Wydarzenia

Radecki: Moja pozycja nie była zaskoczeniem

2019-02-15 11:10:00
Pierwszy skład, strzelony gol i zwycięstwo Śląska - dla Mateusza Radeckiego pierwszy mecz nowej rundy był bardzo udany. Przed drugim, wyjazdowym starciem z Wisłą, pomocnik Śląska spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej.
Mateusz Radecki: Nie było dla mnie zaskoczeniem, że przeciwko Zagłębiu grałem na pozycji numer "10". Dobrze się czuję na tej pozycji. Gdy jesteśmy w defensywie, w naszym ustawieniu są tak naprawdę dwie "8", w tym przypadku ja i Krzysiek Mączyński, oraz jedna "6" - Jakub Łabojko. Z kolei w momencie, w którym wyprowadzamy atak pozycyjny, ja idę trochę wyżej i szukam sobie przestrzeni z przodu, by wykreować sytuacje.
 
Moje ustawienie nie wynikało z tego, że Zagłębie grało w osłabieniu. To była nasze założenie od pierwszej minuty. W ofensywie grałem wyżej, za Arkiem Piechem, w obronie cofałem się do Krzysztofa Mączyńskiego. Na pewno mogę skorzystać z podpowiedzi Krzyśka na boisku. Dużo podpowiada, a ja biorę to do siebie, bo to bardzo dobry, doświadczony zawodnik i warto z tego korzystać.
 
Na pewno nie czuję się pewniakiem do gry w pierwszym składzie. Mocno trenuje, na każdych zajęciach i we wszystkich meczach staram się pokazywać trenerowi, że zasługuję na grę. Ostatnio się to udawało, ale nie czuję się pewniakiem.
 
Od trenera Lavički bije duży spokój. Podchodzi do zawodnika indywidualnie, przekazuje wiele swoich uwag i doświadczeń. Różnica między nim, a moimi poprzednimi trenerami jest też taka, że częściej trenujemy z piłką, mniej jest zajęć bez niej. Mamy też wiele taktyki, odczuwam to, że pod tym względem wyglądamy lepiej. Pewnie kibice też mogli to zauważyć już w pierwszym ligowym meczu tej rundy. Jesteśmy lepiej ustawieni i to się przekłada na sytuacje bramkowe.
 
Myślę, że cały czas będziemy pracować nad taktyką, by wyglądać jeszcze lepiej, ale chyba wiosną można się spodziewać podobnego Śląska jak w meczu z Zagłębiem. Nasza gra nie wynikała z faktu, ze rywale mieli wielu nowych piłkarzy w składzie, albo że grali w osłabieniu, tylko z naszych założeń.
 
Z pewnością to, że sosnowiczanie grali w "10" sprawiło, że porobiły się większe przestrzenie na boisku. To też może być powód, że wiele naszych prostopadłych podań przechodziło przez obronę rywali. Myślę jednak, że jeśli będziemy grali według tych schematów, które nakreślają trenerzy, to w każdym meczu będzie przechodziło sporo takich piłek i będą z tego sytuacja bramkowe.
 
Nie mieliśmy jeszcze dokładnej analizy rywala, ale wiadomo, że Wisła ma w składzie dobrych piłkarzy. Między innymi dwóch reprezentantów Polski na skrzydłach. Jednak my jedziemy do Krakowa z pozytywnym nastawieniem, chcemy tam wygrać. Trzeba wyjść na murawę dobrze poukładanym taktycznie, zachować koncentrację i na pewno stworzymy sobie okazje do strzelenia goli.
 
Nie czuję specjalnego dreszczyku, że zmierzę się z Kubą Błaszczykowskim. Oczywiście to fajne spotkać takiego piłkarza, taką ważną postać dla kadry i polskiej piłki. Cieszę się, że zagram przeciwko niemu, jednak nie powoduje to jakichś dodatkowych emocji czy podekscytowania.
 
Na pewno w Krakowie będzie fajna atmosfera na stadionie, na pierwszy mecz Wisły po przerwie przyjdzie zapewne wielu kibiców. To nakręca zawodników, my wszyscy lubimy grać przy pełnych trybunach, więc to nie będzie dla nas problemem. A może nawet nam pomoże.
 
Moja cieszynka po golu? To gest zwycięstwa. Zawodnicy wielu sztuk walk, np. boksu, po wygranym pojedynku podnoszą ręce w taki sposób. A nie jest tajemnicą, że kiedyś trenowałem trochę tego typu dyscypliny sportu. Zrobiłem taki sam gest, jakbym wygrał walkę, uniosłem ręce i cieszę się, że to spodobało się nie tylko mi, ale również wielu kibicom. 
 
Mam chęć, by czasem jeszcze potrenować sztuki walki, tak jak kiedyś. Grając w Śląsku trudno jednak znaleźć czas i trenera, by wszystko poukładać odpowiednio. Nie może być tak, że przez trening bokserski będę zmęczony na zajęciach w klubie albo podczas meczu. W czasie wolnym, gdy mamy roztrenowanie, przerwę w rozgrywkach - wtedy jak najbardziej jest to możliwe i już z tego korzystałem.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również