Wydarzenia

Rumak: Nie czas na eksperymenty

2016-10-28 11:00:00
Trener Ślaska Wrocław, Mariusz Rumak, spotkał się z dziennikarzami na przedmeczowej konferencji prasowej. Przedstawiamy zapis jego wypowiedzi.
Mariusz Rumak: Nie tratuję tego spotkania jako meczu o 6 punktów. W tym sezonie tak się układa tabela, jest tak wyrównana stawka, że niemal wszystkie mecze można by traktować w ten sposób. Sądzę, że po tej kolejce nadal w tabeli będzie bardzo ciasno.

Górnik ma niezłych piłkarzy. Choćby ich ruchy transferowe sprzed sezonu – do składu dołączyli zawodnicy, który naprawdę potrafią grać w piłkę. Na przykład ostatni ruch, sprowadzenie Dzalamidze. Przecież to doświadczony chłopak, który wyróżniał się w ekstraklasie. Inny przykład – Ubiparip. Teraz ma kontuzję, ale ja z nim pracowałem i wiem, że warto mieć takiego napastnika w swoich szeregach. Nie jestem zaskoczony postawą Górnika w tym sezonie.

Łęcznianie są podbudowani po wygranej w Płocku. Będziemy chcieli sprawić, że sobotnie spotkanie rozegrane będzie na naszych warunkach. Co pokaże życie – zobaczymy. Oni też przygotowują się na Śląsk. Łęczna ma kilku wyróżniających się piłkarzy. Na pewno jednym z nich jest Bonin. Jest doświadczony, potrafi oddać piękny strzał, wygrać pojedynek jeden na jeden. Trzeba na niego uważać, ale nie tylko na niego.

Pamiętam sezon z Lechem, gdzie w 14 kolejnych wyjazdowych spotkaniach nie zaznaliśmy porażki. Podobna sytuacja dzieje się teraz ze Śląskiem. Nasze częstsze punktowanie w delegacji niż w domu wynika z różnych czynników, ze splotu wydarzeń. Sądzę, że nie jest to związane z taktyką, naszą czy rywali. Mecze często układają się tak, że na wyjeździe mamy trochę szczęścia i przy determinacji udaje się zwyciężyć. A wiemy, w jakich okolicznościach straciliśmy chociażby punkty w ostatnim spotkaniu u siebie z Cracovią. We Wrocławiu sporo starć było wyrównanych, np. z Ruchem czy Termaliką – kiedy mogliśmy zdobyć punkty, ale się nie udawało. Były też równe mecze na wyjazdach, choćby w Kielcach czy w Szczecinie – i tam już wygrywaliśmy. Potrzebne było trochę szczęścia i dyscypliny w organizacji gry. Chcemy utrzymać tę tendencję na wyjazdach, ale bardzo zależy nam, by wygrać we Wrocławiu. To nasz główny cel. Ostatnio byliśmy blisko. Następny mecz z Zagłębiem – to kiedy, jak nie podczas derbów?

Jednym z wniosków, które wyciągnęliśmy po słabszym okresie naszej gry, było to, by nie mieszać za dużo w składzie. Żeby skład był w miarę stabilny i wykonywać 1-2 zmiany, jeżeli zachodzi potrzeba. Dlatego też sporo piłkarzy dostało pewien kredyt zaufania. Co do Alvarinho – to, czy on gra, czy nie, zależy od tego, jak prezentuje się na treningach. A tam prezentuje się bardzo solidnie. Muszę jednak powiedzieć, że skrzydłowi są bardzo blisko siebie. Jeśli zaczniemy porównywać Alvaro, Madeja, Romana, Engelsa, Grajciara – poziom sportowy będzie podobny. Chęć ustabilizowania składu sprawia, że jedni grają, a drudzy nie, natomiast jeśli tylko przez moment któryś odpuści – wskoczy następny. Nikt nie ma kredytu na zawsze. Każdy musi o to walczyć.

Na tym polega praca trenera – jak to zrobić, by po wybraniu jedenastki pozostali nie odpuścili, tylko walczyli o miejsce. Są zabiegi coachingowe, które stosuję, to element warsztatu. Ufam, że nowi gracze (Engels, Roman, Riera) będą grali. Ich minusem jest to, ze przyszli późno, nie mogliśmy sprawdzić wariantów gry z nimi. A gdy zaczęliśmy, to okazało się, że uciekają nam punkty. Nie czas teraz na eksperymenty, bo jest bardzo ciasno w tabeli. Po zimowym okresie przygotowawczym - kilku sparingach, sprawdzeniu wariantów – wtedy będzie lepsza okazja do wywalczenia sobie przez nich miejsca w składzie. Dążymy do stabilności, ale nie wykluczamy 1-2 zmian. Tak jak w Kielcach Roman wskoczył do składu.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również