Wydarzenia

W poniedziałkowych gazetach o Śląsku Wrocław

2015-09-14 09:30:00
Zapraszamy na poranny tradycyjny przegląd prasy. Do jego przygotowania z dzisiejszych gagzet wybraliśmy najciekawsze artykuły o Śląsku Wrocław.

Przegląd Sportowy - Istnieje życie bez Picha

 

Peter Grajciar w sobotę dobrze zastąpił Roberta Picha. Wypracował dwa gole. Jest to godne podkreślenia, bo Słowak poprzednio zagrał cztery tygodnie temu. Leczył bowiem kontuzję stawu skokowego. No i jeszcze wystąpił na nowej pozycji.  - Kiedy ostatnio zagrałem na skrzydle od początku meczu? Chyba jeszcze w Turcji w Konyasporze, pięć lat temu. Czasami zdarzało mi się też w Dinamo Tbilisi. Trzy lata temu. Później już nie - przypominał po meczu Grajciar.

 

Nie tylko sprzedaż Picha do 1. EC Kaiserslautern wymusiła zmiany w Śląsku. Wrocławski zespół ostatnio tracił sporo goli - nawet kiedy grał Pich, więc po 2:4 z Wisłą Kraków trzeba było zareagować. Adam Kokoszka trafił do drugiej linii, a jego miejsce na stoperze zajął Tomasz Hołota. Paweł Zieliński dał kiepską zmianę w Krakowie, zatem na boku obrony zagrał młody Kamil Dankowski. Słabo przy Reymonta wyglądał też Kamil Biliński, więc tym razem zmienił go Jacek Kiełb. A Grajciar, owszem, zastąpił Picha, tylko że zamienił się skrzydłami z Flavio Paixao. I wreszcie strategiczna decyzja - Krzysztof Danielewicz został przesunięty na pozycję defensywnego pomocnika, a za kierowanie grą odpowiadał Marcel Gecov. Nieoczekiwanie, bo poprzednio zagrał dokładnie miesiąc temu, w pucharowym meczu ze Stomilem Olsztyn (5:1), a potem leczył kontuzję stawu skokowego i nic nie wskazywało, że będzie gotowy do gry już teraz. (…)

 

- Może myśleli, że strzelą nam dwa gole i załatwią sprawę wyniku już do przerwy. Nie udało się im i potem cierpieli - oceniał Grajciar. Po zmianie stron Jagiellonia, ucząca się grania bez Macieja Gajosa, a z Alvarinho i Fiodorem Cernychem, nie była już tak efektowna, popełniła sporo błędów, dawała się zaskakiwać. - Nie ma co szukać tanich usprawiedliwień, zawaliliśmy mecz, bo wcale nie musieliśmy przegrać - jasno stawiał sprawę Drągowski, który tym razem nie spisywał się w bramce tak solidnie jak zazwyczaj.

 

Gazeta Wrocławska - Los się odwrócił, Śląsk pokonał Jagę

 

Dwutygodniowa przerwa na reprezentację, ale i transfer Roberta Picha spowodowały małą rewolucję kadrową w składzie Śląska namęcz z Jagiellonią. Trener Tadeusz Pawłowski po spotkaniu z Wisłą Kraków miał sporo uwag do swojej drużyny, a przez ostatnie dni powtarzał, że na treningach dużo czasu poświęca na doskonaleniu gry obronnej i zastanawia się nawet nad pewnymi roszadami personalnymi.  Jak zapowiedział, tak zrobił. Posadził na ławce Kamila Bilińskiego i Toma Hateleya, a do wyjściowej jedenastki nominował Kamila Dankowskiego i Marcela Gecova. Tomasz Hołota natomiast wrócił na pozycję stopera, a Adam Kokoszka - dla odmiany - zajął jego miejsce w środku pola. (…)

 

Prawdę mówiąc, niewiele zwiastowało, że Śląsk może strzelić jakąś bramkę, bo Bartłomiej Drągowski zwyczajnie nudził się między słupkami. Jeszcze w 48 minucie niewiele brakowało, by po interwencji w obronie bramkę samobójczą strzelił Celeban. Jednak że piłka nożna nie zawsze jest sportem wymiernym, to WKS jako pierwszy trafił do siatki. Nie potrafił stworzyć groźnej sytuacji z gry, więc wykorzystał stały fragment - Drągowskiego po rożnym uderzeniem głową pokonał Piotr Celeban. Minutę później powinno być już 2:0. Młody bramkarz Jagiellonii popełnił błąd przy wyprowadzaniu piłki, dopadł jej Grajciar, ale uderzył źle i golkiper Jagi się zrehabilitował.  Słowak na szczęście też, chociaż... przypadkiem. Chwilę później chciał dośrodkowywać z prawego skrzydła, ale trafił w Piotra Tomasika, a ten skierował piłkę do własnej siatki. (…)

 

- W poprzednim meczu we Wrocławiu to Śląsk miał przewagę, a my wygraliśmy 1:0, teraz było odwrotnie - skomentował mecz Michał Probierz, trener Jagiellonii, które całe spotkanie żywiołowo gestykulował... kulami. Kilka dni temu uszkodził bowiem więzadła w kolanie. - Czy dostanę burę od doktora, że się siedziałem? Nie wiem, od dwóch dni nie odbieram od niego telefonu - żartował Probierz.

 

Gazeta Wyborcza - Skuteczność nagrodzona zwycięstwem

 

Pojedynek Śląska i Jagiellonii dobitnie pokazał, jak przewrotny i nieprzewidywalny potrafi być futbol. Sobotnie spotkanie było dowodem, że to nie stworzone sytuacje, efektowne akcje czy optyczna przewaga mają bezpośrednie przełożenie na końcowy wynik meczu. Liczy się przede wszystkim bezwzględna matematyka bramkowa - kto ile strzelił goli, a nie kto ile miał okazji bramkowych. Skuteczność wszystko weryfikuje.  Przez prawie godzinę gry to Jagiellonia sprawiała znacznie lepsze wrażenie. Dominowała, w urozmaicony sposób przeprowadzała akcje, grała widowiskowo i szybko. Na skrzydłach szarpali Cernych i Alvarinho, w środku niekonwencjonalnymi zagraniami popisywał się Vassiljev, a waleczny Góralski neutralizował próby ataków Śląska. (…)

 

Po przerwie Śląsk powoli odzyskiwał rytm i przejmował grę. Kluczowe okazały się cztery minuty - między 58. a 62. minutą - które wstrząsnęły Jagiellonią i całkowicie zmieniły obraz meczu. Śląsk zachował się niczym wytrawny, doświadczony strateg. Miejscowi z akcji nie stwarzali wielkiego zagrożenia, więc perfekcyjnie wykorzystali stały fragment gry. Grajciar świetnie dośrodkował z rzutu rożnego, a Celeban strzałem głową wyprowadził Śląsk na prowadzenie. Po chwili popisową akcję przeprowadzili Flavio Paixao i Grajciar, ten ostatni dogrywał w pole karne, a Tomasik z Jagiellonii niefortunnie wpakował piłkę do własnej bramki. W zasadzie było po meczu. (…)

 

Natomiast z dobrej strony pokazali się Grajciar, który zaliczył asysty przy dwóch golach, oraz Flavio Paixao, mający współudział przy drugiej i trzeciej bramce. W kluczowych sytuacjach meczu zaimponowali Pawełek, który obronił strzał z trzech metrów, i Celeban - strzelił gola i odmienił losy pojedynku. 

 

Fakt - Piłkarze odrobili lekcje po Wiśle

 

Mnóstwo roszad w składzie, inna taktyka niż podczas klęski z Wisłą 2:4 w poprzedniej kolejce – i podziałało! Śląsk zasłużenie pokonał Jagiellonię 3:1. Jednym z ojców zwycięstwa był Peter Grajciar (33 l.), którego po odejściu Roberta Picha do Kaiserslauthern trener Tadeusz Pawłowski (61 l.) postanowił wykorzystać w roli skrzydłowego. Grajciar asystował przy golu Piotra Celebana (30 l.) i miał duży udział przy samobójczej bramce Piotra Tomasika (28 l.). (…)

 

Taktyka zatriumfowała nad ułańską fantazją gości, bo w drugiej połowie zmęczeni gracze Jagi oddali pole. Gola strzelił im nawet obchodzący w dniu meczu urodziny Tom Hateley (26 l.). Właściwie mógłby wcale nie grać, bo ma tak stłuczony duży palec stopy, że schodzi mu paznokieć. - Koledzy jeszcze nie zrobili mi żadnego prezentu, ale może powininem się czegoś spodziewać na treningu w tym tygodniu? - zastanawiał się Anglik, nawiązując do upodobania piłkarzy Śląska do obrzucania solenizantów dla żartu jajkami i obsypywania mąką.

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również