Wydarzenia

Sztylka: Nie zrzucam odpowiedzialności

2017-06-17 19:30:00
- Czasem chcieliśmy pokazać za wszelką cenę, że potrafimy być piłkarzami. Do tego miana trzeba nam jeszcze sporo pracy. Ja nie zrzucam z siebie odpowiedzialności za ten spadek. Utrzymanie było do uratowania. Tak, jak dziś traciliśmy bramki na własne życzenie, tak samo spadliśmy z ligi - mówi Dariusz Sztylka po porażce rezerw 0:2 z Rekordem Bielsko Biała i spadku do IV ligi.
Dariusz Sztylka: Dziś zagraliśmy dobrą pierwszą połowę, powinniśmy wtedy zdobyć bramkę. Kontrolowaliśmy grę, jednak nie otworzyliśmy wyniku. Po zmianie stron popełniliśmy dwa indywidualne błędy. Jeden przy stałym fragmencie, drugi przy wyprowadzeniu piłki. To była prosta sytuacja, wystarczyło wykopać futbolówkę w aut. Nie zrobiliśmy tego i było 0:2. Przykre, że wiele tego typu bramek traciliśmy w ciągu rundy. Na newralgicznych pozycjach brakowało nam doświadczenia. Poziom III ligi jest taki, że czasem trzeba zagrać prosto, bez kombinowania, ale skutecznie. Czasem należy po prostu wywalić piłkę w aut. My zamiast tego próbowaliśmy udowadniać, że potrafimy być piłkarzami. Niestety, by zostać piłkarzami, potrzeba nam jeszcze sporo pracy.

Po straceniu drugiej bramki nie było w nas cierpliwości i jakości, wkradło się zdenerwowanie i kompletnie nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić. Druga połowa przegrana na własne życzenie, jak cały sezon. Ale oczywiście nie możemy wszystkiego zrzucić na ten ostatni mecz, bo mierzyliśmy się z bardzo dobrze zorganizowanym zespołem, mocnym, jak na poziom III ligi. O spadku bardziej zaważyły wcześniejsze spotkania – porażki z Lechią Dzierżoniów czy Unią Turza Śląska - czyli bezpośrednimi rywalami do utrzymania. Te zespoły grały chaotycznie, kopały piłkę do przodu, a my nie potrafiliśmy wygrać, nie potrafiliśmy zdobyć bramki. Trzeba popatrzeć na przekrój całej rundy i zastanowić się, jak ta drużyna będzie budowana w nowym sezonie, jakie będą jej cele.

Nie chcę gdybać i zrzucać z siebie odpowiedzialności. Wszystko było do uratowania i jestem przekonany, że powinniśmy zająć wyższe miejsce w tabeli. Prowadziłem ten zespół i to bez różnicy, czy dostałem go na tydzień przed rozgrywkami, czy miałbym go przez okres przygotowawczy. Powinniśmy ten zespół utrzymać. Wszyscy, jako klub, sztab i zawodnicy, ponosimy za to odpowiedzialność. Trzeba dużo pomyśleć nad funkcjonowaniem tej drużyny w kolejnych rozgrywkach.

Czego mnie nauczyło to pół sezonu? Trudno o tym mówić, bo ten okres to jednak więcej porażek, niż zwycięstw. Na pewno dużo pokory, cierpliwości. To kompletnie inna praca, niż przy I zespole. Tutaj mieliśmy swoje pewne problemy, radziliśmy sobie raz lepiej, raz gorzej. Skoro spadliśmy, to trzeba powiedzieć, że w sztabie też zabrakło doświadczenia. Według mnie ci chłopcy indywidualnie mają tyle umiejętności piłkarskich, by na pewno zająć wyższe miejsce. Złe decyzje w kluczowych momentach, małe doświadczenie, brak wyrachowania - to wszystko sprawiło, że dziś jesteśmy w takich, a nie innych nastrojach. Spadek to nie jest wina tylko zawodników, my jako sztab bierzemy to na siebie.

Dobre momenty? Na pewno cieszy mnie, jak rozwinął się Konrad Poprawa, Maciej Pałaszewski, czy Daniel Łuczak, który zadebiutował nawet w ekstraklasie. Trzeba powiedzieć, że on normalnie pracuje, a dzięki uporowi i ciężkiej pracy na treningach oraz meczach został zauważony. Ja się cieszę z jego szczęścia, ale chciałbym, by więcej chłopaków przechodziło taką drogę do pierwszego zespołu. Trudno mówić o pozytywach, bo w seniorskiej piłce wszystko weryfikuje wynik, a ten jest taki, że powinniśmy się za niego wstydzić.

Jeszcze nie wiadomo, czy w przyszłym sezonie nadal będę powadzić zespół rezerw. Będę rozmawiać z trenerem Pawłowskim na ten temat. Wiem, że on ma plan i pomysł na funkcjonowanie drużyny, ale na ten moment, świeżo po meczu, trudno mi jest powiedzieć, czy zostanę w tej roli.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również