Wydarzenia

Trzy gole, jeden punkt

2020-09-12 21:50:00
Śląsk Wrocław zremisował z Lechem Poznań 3:3 w meczu 3. kolejki PKO Ekstraklasy. Kibice byli świadkami szalonego meczu, gdzie raz jedni, raz drudzy przechylali szalę na swoją korzyść, by ostatecznie podzielić się punktami.
Od samego początku oba zespoły narzuciły wysokie tempo. To jedni, to drudzy sunęli z atakiem na bramkę przeciwnika. Pierwszy cios wyprowadził Lech, gdy w 7. minucie piłka dośrodkowana w pole karne spadła ostatecznie pod nogi Mikaela Ishaka, a ten z bliskiej odległości umieścił ją w siatce. Podrażniony Śląsk natychmiastowo starał się odpowiedzieć. Dobrą akcję przeprowadził Waldemar Sobota, który minął kilku rywali w środku pola, ale jego strzał odbił się od obrońcy Lecha i Filip Bednarek nie musiał interweniować. 

W 12. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. W odpowiednim miejscu w polu karnym przeciwnika znalazł się Piotr Celeban, który pokonał Bednarka. Ledwie dwie minuty później Śląsk objął prowadzenie. Ogromne zamieszanie przy bramce rywala wykorzystał Mathieu Scalet, a piłka o milimetry przekroczyła linię bramkową. Najpierw sędzia gola nie uznał, jednak po wideoweryfikacji Piotr Lasyk zmienił decyzję i Trójkolorowi mogli się cieszyć z prowadzenia.

Kolejne minuty to dobra gra WKS-u, który niesiony głośnym dopingiem kibiców szukał kolejnych trafień. Aktywny na prawej stronie był Lubambo Musonda, dobrze spisywał się również Łabojko. Obaj mieli szansę na zdobycie bramki, jednak akcję Lubambo powstrzymał Bednarek, a próba Kuby zza pola karnego była minimalnie niecelna. 

Lech odzyskał rytm i doprowadził do wyrównania. W 28. minucie wrzutka w pole karne trafiła do Daniego Ramireza, a ten nie dał szans Matusowi Putnockiemu i umieścił piłkę w siatce. Cztery minuty później to Lech ponownie był na prowadzeniu. Kolejny raz na kluczowe było dobre dośrodkowanie w pole karne, które umiejętnie wykorzystał Ishak, posyłając piłkę przy słupku. Do przerwy Śląsk nie był w stanie się otrząsnąć i to Kolejorz schodził do szatni prowadząc jedną bramką.

Początek drugiej części gry to kolejny zwrot akcji. Musonda popędził prawą stroną, wpadł w pole karne i został faulowany, a sędzia podyktował rzut karny. W 51. minucie"jedenastkę" na gola pewnie zamienił Robert Pich. 

Druga połowa nie była już aż tak obfita w sytuacje bramkowe. Obie drużyny zmniejszyły nieco tempo. Śląsk próbował głównie szybkich akcji i strzałów zza pola karnego. Próbowali Pich i Musonda, ale żaden z nich nie był w stanie zaskoczyć Bednarka. Im bliżej końca spotkania, tym większą przewagę zyskiwał Lech. Zespół trenera Dariusza Żurawia konsekwentnie przeprowadzał swoje akcje skrzydłami, z nadzieją, że któraś wrzutka przyniesie kolejnego gola. Najbliżej w 87. minucie był Ishak, któremu w skompletowaniu hat-tricka przeszkodziła jedynie poprzeczka.

W końcówce boisko z urazem opuścił Israel Puerto i Śląsk musiał wytrzymać ostatnie minuty grając w dziesiątkę. Ta sztuka udała się gospodarzom, którzy dopisali do swojego konta punkt i tym samym wskoczyli na pozycję lidera tabeli. 

Śląsk Wrocław - Lech Poznań 3:3 (2:3)
Bramki:
0:1 - 7' Ishak
1:1 - 12' Celeban
2:1 - 14' Scalet
2:2 - 28' Ramirez
2:3 - 32' Ishak
3:3 - 51' Pich (k)

Żółte kartki: Sobota, Stiglec

Śląsk: Putnocky - Celeban, Golla, Puerto, Pawelec (68. Stiglec) - Łabojko, Sobota - Musonda (83. Bargiel), Praszelik (72. Samiec-Talar), Pich - Scalet (83. Makowski)

Lech: Bednarek - Czerwiński, Rogne, Crnomarković (82. Dejewski), Puchacz - Kamiński, Moder, Tiba, Skóraś (72. Sykora), Ramirez (82. Marchwiński) - Ishak

Frekwencja: 11535

Autor: Grzegorz Krawczyk, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również