Wydarzenia

Święto w Częstochowie

2021-04-23 11:30:00
W najbliższej kolejce PKO Ekstraklasy Śląsk Wrocław zmierzy się na wyjeździe z Rakowem Częstochowa. Dla drużyny Marka Papszuna będzie to pierwszy od blisko dwóch lat mecz na własnym, wyremontowanym stadionie. Wojskowi zrobią więc wszystko, by zepsuć to święto gospodarzom.
Od momentu awansu do PKO Ekstraklasy Raków musiał grać poza swoim domem. Od startu ubiegłego sezonu mecze „u siebie” rozgrywa na zastępczym stadionie GKS-u Bełchatów. Ale w najbliższy weekend się to zmieni, bowiem drużyna Marka Papszuna po blisko dwóch latach przerwy wróci na obiekt w Częstochowie. Pierwszym rywalem na odrestaurowanym stadionie będzie Śląsk Wrocław.

I możemy być pewni, że wrocławianie zrobią wszystko, by popsuć ten ważny dzień gospodarzom. Co za tym przemawia? Czynników jest kilka. Przede wszystkim chodzi o nowego trenera, Jacka Magierę, który tchnął w drużynę Trójkolorowych nowe życie. Pod jego wodzą zespół jeszcze nie przegrał. Były szkoleniowiec Legii Warszawa pracę we Wrocławiu rozpoczął od zwycięstwa 1:0 z Jagiellonią Białystok. Potem przyszły dwa remisy - z Górnikiem Zabrze i Lechią Gdańsk – ale najwięcej radości dało kibicom Śląska spotkanie ostatniej kolejki z Podbeskidziem.

Śląsk nie przegra, a Krzysztof Mączyński będzie miał udział przy golu (bramka lub asysta) – 3.50

Bo to był prawdziwy rollercoaster! Niektórzy spodziewali się łatwej przeprawy gospodarzy, którzy mierzyli się przecież z beniaminkiem i przedostatnim zespołem w tabeli. Ale ekipa spod Klimczoka postawiła twarde warunki. Choć dwukrotnie przegrywała (0:1 i 1:2), to na niecały kwadrans przed końcem zdołała wyjść na prowadzenie. Ale wrocławianie pokazali niesamowity charakter i najpierw wyrównali po trafieniu Konrada Poprawy, a w jednej z ostatnich akcji meczu kapitalną bramkę dającą trzy punkty zdobył Robert Pich.

Śląsk jest więc na fali i wtorkowy triumf z Podbeskidziem może jeszcze mocniej natchnąć podopiecznych Magiery, którzy będą mieli kolejną, dodatkową motywację – walkę o europejskie puchary. Co prawda do trzeciego miejsca premiowanego startem w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy tracą obecnie aż osiem punktów (zajmuje je… Raków, najbliższy rywal Śląska), to nadal są bardzo blisko czwartej lokaty, która przy odpowiednim wyniku finału Pucharu Polski może też dać kwalifikację do pucharów.

W doliczonym czasie gry Śląsk strzeli gola dającego prowadzenie – 25.00

Łatwo jednak nie będzie, bo ostatnie tygodnie (a nawet miesiące) w wykonaniu częstochowian są po prostu rewelacyjne. Zespół Papszuna ostatni raz smaku porażki zaznał 13 lutego, kiedy to przegrał z Lechią Gdańsk. Od tamtej pory w lidze i Pucharze Polski Raków rozegrał dziesięć meczów – wygrał siedem z nich, a trzy zremisował. Ostatnio w pokonanym polu zostawił m.in. dwie drużyny z Poznania – Wartę i Lecha – i w piątek to samo będzie chciał zrobić ze Śląskiem. Jednak rozpędzeni „Wojskowi” w takiej formie są groźnym rywalem dla każdej drużyny w lidze.

Sponsor Śląska, firma Noblebet, więcej szans na zwycięstwo daje gospodarzom. Kurs na wygraną Rakowa wynosi 1.67, zaś na „Wojskowych” aż 6.00. Patrząc jednak na dyspozycję wrocławian warto zaryzykować i postawić na triumf przyjezdnych.

Kursy Noblebet:
Raków – 1.67
Remis – 4.00
Śląsk – 6.00

Zobacz również