Wydarzenia

Tamás: Na tej pozycji trzeba być liderem

2020-02-18 15:00:00
Za Márkiem Tamásem pierwsze treningi w Śląsku Wrocław. Węgierski obrońca opowiada o swoich wrażeniach, wspomina niedawny mecz z Górnikiem i wyjaśnia dlaczego na jego pozycji trzeba być boiskowym liderem. - Jestem gotowy do gry, zobaczymy, co zdecyduje trener, kiedy da mi zadebiutować - mówi 26-latek.
Nowy obrońca WKS-u już trenuje z drużyną, przygotowując się do meczu z Górnikiem. - Pierwsze wrażenie mam bardzo dobre. Za mną pierwsze zajęcia, zostałem miło przyjęty i skupiam się już na pracy. Wrocław to bardzo ładne miasto, a Śląsk to bardzo duży klub, więc cieszę się, że tu trafiłem i mogę być częścią tej drużyny - mówi Węgier, podkreślając, że szybko zdecydował się przyjąć propozycję Śląska. - Miałem inne oferty, ale nie tak konkretne i poważne jak ze Śląska. Jak usłyszałem o propozycji z Wrocławia bardzo szybko zdecydowałem na tak. To duży klub, który na dodatek jest w czołówce tabeli. Mamy szanse iść do góry, może walczyć o puchary, ale nie myślimy o tym. Idziemy od meczu do meczu, krok po kroku, najbliższe spotkanie jest najważniejsze - zaznacza, czym udowadnia, że szybko wpoił sobie filozofię według której pracują w tym sezonie wrocławianie. I piłkarze, i trenerzy, podkreślają zawsze, że liczy się dla nich najbliższy mecz, a nie wybieganie w przyszłość.

 
O podejściu do pracy i szansie na grę Tamás rozmawiał z trenerem Lavičką, który powitał go w drużynie. - Trener cieszył się, że tu jestem i powitał mnie na pokładzie. Powiedział, że mamy mocną linię obrony, że organizacja gry defensywnej jest dla niego ważna. Nie obiecywał mi ile zagram i kiedy - wiem, że muszę pokazać się z dobrej strony na treningach, rozwijać się i cierpliwie walczyć o minuty - zaznacza 26-latek, którego docelową pozycją jest rola stopera, ale w poprzednim klubie często występował również na lewej stronie. - Najlepiej czuje się jako środkowy obrońca, półlewy. Długo grałem całkiem na lewej stronie, bo nie mieliśmy gracza na tę pozycję, ale docelowo moim miejscem jest środek defensywy - tłumaczy piłkarz, który w Diosgyori VTK pełnił rolę kapitana. - To pozycja, która w pewien sposób wymusza na tobie bycie liderem. Organizujesz drużynę od tyłu, widzisz akcje z innej perspektywy, możesz pomóc kolegom korygować ustawienie. Na Węgrzech byłem kapitanem, ale na tej pozycji niezależnie od opaski na ramieniu czy jej braku, trzeba być liderem - podkreśla.
 
Tamás dołączył do drużyny tuż przed meczem z Pogonią, w którym WKS zachował czyste konto. Czy zatem Węgier widzi szansę na debiut już w piątek, przeciwko Górnikowi? - Zawsze daję z siebie sto procent, tak jest też tutaj, od pierwszych treningów. Jestem gotowy, by zagrać już w piątek, jednak to oczywiście decyzja trenera. Zdaję sobie sprawę, że gra defensywna drużyny w ostatnim meczu wyglądała dobrze, więc to decyzja trenera, czy zdecyduje się coś zmienić i czy postawi na mnie już w piątek - spokojnie odpowiada gracz, który w Śląsku będzie występować z numerem "15" na koszulce.

 
Co ciekawe, Tamás grał przeciwko Górnikowi Zabrze całkiem niedawno, bowiem dokładnie przed miesiącem, podczas okresu przygotowawczego. I Diosgyori VTK, i Górnicy (tak samo zresztą jak Śląsk) spędzili obóz na Cyprze. Właśnie tam w sparingowym meczu zespół nowego stopera WKS-u pokonał zabrzan 2:1. - Sparingi to zawsze coś innego, trudno porównywać. Pamiętam jednak, że w ofensywie byli naprawdę dobrzy. Ten hiszpański napastnik, Angulo, potrafi sprawić zagrożenie, musimy szybko i zdecydowanie reagować na jego poczynania. Wygraliśmy jednak ten mecz, więc mam nadzieję, że w piątek również będę w zespole, który pokona Górnika - uśmiecha się Mark.
 
Chociaż Węgier swobodnie porozumiewa się po angielsku, rozpoczął już również naukę języka polskiego. - Kilka słówek już poznałem, jednak nie ma się jeszcze czym chwalić. Ściągnąłem już jednak aplikację do nauki języka, więc jestem gotowy na pracę nad polskim - kończy Tamás.
 
Mecz Śląsk - Górnik w piątek, 21 lutego, o godz. 20:30 na Stadionie Wrocław.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również