Wydarzenia

W piątkowych gazetach o WKS-ie

2015-11-27 10:00:00
Zapraszamy na tradycyjny, poranny przegląd prasy. Z dzisiejszych gazet wybraliśmy najciekawsze artykuły dotyczące Śląska Wrocław.

Fakt - Nie dajcie się Fojutowi i spółce!

 

Dla Fojuta będzie to szczególny mecz. Pierwszy na wrocławskim stadionie miejskim, odkąd przestał być graczem Śląska. Środkowy obrońca wielką część swojego dorosłego życia spędził we Wrocławiu. Został kupiony za 100 tys. funtów z angielskiego Boltonu. Tak się sportowo rozwinął, że pół roku przed końcem kontraktu ze Śląskiem związał się wstępną umową z Celtikiem Glasgow. Poważna kontuzja sprawiła, że ostatecznie Szkoci wycofali się z transakcji (…), ale jego nazwisko sporo znaczy w historii złotego i srebrnego Śląska lat 2011-12. Był jedną z najważniejszych postaci w drużynie. Do dzisiaj często przyjeżdża tu w odwiedziny, bo ma mieszkanie we Wrocławiu.

 

- Przed meczem zadzwonię do dawnych kolegów, ale wiem, że na przykład Mariusz Pawelec na pewno nie podniesie słuchawki. Nawet nie będę wybierał numeru. On nie lubi zapeszać - śmieje się ze swojego byłego kolego ze środka obrony Fojut.

 

Przegląd Sportowy - Autograf za pluszaka

 

Klub włączył się w akcję pomocy dzieciom chorym na nowotwory. Każdy, kto przyniesie nową pluszową zabawkę na mecz z Pogonią, otrzyma kartę z autografem piłkarza Śląska.

 

Przegląd Sportowy - Odbić się od dna

 

W siedzibie Śląska przy Oporowskiej wiszą wielkie zdjęcia z meczów rozgrywanych w ostatnich latach. Na jednym z nich widać Dariusza Sztylkę krzyczącego przed meczem na ustawionych w szeregu kolegów. Widać mobilizował skutecznie, bo nieprzerwanie osiem lat był kapitanem. - Przychodzę do klubu, kiedy jest w trudnej sytuacji, ale tak było w sezonie 2009/10. Długo nie mogliśmy wygrać meczu i trzy kolejki przed końcem rozgrywek groził nam spadek z ekstraklasy. Trener Ryszard Tarasiewicz powtarzał, że jesteśmy za mocni, żeby spaść, mamy grać swoje, a zwycięstwa przyjdą i tak się stało. Teraz Śląsk też nie jest drużyną na 15. miejsce w tabeli i prędzej czy później się odbije - przekonuje były piłkarz. (…)

 

Sobotni mecz jest dla Śląska bardzo ważny, bo musi się wydostać  ze strefy spadkowej. - U piłkarzy widać dużą mobilizację. Myślę, że wiedzą, o co teraz gramy. Pamiętam jednak wiele przemówień. Kiedyś w II lidze graliśmy z Ruchem. Oni z nazwiskami: Śrutwa, Bizacki... Na kolegach robiło to wrażenie, bo dopiero awansowaliśmy. Trener Tarasiewicz narysował skład Ruchu i kolejno wyliczał: ten ma mięśnie stłuczone jak naleśniki. Tamten tylko lewą nogę, nie nadaje się. Zmazywał gąbką kolejne nazwiska i zakończył: „to co, z sześcioma nie wygracie?”. Jak ruszyliśmy na nich, to nie wiedzieli co się dzieje - opowiada Sztylka.

 

Gazeta Wrocławska – Trener ultimatum nie słyszał

 

Czy trener Tadeusz Pawłowski przed sobotnim meczem z Pogonią Szczecin obawia się o swoją posadę? Czy czytał wywiad z Rafałem Dutkiewiczem, w którym prezydent mówi o „ostatniej szansie” dla szkoleniowca przed spotkaniami z Legią i właśnie z Pogonią? - Nie wiem, co piszą gazety, po prostu ich nie czytam - mówi Pawłowski pytany o to wszystko. Owszem - podczas wczorajszej konferencji prasowej zaznaczył, że wygrana jest bardzo ważna, lecz nie wspominał w tym kontekście o sobie, ale bardziej o tym, że tego zwycięstwa potrzebuje drużyna.

 

- Chłopcom potrzebny jest zastrzyk optymizmu, pewności siebie - stwierdził, po czym dodał, że Śląsk „teoretycznie ma jeszcze szansę na pierwszą ósemkę”. (…) Chociaż Śląsk potrzebuje zwycięstwa jak powietrza, to trudno się spodziewać rewolucji kadrowej - chociażby gry dwoma napastnikami. - W piłce nożnej wszyscy atakują i wszyscy bronią. W akcjach ofensywnych musi brać udział więcej zawodników. Do tego dążymy, bo naszym problemem jest to, że zdobywamy mało bramek. Ważne jest, jak będziemy biegać, walczyć - stwierdził Pawłowski.

 

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również