Wydarzenia

Sebastian Mila: Ostatni będą pierwszymi

2014-09-04 16:18:00
- Jasne, że szanse istnieją i będę w swój występ wierzył nawet w trakcie meczu. Na pewno będzie ciężko wywalczyć sobie możliwość gry, ale przecież po to są treningi, żeby przekonać do siebie selekcjonera. Wychodzę z takiego założenia, że muszę dać z siebie maksimum, żeby trener mógł na mnie przychylnie spojrzeć - mówi przebywający na zgrupowaniu reprezentacji Polski pomocnik Śląska Sebastian Mila.

Od Twojego awaryjnego powołania i wyjazdu na zgrupowanie kadry minęło już kilka dni. Czujesz się już mniej zaskoczony tym, że znowu jesteś w reprezentacji Polski?

To powołanie było dla mnie naprawdę zaskoczeniem. Przyjechałem tu co prawda w roli zawodnika zastępującego Michała Kucharczyka, ale liczę na to, że sprawdzi się w moim przypadku powiedzenie „ostatni będą pierwszymi”. Podczas zajęć robię wszystko co mogę, daję z siebie maksimum. Każdy trening jest dla mnie bardzo ważny i z żadnego nie chcę stracić minuty. Ćwiczę ciężko i rzetelnie.

 

Jak odnajdujesz się w kadrze narodowej ponad dwóch latach przerwy?

Z wieloma kadrowiczami spotkałem się już przy okazji ostatniego powołania na mecz z Portugalią. Pozostałych znam z boisk ligowych, rywalizowaliśmy już ze sobą. Generalnie nie ma tu osoby, której wcześniej bym nie znał, więc nie mam problemów z odnalezieniem się pomiędzy obecnymi na kadrze graczami.

 

W klubie w ostatnich meczach występowałeś na różnych pozycjach. Możesz nam zdradzić, w jakim miejscu boiska widzi Cię na treningach Adam Nawałka?

Na zajęciach selekcjoner ustawia mnie cały czas w środku pomocy, ale ćwiczymy warianty z różnymi pozycjami. Występuję jako typowa „dziesiątka” za napastnikami, ale też jako rozgrywający bliżej środka, a nawet parę razy zdarzyło się, że miałem zadania klasycznej „szóstki”. Trener Nawałka szuka różnych rozwiązań i rotuje zawodnikami oraz ich pozycjami.

 

Czujesz, że masz szansę wystąpić w meczu przeciwko Gibraltarowi, jeśli nie w podstawowym składzie, to chociaż jako zmiennik?

Tego nie wiem. Jasne, że szanse istnieją i będę w swój występ wierzył nawet w trakcie meczu. Podobnie jednak ma każdy z zawodników, który jest na zgrupowaniu. Na pewno będzie ciężko wywalczyć sobie możliwość gry, ale przecież po to są te treningi, żeby przekonać do siebie selekcjonera. Wychodzę z takiego założenia, że muszę dać z siebie maksimum, żeby trener mógł na mnie przychylnie spojrzeć.

 

Jak możesz opisać pierwsze wrażenia z pracy z tym selekcjonerem?

Bardzo pozytywnie. Trener dba o każdy detal, a treningi są poukładane od pierwszej do ostatniej minuty. Wszystko na boisku przygotowane jest z największym profesjonalizmem, podobnie jak u nas w klubie. Czas nie jest marnowany na zbędne rzeczy i nie ma możliwości, żeby na cokolwiek narzekać. Z przyjemnością podchodzę do zajęć i do tego wszystkiego, co przygotowane jest dla nas w związku z pobytem na zgrupowaniu. Zapewniono nam idealne warunki do tego, abyśmy koncentrowali się na dobrym występie w meczu eliminacyjnym.

 

Jakie nastroje panują w drużynie przed startem eliminacji do mistrzostw Europy?

Wszyscy zawodnicy, którzy tu przyjechali, wiedzą, jaki jest ich cel. Trener też na każdym kroku wymaga od nas podejścia zakładającego zwycięstwo. Mamy dużo odpraw związanych z tym, jak mamy grać, a teraz wchodzimy w fazę analizy przeciwnika. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik i już wiemy praktycznie wszystko na temat tego, jak wygrać pierwszy mecz eliminacji. 

 

A jeśli wystąpisz w meczu, to zapolujesz na kolejną koszulkę do kolekcji, czy zostawisz sobie na pamiątkę tę reprezentacyjną?

Koszulki reprezentacji, które dostałem na początku zgrupowania, na pewno zostaną dla mnie. Jedną już obiecałem oddać mojemu chrześniakowi, a drugą postanowiłem przekazać na cele charytatywne. Są rozdysponowane, więc nie ma szans, żebym po spotkaniu wymieniał się z którymś z reprezentantów Gibraltaru.

 

Po Twoim powrocie z kadry czekają nas przygotowania do meczu ligowego z Legią. Śląsk złapał już odpowiedni rytm, żeby jak równy z równym powalczyć z mistrzem Polski?

Nasza drużyna w ostatnim czasie zrobiła ogromny postęp. Widać, że przebudowa zespołu idzie w najlepszym możliwym kierunku. Pozwala nam to na pewno na rywalizację z takim przeciwnikiem jak Legia, choć jak rozmawiam na zgrupowaniu z Tomkiem Jodłowcem, to zapewnia mnie, że czeka nas w Warszawie ciężka przeprawa. To prawda, że Legia zbiera teraz bardzo dobre recenzje, jest chwalona, zasłużenie zresztą. Odpowiadam mu jednak, że nie pójdzie im z nami tak łatwo, jak zakładają. Mamy plany co do tego meczu i nie brakuje nam niczego, by nasze założenia się sprawdziły. 

 

Pod Twoją nieobecność trener Pawłowski zapowiada, że w sparingu z MKS-em Oława na pozycji Sebastiana Mili może zagrać Maciek Pałaszewski. Dasz się namówić na ocenienie naszego młodego zawodnika?

Maciek trenuje z nami już od dłuższego czasu i muszę stwierdzić, że to bardzo utalentowany zawodnik - prawdziwa przyszłość klubu, nasza perełka. Mam nadzieję, że w późniejszych sezonach to on będzie główną siłą Śląska Wrocław i jego rozgrywającym na lata. Myślę, że przez ten czas, gdy jeszcze występuję w naszym klubie, to moim zadaniem jest przygotowywanie go do wielkiej kariery i wierzę, że mi się to uda. Nie może jednak zapominać, że jestem w stosunku do niego bardzo wymagający i chcę, żeby o tym wiedział. Tylko dzięki ciężkiej pracy może robić kolejne kroki do przodu. Trzymam kciuki, by mu się to udało. Mam nadzieję, że ten sparingowy mecz wypadnie mu bardzo dobrze, jak spotkanie i treningi, na których widziałem go do tej pory.

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również