Wydarzenia

Tamás i Putnocky po meczu z Wisłą

2020-10-18 14:55:00
Wyjazdową porażkę 0:1 z Wisłą Płock skomentowali Mark Tamás i Matus Putnocky, piłkarze Śląska Wrocław.
Mark Tamás: Każdy wiedział, że będzie to trudny mecz. Przygotowaliśmy się bardzo dobrze, kontrolowaliśmy grę, ale skończyło się jak podczas naszego ostatniego wyjazdowego spotkania w Szczecinie. Mieliśmy świetną okazję do zdobycia bramki, nie wykorzystaliśmy jej i chwilę później sami straciliśmy gola. Musimy to przeanalizować i poprawić ten aspekt, bo chcieliśmy wygrać, a już absolutnym minimum powinno być wywiezienie stąd punktu. A tak cały nasz wysiłek poszedł na marne przez chwilę nieuwagi w końcówce.  Kolejny mecz jest już jednak bardzo blisko, więc wszystkie nasze siły musimy skupić na przygotowaniach do Legii. Interesować musi nas wyłącznie zwycięstwo.

Myślę, że dziś było to typowe, bardzo wyrównane spotkanie, w którym albo padnie remis, albo zwycięży drużyna, która obejmie prowadzenie. Tak też się stało. Wisła była wyraźnie nastawiona na defensywę. Trudno się gra przeciwko takim zespołom, potrzeba dużo aktywności i kreatywności w ofensywie. Jestem jeden przekonany, że w kolejnych meczach będzie to wyglądać lepiej z naszej strony.



Matus Putnocky (wypowiedź dla telewizji Canal+):
Dzisiejsza przegrana boli tak samo jak w Szczecinie. To był mecz, w którym o wyniku decydowała pierwsza bramka. Tak wyglądał, że kto pierwszy strzeli ten wygra. I tak się zakończyło. 
 
Byliśmy dobrze przygotowani do tego spotkania, wiedzieliśmy, że Wisła będzie zagęszczać środek pola i tak było. Chcieliśmy próbować skrzydłami, zrobiliśmy parę akcji, ale nie udało się na tyle, na ile liczyliśmy. Szkoda, że nie strzeliliśmy gola z sytuacji, które się pojawiły. Mieliśmy poprzeczkę, nie udało się trafić do siatki i od razu dostaliśmy bramkę. Oczywiście w Szczecinie zagralliśmy lepiej, ale porażka tutaj jest podobna i boli tak samo. Znów przegraliśmy po golu w końcówce i to bardzo boli.



Autor: Jędrzej Rybak, Tomasz Szozda, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również