Wydarzenia

W poniedziałkowej prasie o WKS-ie

2015-10-05 09:55:00
Zapraszamy na poniedziałkowy przegląd prasy. Z dzisiejszych gazet wybraliśmy najciekawsze artykuły dotyczące Śląska Wrocław.

Przegląd Sportowy - Skuteczna Pogoń wrocławian

 

Śląsk ma za sobą trudny wrzesień. Męczył się wtedy w zasadzie w każdym meczu, łatwo gubił punkty. Trener Tadeusz Pawłowski upierał się, że wszystko jest pod kontrolą, że kryzysowy miesiąc był na chłodno w kalkulowany w całorundową strategię. Zakładać ona miała ledwie kilkunastodniową przerwę przed sezonem i grę w europejskich pucharach już od początku lipca. Ale najbardziej w jego drużynę uderzyło to, co wydarzyło się w końcówce sierpnia. W meczu z Wisłą Kraków kontuzji doznał Dudu Paraiba, a Robert Pich został sprzedany do 1. FC Kaiserslautern. W ten sposób lewa strona Śląska - zwykle mocna i groźna dla każdego rywala - z dnia na dzień przestała istnieć. W meczu z Zagłębiem koniecznie trzeba było coś z tym zrobić, bo przecież na tym skrzydle szaleje Krzysztof Janus wydatnie wspierany przez Aleksandra Todorovskiego. Pawłowski zrobił bardzo wiele, by tę lewą flankę załatać. Zdrowy Dudu mógł zagrać już przed tygodniem z Piastem, ale trener wolał go oszczędzać na derby. W roli skrzydłowego - z poleceniem częstego przemieszczania się do środka - wystąpił Mateusz Machaj, wcześniej też leczący kontuzję i czekający na swoją kolejną ligową szansę.

 

W pierwszych 45 minutach gospodarze rzeczywiście nie byli aż tak produktywni w akcjach na bokach, a właśnie taka gra wcześniej dawała im znakomite efekty. Dopiero na początku drugiej połowy wszystko się zmieniło. Najpierw w słupek trafił odważnie wchodzący Dorde Ćotra, ale za chwilę lubi-nianie natarli drugą stroną. Piłkę dograł na środek pola karnego Todorovski, główkował Michał Papadopulos i futbolówka ocierając się o nogę Piotra Celebana pozbawiła Mariusza Pawełka szans na skuteczną interwencję. 

 

Trener gości uznał, że nie ma już na co czekać. Wpuścił do gry Jacka Kiełba i Petera Graj-ciara. Liczył, że wybitnie zorientowani na ofensywną grę piłkarze zdołają rozerwać lubińskie zasieki. (…)  A Śląskowi zaczęło się spieszyć. To już nie było budowanie akcji od tyłu, konsekwentne i cierpliwe, spod własnej bramki. Trzeba było się pchać z piłką jak najszybciej, bo czas naglił, a o derbowych porażkach kibicie długo pamiętają. (…)  Wystarczyło zagranie z własnej połowy Mariusza Pawelca, niechybnie adresowane do Kamila Bilińskiego, ale piłkę przejął wyskakujący zza pleców Macieja Dąbrowskiego Paixao, który nie miał problemów z pokonaniem lubińskiego bramkarza. Nikt nie spoczął na laurach - Miedziowi nacierali, ale goście próbowali się odgryzać. Wynik jednak się nie zmienił.

 

Gazeta Wyborcza - Nikt nie może narzekać

 

Pierwsza połowa piłkarskich derbów Dolnego Śląska rozczarowała. Obie drużyny grały ze sporym respektem, uważając przede wszystkim na to, by goli nie tracić. W efekcie mało było emocji, dużo piłkarskich szachów, a chwilami także chaosu. Piłkarzom obydwu drużyn zdarzało się popełniać proste błędy, było dużo strat. Śląsk nie miał problemów z utrzymywaniem się przy piłce, dłużej rozgrywał swoje akcje, ale niewiele konkretnego z tego wynikało.  Z kolei Zagłębie było nieco bezradne, gdyż wrocławianie zneutralizowali ich największy atut ofensywny - szybkie akcje skrzydłami. Śląsk po stracie piłki mądrze cofał się na swoją połowę, zagęszczał strefę przed polem karnym, a bezradni lubinianie nie mieli sposobu, aby sforsować tę defensywę. (…)

 

Ale w 79. min Paixao zrehabilitował się za wcześniejsze pudła i gola wreszcie zdobył. Wystartował do zagranej przez Pawelca z głębi pola piłki - błąd popełnił Tosik, a potem ociężały Dąbrowski - i Portugalczyk po kilkudziesięciometrowym rajdzie, będąc sam przed Forencem, pewnie pokonał bramkarza lubinian.  W końcówce gry zdecydowanie dominowało Zagłębia, które miało okazje do zdobycia zwycięskiego gola. Jednak lubinianom brakowało albo zdecydowania, albo skuteczności. Świetnie radził sobie też Pawełek.  W doliczonym czasie gry piłkę meczową miał Tosik, ale nie trafił w bramkę i derby zakończyły się remisem.

 

Fakt - Flavio strzelił gola dla wujka

 

Bramka Flavio Paixao (31 l.), która uratowała Śląskowi remis z Zagłębiem, była dla Portugalczyka i jego rodziny szczególna. - To gol dla mojego wujka. Jest chory na raka - wyjaśnił skrzydłowy Śląska.

 

- Wujek Toni, choć ja zawsze na niego mówiłem „Tofas”, jest dla mnie ważną osobą. Chciałem mu przekazać dobrą energię. On bardzo tego potrzebuje - mówił Flavio, który pod koszulką Śląską miał T-shirt z odręcznym napisem „Forca Tofas” („Bądź silny, Tofas”). Pokazał go po golu.

 

Fakt - Z cherlawego gracza zrobił się byczek

 

Meczem z Zagłębiem w ekstraklasie zadebiutował Mariusz Idzik (18 l.). Junior Śląska przebywał na murawie około 10 minut, ale grał z takim zaangażowaniem i tak walczył o każdą piłkę, że nie będzie długo czekał na kolejny występ.

 

- Po kontuzji (rok temu złamał nogę - przyp. red.) wykonałem sporą pracę, jeśli chodzi o przygotowanie siłowe. Jestem mocniejszy o jakieś 15 procent - stwierdził napastnik. Od wielu tygodni trener Tadeusz Pawłowski (61 l.) dawał do zrozumienia, że najmłodszy z jego atakujących nie będzie już długo czekał na swój debiut w ekstraklasie. Idzik w ostatnich miesiącach z chudziny przeistoczył się w kawał „byka”.

 

Super Express - Flavio Paixao zgasił Zagłębie

 

Bezkrólewie na Dolnym Śląsku. W lokalnych derbach Zagłębie Lubin po niezłym meczu zremisowało ze Śląskiem 1:1. Błysnął napastnik wrocławian Flavio Paixao (31 l.). Portugalczyk zadedykował bramkę choremu na raka wujkowi. Śląsk miał dużego farta, bo Zagłębie spokojnie mogło podwyższyć prowadzenie i wygrać. Co ciekawe, Zagłębie we wszystkich 11 meczach Ekstraklasy traciło gole. Wydawało się, że tym razem uda się zachować czyste konto, bo lubinianie byli lepsi i atakowali. Jednak jeden błąd (przepuszczenie piłki po podaniu Pawelca) i piłka doszła do Flavio Paixao, który nie miał problemów z pokonaniem Konrada Forenca. We Wrocławiu się cieszą, ale też liczą na to, że zespół wróci do wysokiej formy. Ostatni raz piłkarze Tadeusza Pawłowskiego wygrali bowiem prawie miesiąc temu (12 września 3:1 z Jagiellonią).

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również