z Cracovią. W tej chwili WKS ma osiem punktów przewagi nad strefą spadkową. BKS - pięć. Gracze Tadeusza Pawłowskiego chcą nie tylko utrzymać się w ekstraklasie, ale i powalczyć o jak najwyższą lokatę. - Teraz patrzymy w górę, chcemy zbliżyć się do drużyn, które prowadzą w dolnej ósemce. Rozmawiamy o tym, by zająć jak najlepsze miejsce, by ten nieudany sezon zwieńczyć dobrą grą, która zadowoli naszych fanów. Do tego będziemy dążyć w ostatnich spotkaniach - mówi trener przed poniedziałkowym spotkaniem.
 
W meczu z powodu zawieszeń nie będzie mógł wystąpić Sito Riera (kara do końca sezonu) oraz Steven Vitoria. Obrońca Lechii musi odcierpieć przymusową pauzę spowodowaną czterema żółtymi kartonikami. Szkoleniowiec Trójkolorowych ma do dyspozycji wracającego po zawieszeniu Jakuba Koseckiego. - Czuję się w dobrej formie. I fizycznie, i psychicznie. Wracam i bardzo chciałbym pomóc drużynie. Jak będzie, czy zagram, czy od początku - to zależy wyłącznie od trenera. Ja mogę pokazywać się mu na treningach i to robię. Ktokolwiek by nie zagrał - najważniejsze, abyśmy wygrali i pięli się w tabeli - zaznacza "Kosa".
 
Dla skrzydłowego Śląska mecz z Lechią będzie wyjątkowy, bowiem wiosną 2012 roku - czyli wtedy, kiedy WKS zdobywał mistrzostwo - on bronił biało-zielonych barw klubu z Gdańska. Byłym lechistą w szeregach wrocławian jest również Mateusz Lewandowski i Michał Chrapek. Z kolei Sebastian Mila oraz Flavio i Marco Paixao, obecnie piłkarze Lechii, to byli reprezentanci klubu z Dolnego Śląska.
 
W tym sezonie oba kluby podzieliły się zwycięstwami w bezpośrednich meczach. We Wrocławiu lepszy był Śląsk, wygrywając 3:2 po dwóch golach Celebana i jednym Koseckiego. Nad morzem z trzech punktów cieszyli się gospodarze. Triumfowali 3:1, a honorową bramkę dla WKS-u zdobył Łukasz Madej. Było to historyczne trafienie, bowiem "Madejos" stał się wtedy najstarszym strzelcem gola dla Trójkolorowych w ekstraklasie. W poniedziałek szansę na historyczną bramkę mieć będzie Marcin Robak. Ewentualne trafienie byłoby bowiem jego 100 golem w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również