Wydarzenia

Urban: Nasza gra nie powinna się zmienić

2017-10-13 12:00:00
Jan Urban spotkał się z dziennikarzami na przedmeczowej konferencji prasowej. W sobotę jego podopieczni na Stadionie Wrocław podejmują Wisłę Kraków.
Jan Urban: W porównaniu z drużyną, którą mieliśmy do dyspozycji w moim pierwszym meczu na Stadionie Wrocław jako trenera WKS-u, również przeciw Wiśle, obecny Śląsk jest dużo silniejszy. Mamy wielu nowych zawodników, pracowaliśmy, by zespół był mocniejszy. I to się udało. Nie zaskoczyło od samego początku, przegraliśmy dwie pierwsze kolejki, odpadliśmy z Pucharu Polski. Zawodnicy dołączali nawet w trakcie sezonu, trzeba to było szybko scalić. Udało się i zespół jest obecnie silniejszy niż wtedy, w lutym.
 
A czy Wisła jest silniejsza niż wtedy? Trudno powiedzieć, bo Wisła grała już bardzo widowiskowo za czasów Kiko Ramireza. Ostatnio przybyło sporo zawodników zagranicznych, ale ciągle gra kilku ważnych Polaków – Boguski, Małecki, Głowacki, Cywka, Sadlok. Przewaga jest obcokrajowców, ale to już nie nasza sprawa. My musieliśmy sobie z tym radzić w ubiegłym sezonie.
 
Ja mówiłem na konferencji prasowej po meczu z Sandecją, że w drugiej połowie daliśmy się wciągnąć w ich grę. Sandecja sprowokowała nas do tego, by gra była agresywna, obie drużyny robiły szybki pressing po stracie piłki, nie było płynności w grze. A taki obraz meczu to była woda na młyn Sandecji, by osiągnąć korzystny wynik. Mieliśmy jedną dobrą okazję Roberta Picha, ale nie wyglądało to tak, jak w pierwszej połowie i to był nasz problem.

 
Fajnie, że Adrian Łyszczarz wykorzystuje swoje okazje tam, gdzie może grać. Obserwujemy go i jak będziemy widzieć „tak, to jest ten moment, że może zagrać”, na pewno się na to zdecydujemy. Ale jest też Maciek Pałaszewski, który dobrze wygląda i udowodnił to w sparingu z GKS-em. To samo Konrad Poprawa. W każdej chwili ktoś młody też może wskoczyć do składu.
 
Igors Tarasovs wrócił z kadry mentalnie w bardzo dobrym nastawieniu, strzelił gola dla swojego kraju. Jeden mecz zagrał na sztucznej murawie, drugi na bardzo miękkim boisku. Fizycznie jest ok, nie ma kontuzji. Natomiast miał grypę żołądkową przez dwa dni i to go osłabiło. Dziś jest już OK, wczoraj miał tylko trening regeneracyjny. Taką grypę przeszedł też Marcin Robak przez weekend. Boję się tego, bo to trwa krótko, ale jest intensywne. Mieliśmy taką sytuacje w Lechu Poznań, gdy byłem tam trenerem. Trudno było opanować tę sytuację, jeden drugiego zarażał, staraliśmy się reagować szybko, zawodnicy ze zgrupowania wracali np. samochodem osobno, zamiast autokarem. Ale takie sytuacje są trudne do opanowania.
 
Co do kontuzji – nic się nie zmieniło, nikt z kontuzjowanych nie jest jeszcze gotowy do gry. Najbliżej powrotu jest Boban Jović, pozostałych w tej rundzie nie zobaczymy. Boban w tym tygodniu powinien normalnie trenować, badania mówią, że już przychodzi na niego czas.
 
Zawsze jest tak, że jeśli zespół dobrze gra, to trochę szkoda, że przychodzi przerwa na mecze reprezentacji. A jak komuś nie idzie, to czeka na tę przerwę. Ale takie sytuacje są i nie zmienimy tego. Dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy. Był czas na odpoczynek, potem intensywna praca, dobry sparing z GKS-em, podtrzymanie rytmu meczowego, a w tym tygodniu dobre zajęcia, treningi. Nie ma symptomów, by coś w naszej grze się zmieniło. Mam nadzieję, że tak się stanie.
 
Nie zastanawiałem się nad tym, czy ktoś z naszych piłkarzy ma szansę na wyjazd na mundial do Rosji. Zaskakujecie mnie tym pytaniem, nie rozmawiałem z zawodnikami na ten temat. Od dłuższego czasu raczej nie było takiego zainteresowania ze strony selekcjonera. Ale kto wie? Wiemy natomiast, że Adamowi Nawałce odwagi nie brakuje i jeśli ktoś w ostatnim fragmencie jesieni, albo na wiosnę, pokaże, że może powalczyć o wyjazd na mistrzostwa świata, to Adam by się odważył. Piłkarzy nie trzeba do tego mobilizować, dla każdego marzeniem jest gra w kadrze i każdy do tego dąży. Kuba Kosecki już grał w narodowych barwach i gdyby zaszalał w nadchodzącym okresie to kto wie, co się stanie. Znalazł się tam ostatnio Makuszewski, dlaczego nie Kosa.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również