Wydarzenia

Scyzoryki przecięły serię Śląska

2019-09-27 22:15:00
Czternaście meczów bez porażki i - niestety - wystarczy. Śląsk przegrał w Kielcach z Koroną 0:1 i nie jest już niepokonany w tym sezonie PKO Ekstraklasy. Zwycięstwo Koronie efektowną bramką zapewnił Radin.
Za Śląskiem dwa ważne mecze, którym towarzyszyły ogromne emocje. Najpierw fantastyczne spotkanie derbowe z Zagłębiem zakończone remisem 4:4 i hat trickiem Exposito, a potem pucharowe rozczarowanie w Łodzi i pierwsza w sezonie porażka z Widzewem (0:2). Trzecie starcie na przestrzeni sześciu dni WKS rozegrał w Kielcach, mierząc się z Koroną.
 
Wrocławianie przyjechali do świętokrzyskiego z zamiarem przedłużenia serii czternastu meczów bez porażki w ekstraklasie. Ostatnia przegrana miała miejsce w kwietniu. Co ciekawe również w kwietniu ostatnie zwycięstwo na swoim boisku odnieśli piłkarze Korony. Pokonali wówczas... Śląska Wrocław. Na początku meczu większą chęć na przedłużenie swojej dobrej serii wykazywali goście. Już w 2. min fenomenalne podania Łabojki przeszyło dwie linie defensywne Korony, do piłki dopadł Płacheta, jednak nie zdołał wykorzystać sytuacji, przegrywając pojedynek sam na sam z Koziołem.
 
Grający w identycznym zestawieniu co podczas poprzedniego ligowego meczu z Zagłębiem, Trójkolorowi mieli optyczną przewagę i częściej potrafili zagrozić rywalom w ich polu karnym. Dwa razy szczęścia poszukał Exposito, lobem z ponad czterdziestu metrów próbował Stiglec, jednak efektów nie było. W drugiej części pierwszej połowy lepiej prezentowała się Korona. Pod wodzą Mirosława Smyły, nowego trenera, gra Scyzoryków była dobrze zorganizowana. Nie pozwalali wiceliderowi tabeli na wiele, a sami również kilkakrotnie zagrozili Putnockyemu. Słowacki bramkarz musiał interweniować m.in. po strzałach Kovacevicia, Cebuli i Pacindy.
 
"W drugiej połowie zobaczycie inny Śląsk, gwarantuje wam" powiedział w telewizyjnym wywiadzie Łabojko po zakończeniu pierwszej części gry. I faktycznie, po zmianie stron przewaga zawodników trenera Lavicki była wyraźna. WKS grał agresywniej, strzelał częściej i był bliższy zdobycia bramki. Ta sztuka udała się jednak... Koroniarzom. Na szczęście sędzia odgwizdał pozycję spaloną i nie uznał tego trafienia. Sytuacja zakończona strzałem Jukicia zwiastowała jednak trudne minuty dla Śląska. Po chwili świetnym wybiciem z linii bramkowej drużynę musiał ratować Puerto. W 79. min nic już jednak wrocławian nie uratowało. Strata gości, dobre zagranie Jukicia, fantastyczny strzał Radina zza pola karnego i Korona prowadziła 1:0.

Chociaż w końcówce WKS bardzo chciał doprowadzić do remisu, napędzeni strzelonym golem gospodarze skutecznie uniemożliwiali stworzenie groźnej sytuacji. Już kilka razy w tym sezonie wrocławianie zdobywali bramki na wagę punktów w ostatnich minutach i choć również w Kielcach bardzo blisko trafienia był Chrapek, tym razem ta sztuka się nie udała. Imponująca seria meczów bez porażki w wykonaniu WKS-u została przerwana, co oznacza, że w PKO Ekstraklasie nie ma już żadnego niepokonanego zespołu.

Następny mecz Śląska równo za tydzień - w piątek, również o godz. 20:30 - WKS podejmie na Stadionie Wrocław Jagiellonię. Bilety TUTAJ


Korona Kielce - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)
Bramki:
1:0 - Radin 79'

Korona: Kozioł - Szymusik, Pierzchała, Marquez, Dziwniel, Pucko, Kovacević (89. Tzimopulos), Cebula (67. Radin), Jukić, Żyro (65. Papadopulos), Pacinda
Śląsk: Putnocky - Broź, Golla, Puerto, Stiglec - Łabojko *83. Żivulić), Chrapek - Musonda (54. Marković), Pich, Płacheta - Exposito (76. Szczepan)

Żółte kartki: Szymusik, Radin - Puerto, Marković
Sędzia: Paweł Gil
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również