Wydarzenia

Sport ma uczyć szacunku

2019-04-29 15:30:00
Czy wiara może pomagać w sporcie? Kiedy zwrócić się o wstawiennictwo do św. Rity? Jakie są duchowe potrzeby piłkarzy i czy rezerwowy może wymodlić sobie pierwszy skład? O tym wszystkim opowiada nam kapelan i duchowy przewodnik Śląska Wrocław, franciszkanin, o. Wiesław Dudek.
Czy wypada się modlić za zwycięstwo w meczu?

O. Wiesław Dudek: Zwróciłbym na początku uwagę na aspekt ludzki. Klub tworzą ludzie, którzy ciężko pracują na boisku i poza nim. Często się umartwiają, są gotowi do poświęceń. Przejmują się tym, co niematerialne - nie chodzi tylko o to, by zdobyć trofea, dzięki którym można więcej zarobić – oni pracują na markę klubu. Kibice zwracają się do mnie z konkretnymi prośbami o modlitwę za Śląsk. Niezależnie od tego jak akurat idzie drużynie, są ludzie chętni modlić się za WKS. Niezmiernie mnie to cieszy. Odpowiadając na pytanie, to nie jest żadnym wypaczeniem, modlitwa jest jak najbardziej potrzebna. 
 
Czego może nauczyć nas sport? Św. Jan Paweł II mówił: „Kościół uważa aktywność sportową, uprawianą przy pełnym poszanowaniu obowiązujących zasad, za ważny instrument wychowawczy, zwłaszcza dla młodych pokoleń”.

Moim zdaniem papież Jan Paweł II miał też na myśli aspekt duchowy. Piłkarz na boisku swoim zachowaniem reprezentuje klub, ale nadto jest człowiekiem. Sport ma uczyć szacunku do rywala, gry fair. Staram się też zmieniać niewłaściwe postrzeganie piłki nożnej. Ludzie mówią często: „Strach pójść na stadion”. To nieprawda! Mecz to zawsze wielkie święto. We Wrocławiu na trybuny przychodzą całe rodziny.
 
Skąd u ojca wzięła się pasja do kibicowania Śląskowi?

Jak ktoś w dzieciństwie nie lubił szpinaku, to jako dorosły też go nie polubi. Piłka nożna była mi zaszczepiona za dziecka. Tato zabierał mnie na mecze, oglądaliśmy je także wspólnie w telewizji. Do Wrocławia trafiłem w 2003 roku. Jeśli tylko moje zajęcia duszpasterskie mi na to pozwalały, chodziłem na stadion przy ul. Oporowskiej. Ustawiałem się w kolejce po bilet, obowiązkowo z szalikiem na szyi. Natomiast gdy mowa o formie mojego zaangażowania, dlaczego jestem blisko klubu i tak bardzo to przeżywam, to… zawdzięczam wszystko Jarkowi Szandrocho. Był moim parafianinem, choć nie znaliśmy się wtedy aż tak dobrze, i pewnego dnia zapytał mnie, czy mógłbym pomóc jednemu piłkarzowi. Chodziło o Mariana Kelemena, który jest dziś moim przyjacielem. Później gdy inni zawodnicy czuli taką potrzebę, spotykaliśmy się.

Dalszy ciąg wywiadu w kwietniowym numerze magazynu "Wokół Śląska". Oficjalny miesięcznik wrocławskiego klubu można nabyć w kasach stadionu przy ul. Oporowskiej, na Wyspie Kibica w Arkadach Wrocławskich, oficjalnym sklepie VitaSport przy ul. Legnickiej 55F, w wybranych salonach Kolportera i na Stadionie Wrocław podczas meczów. Można go również zakupić w sklepie on-line już teraz - TUTAJ.

Zobacz również