Wydarzenia

Roman: Pierwsza nagroda

2017-02-19 11:30:00
Hiszpański skrzydłowy był bohaterem spotkania z Wisłą Kraków. Wszedł na boisko w drugiej połowie i strzelił swojego premierowego gola, który dał wygraną. - To pierwsza nagroda za naszą ciężką pracę. A mnie, jako ofensywnemu piłkarzowi, bramka doda dużo pewności siebie - mówi Joan Angel Roman.
Choć do Śląska dołączył w sierpniu, wczoraj wyszedł na boisko dopiero po raz siódmy. Za kadencji trenera Rumaka trzykrotnie zagrał  w pierwszym składzie, jednak nie prezentował się tak, jak chciałby tego szkoleniowiec, kibice i on sam. Dopiero wczoraj mógł uśmiechnięty od ucha do ucha powiedzieć po meczu (w języku polskim): "Jestem bardzo zadowolony!".

Końcówka poprzedniego roku była dla Romana bardzo nieudana. W listopadzie nie zagrał ani razu, w grudniu raz (niespełna pół godziny w Gdańsku, z Lechią). Odkąd na ławce WKS-u zasiadł Jan Urban, hiszpański skrzydłowy złapał jednak więcej wiatru w żagle. Już podczas przygotowań zdobył bramkę w jednym ze sparingów. Teraz strzelił w oficjalnym meczu. I od razu na wagę zwycięstwa! - Oczywiście, jestem szczęśliwy. Tak jak mówiłem podczas przygotowań do sezonu - jeśli jesteś ofensywnym zawodnikiem, strzelenie gola daje ci dużo pewności siebie. Zwłaszcza, gdy to nie tylko trafienie dla twojej satysfakcji, ale takie, które pomaga osiągnąć drużynie cel, którym było zwycięstwo i trzy punkty - mówi szczęśliwy bohater sobotniego wieczoru na Stadionie Wrocław.

Wygrana z Wisłą (tą z Płocka) uciekła Śląskowi w ostatniej sekundzie w 21. kolejce. Roman wszedł wtedy na boisko w doliczonym czasie gry. Przeciwko Białej Gwieździe Jan Urban pokazał swój trenerski nos - wpuścił Hiszpana na boisko już w 66. min, a ten przesądził o losach meczu. - Po zdobytej bramce miałem jeszcze szansę na kolejnego gola, jednak bramkarz przeciwników popisał się świetną obroną. Oczywiście, chciałoby się strzelić tyle goli, ile tylko można, ale nie jestem rozczarowany, że trafiłem tylko raz. Najważniejsze, że zagraliśmy jak drużyna i moja zdobycz wystarczyła do zwycięstwa, zachowaliśmy czyste konto i teraz możemy się cieszyć - przekunuje 23-latek.



- Na pewno nie był to łatwiejszy mecz niż w Płocku, choć zakończony lepszym wynikiem dla nas. W mojej opinii Wisła Kraków jest silniejszym zespołem niż Wisła Płock - twierdzi Hiszpan. I dodaje: Udowodnili, że są dobrą drużyną. Wiem, że mają hiszpańskiego trenera i kilku zawodników z tego kraju. Pokazali, jak potrafią grać piłką i jak są agresywni po jej stracie. My byliśmy jednak lepsi, pokazliśmy charakter i widać, że zaczyna się krystalizować nasz styl gry. Rzecz jasna jeszcze sporo pracy przed nami, bo możemy grać zdecydowanie lepiej - analizuje Roman. Trudno się z nim nie zgodzić - krakowianie mieli więcej strzałów, rzutów rożnych i posiadania piłki. Byli mocnym przeciwnikiem, którego pokonanie było naprawdę trudne.

Po "wejściu smoka" jakie Joan zaliczył przeciwko Wiślakom, niektórzy widzą już Hiszpana w wyjściowym składzie na kolejny mecz. Jak podchodzi do tego sam zainteresowany? -  Oczywiście w każdym spotkaniu chcę grać jak najwięcej, wychodzić w pierwszym składzie. Na to pracuję. Zobaczymy, jak będzie w następnej kolejce. Pierwsza rzecz to praca nad sobą i swoimi umiejętnościami, rozwijanie ich. Staram się robić to, czego oczekuje ode mnie trener i dawać drużynie jak najwięcej mogę. Zawsze respektuję decyzję szkoleniowca, ale też zawsze pracuje bardzo mocno, by miał powód mnie wystawiać - deklaruje.

W następnej kolejce Śląsk zmierzy się w Chorzowie z Ruchem. Czyli z drużyną, przeciwko której Roman debiutował w zielono-biało-czerwonych barwach. Mecz z Niebieskimi będzie kolejną okazją, by pokazać wzrastająca formę zespołu. - Naprawdę, zimą pracowaliśmy bardzo ciężko i sumiennie. Komplet punktów z Wisłą to pierwsza nagroda za tę pracę. Mam nadzieję, że nie ostatnia i za nami tylko początek pozytywnej serii - kończy Roman.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również