Wydarzenia

W piątkowych gazetach o Śląsku Wrocław

2015-10-02 10:00:00
Zapraszamy na tradycyjny przegląd prasy. Z dzisiejszych gazet wybraliśmy najciekawsze artykuły o Śląsku Wrocław.

Gazeta Wrocławska - Nareszcie! Po roku wracają derby!

 

Po rocznej banicji Zagłębia w I lidze wracają dolnośląskie derby. W niedzielę do Lubina przyjedzie Śląsk Wrocław. Faworytem nie będzie (g. 15.30). Kibice Śląska i Zagłębia nie pałają do siebie sympatią, a co bardziej wyrywni życzą rywalom spadku. My powiemy wam jedno - brakowało nam przez ten rok derbów.  Niestety, niedzielny mecz rozegrany zostanie bez kibiców Śląska, którym karę wyjazdów odwiesiła Komisja Ligi Ekstraklasy SA. To sankcja jeszcze za odpalenie rac podczas sierpniowego meczu z Lechią Gdańsk. - Kibice trochę wbili sobie gwóźdź... Będzie ich brakowało. Szkoda. Musimy sobie radzić bez nich, ale myślami pewnie będą z nami - mówi Mariusz Pawełek, kapitan Śląska Wrocław. (…)

 

To będą pierwsze derby dla Krzysztofa Danielewicza, który w latach 2008-2011 był zawodnikiem Zagłębia. - Nie grałem jednak w pierwszym składzie - zaznacza pomocnik. - Jestem wrocławianinem i zwycięstwo w takim meczu byłoby niesamowitym uczuciem - mówi. Uczucia to jedno, ale Śląsk zwyczajnie potrzebuje punktów. Trzecia porażka z rzędu zapewnia wprowadziłaby na Oporowskiej trochę nerwowości. We Wrocławiu doceniają jednak klasę rywala i nie ma dla nich znaczenia, że Zagłębie to beniaminek. - Te różnice się zatarły. Zarówno Zagłębie, jak i Termalica prezentują poziom ekstraklasowy i nie ma co patrzeć na to, czy to jest beniaminek, czy nie - kończy Danielewicz.

 

Gazeta Wrocławska - Konrad Forenc? Co z tego, że łysy, jeśli ma charyzmę (wywiad z Mariuszem Pawełkiem)

 

To będą dla Pana pierwsze derby Dolnego Śląska. Jakie mecze derbowe najbardziej Pan wspomina te w Krakowie?  

No tak - to były specyficzne mecze. W Turcji bywało gorąco na meczach Trabzonu i Rizesporu, ale kibice oszczędzali piłkarzy. Tymczasem gdy na pierwszych moich derbach z Cracovią jechaliśmy z Wisły na ich stadion, to byłem w szoku. Pamiętam scenę widzianą zza okna, kiedy dziadek wysiadł z wnukiem z samochodu i gdy zobaczył nas, to zapomniał o nim i zaczął nam wygrażać. To były nieparlamentarne słowa. Nawet kiedy grałem w Warszawie w Polonii, to nie odczuwaliśmy tak meczów z Legią.

 

Kto jest faworytem tego meczu? Zagłębie?  

Patrząc na tabelę - tak. Jednak po meczach z Podbeskidziem i Piastem widać, że nasza forma idzie do góry, a Zagłębie z Lechią nie zaimponowało. Trener Piotr Stokowiec lubi grać podaniami, utrzymywać się przy piłce. Stylu gry nie zmieni. To będą derby, takie mecze mają swoją atmosferę i wszystko wyjaśni się na boisku. Niedziela,godz. 15.30-wtedy zostanie wszystko zweryfikowane.

 

Przegląd Sportowy - Derby, czyli czkawka po kartoflach

 

Potraktowali mnie jak worek kartofli - poskarżył się przed laty piłkarz Śląska Wrocław, któremu z dnia na dzień kazano przenieść się do innego klubu. Jego pracodawca o zdanie nie dopytywał. Miał 28 lat i nazywał się Piotr Stokowiec. W niedzielę jako jeden z najzdolniejszych polskich trenerów poprowadzi KGHM Zagłębie Lubin w derbowym meczu ze Śląskiem.  

 

Jesienią 2000 roku Stokowiec był jednym z najlepszych piłkarzy Śląska. Imponował uniwersalnością, sprawdzał się na kilku pozycjach. Zdolność do kreatywnego myślenia - bo tylko nominalnie jego działania skupiały się głównie na defensywie i destrukcji - czyniła go naturalnym liderem i tak go postrzegał trener Władysław Łach. Stokowca lubili też wrocławscy kibice. Za twardą walkę i poświęcenie, lecz przede wszystkim za to, że zdobył bramkę w meczu najważniejszym, bo derbowym - z Zagłębiem. Przy Oporowskiej strzelił na 2:0, gospodarze ostatecznie wygrali 2:1. (…)

 

Pojawił się też rudowłosy charakterny chłopak, który bez żadnych kompleksów zaczął się rozpychać w nowym zespole. Rozpychałby się pewniej dłużej niż pół roku, gdyby nie fakt, że właściciele klubu, marzący o jeszcze skuteczniejszym zarządzaniu piłkarskim interesem w warunkach wszechobecnego zepsucia, zatrudnili menedżera Janusza Wójcika. Były „narodowy" z miejsca zaprowadził swoje porządki, a jedną z pierwszych ofiar był właśnie Stokowiec. Miał pecha, bo „Wójt" postanowił sprowadzić do Wrocławia Leszka Pisza, któremu trzeba było zrobić miejsce nie tylko w drużynie, ale i na liście płac. Dlatego Śląsk zaproponował transfer Stokowca Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Szybko ubito targu, a piłkarz o decyzjach w swoim własnym klubie, przynajmniej oficjalnie, dowiedział się jako ostatni. I wtedy, na do widzenia, wyraźnie rozczarowany rzucił dziennikarzom o tym worku kartofli.

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również