Wydarzenia

W stolicy jak w domu

2019-03-16 10:00:00
W 2019 roku Śląsk odprawia z kwitkiem kolejnych rywali na Stadionie Wrocław, przegrywając jednak na wyjazdach. Plan na starcie z Legią w Warszawie jest więc prosty - w stolicy trzeba zagrać jak w domu.
2:0 z Zagłębiem Sosnowiec, 2:0 z Zagłębiem Lubin, 2:0 z Jagiellonią Białystok. W 2019 roku nie ma w LOTTO Ekstraklasie drużyny, która na własnym boisku radziłaby sobie lepiej od Śląska. Problemy podopiecznych Vitezslava Lavički zaczynają się, gdy o punkty trzeba się starać w delegacji. Tam WKS uległ 0:1 Wiśle Kraków i 0:2 Piastowi Gliwice. - Robimy analizę po każdym meczu, rozmawiamy z zawodnikami. Pytałem ich, dlaczego według nich różnica w naszej postawie podczas meczów u siebie i na wyjeździe jest tak duża. Pracujemy na treningach, chcemy zwiększyć ich pewność siebie, również na obcych boiskach - mówi trener wrocławian. Wszystkie te starania mają przynieść skutek w sobotę, kiedy WKS wybiegnie na boisko stadionu przy ulicy Łazienkowskiej, by zmierzyć się z aktualnym mistrzem Polski.
 
Legia, choć w tabeli plasuje się w ścisłej czołówce tabeli, nie może być jak na razie zadowolona z bieżącego sezonu. Walka o tytuł wciąż trwa, więc najważniejszy cel nie "uciekł", jednak gdańska Lechia stawia bardzo trudne warunki i jak na razie wyprzedza stołeczną drużynę o 2 punkty. To nie jest komfortowa sytuacja dla Legionistów, jednak prawdziwe rozczarowania dotknęły ich w rozgrywkach pucharowych. Słaba postawa w eliminacjach Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy na początku sezonu to jedno, a niedawne odpadnięcie z Pucharu Polski - drugie. W środę warszawianie po dogrywce ulegli Rakowowi Częstochowa, odpadając z rozgrywek na etapie ćwierćfinału. - Dla Legii to trudny tydzień, bo nie jest łatwo mentalnie przygotowywać się do meczu po takiej porażce i odpadnięciu z pucharu, do tego dochodzi aspekt fizyczny. Jednak dysponują oni bardzo szeroką kadrą i myślę, że na sobotni mecz ligowy będą bardzo dobrze przygotowani - zaznacza trener Lavička.

 
Gospodarze przystąpią więc do spotkania po bardzo dla nich przykrej porażce w Pucharze Polski, goście - po niezwykle ważnym zwycięstwie nad Jagiellonią. Bohaterem meczu z Jagą był Chrapek, który strzelił pierwszego gola oraz zaliczył asystę przy bramce Robaka. - Mecz z Jagiellonią? To dla mnie historia. Liczy się starcie z Legią - zapowiada jednak Chrapek. On, jak i cały zespół, jest w pełni skupiony na sobotnim spotkaniu. Śląsk na ligową wygraną w Warszawie czeka bowiem od 2012 roku, kiedy to w mistrzowskim dla siebie sezonie WKS zwyciężył przy Łazienkowskiej 2:1.
 
W odniesieniu zwycięstwa nad urzędującym mistrzem na pewno nie pomoże Hołownia, lewy obrońca Śląska, który zimą został wypożyczony z Legii. W umowie między klubami zastrzeżono, że nie będzie on mógł wystąpić w spotkaniach przeciwko Legii. Tym samym największym znakiem zapytania w składzie Śląska jest lewa obrona. Hołownia przeciwko Jagiellonii zaliczył udany debiut, jednak tym razem to miejsce będzie musiał zająć ktoś inny. - Próbowaliśmy kilka wariantów i myślę, że w tej sprawie mamy już jasność - powiedział szkoleniowiec Trójkolorowych na przedmeczowej konferencji prasowej, nie zdradzając jednak nazwiska gracza, który miałby zagrać na tej pozycji. Na pewno nie będzie to Cotra, dla którego mecz z Legią jest ostatnim, w którym nie może wystąpić z racji zawieszenia. Doświadczony Serb będzie do dyspozycji trenera od następnego spotkania z Arką. Podobnie wygląda zresztą sytuacja Ramy'ego z Legii.
 
Jesienią na Stadionie Wrocław Legia zwyciężył zasłużenie, ale minimalnie, bo tylko 1:0. W walce o obronę mistrzowskiego tytułu warszawianie nie mogą pozwolić sobie na potknięcia, więc i tym razem zrobią wszystko, by chociaż minimalną różnicą okazać się lepszym. - Moi zawodnicy są bardzo pewni siebie i wierzą, że mogą osiągać dobre wyniki. Czekamy na ten mecz, chcemy zapomnieć o tym co wydarzyło się w Częstochowie - mówi Ricardo Sa Pinto, szkoleniowiec stołecznej drużyny. Czy jego piłkarzom się to uda? A może to Śląsk przełamie złą wyjazdową passę? Odpowiedzi w sobotę od godz. 20:30 na stadionie przy ul. Łazienkowskiej w Warszawie.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również