Wydarzenia

Wicemistrz Bułgarii nieznacznie lepszy od Śląska

2015-01-28 15:45:00
W drugim spotkaniu sparingowym podczas zgrupowania w Turcji piłkarze Śląska ulegli wicemistrzowi Bułgarii CSKA Sofia 0:1 (0:1).

Po wymagających treningach przyszła pora na kolejny sparingowy sprawdzian dla zawodników Śląska Wrocław. Tym razem podopieczni Tadeusza Pawłowskiego zmierzyli się w Manavgat z wicemistrzem Bułgarii i najlepszą obecnie drużyną tego kraju CSKA Sofia. Areną tej potyczki był miejscowy stadion im. Mustafy Kemala Atatürka, pierwszego prezydenta Republiki Turcji.

 

Wojskowi rozpoczęli spotkanie bez trzech zawodników, którzy borykają się z drobnymi problemami zdrowotnymi. Na boisku w Manavgat zabrakło Piotra Celebana, Mariusza Pawelca i Flavio Paixao. Wszyscy trzej gracze pojechali jednak z drużyną i wspierali ją z trybun tureckiego stadionu. Ponadto, w czasie rozgrzewki Piotr Celeban wcielał się również w rolę asystenta trenera Tadeusza Pawłowskiego i długo debatował z pierwszym szkoleniowcem Śląska Wrocław.

 

Z racji na brak dwóch podstawowych stoperów, parę środkowych obrońców na początku meczu z CSKA Sofia tworzyli Tomasz Hołota i Lukas Droppa. W miejsce Flavio Paixao ponownie wystąpił za to Mateusz Machaj. Dodatkowo, w porównaniu do potyczki z ukraińską Zorią Ługańsk w wyjściowej jedenastce zaszły jeszcze dwie zmiany. Blok „szóstek” do spółki z Tomem Hateleyem tworzył Krzysztof Danielewicz, a na lewe skrzydło powędrował ozdrowiały Robert Pich.

 

Lepiej spotkanie w Manavgat rozpoczęli podopieczni Tadeusza Pawłowskiego. Już w 2. minucie Śląsk Wrocław mógł objąć prowadzenie, gdy na strzał z „szesnastki” zdecydował się Peter Grajciar. Słowackiemu rozgrywającemu zabrakło jednak precyzji i nie mógł on niestety cieszyć się ze swojej kolejnej bramki w zielono-biało-czerwonych barwach. W początkowych fragmentach gry to nadal Śląsk dominował, choć trzeba przyznać, że Wojskowym albo brakowało precyzji, albo ich akcje były twardo powstrzymywane przez agresywnie radzących sobie obrońców rywali.

 

Wraz z upływem czasu na boisku coraz śmielej poczynali sobie zawodnicy ze stolicy Bułgarii. Gracze CSKA Sofia potrafili długo utrzymywać się przy piłce i cierpliwie rozgrywać ją wszerz boiska. Rywalowi Śląska brakowało jednak pomysłu na przyśpieszenie gry, to też ich akcje kończyły się zazwyczaj jeszcze przed polem karnym, w którym znajdował się Mariusz Pawełek. Przełom przyszedł dopiero w 34. minucie, gdy gracze z Sofii wywalczyli rzut rożny. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska w „szesnastce” najprzytomniej zachował się urodzony w Brazylii reprezentant Bułgarii Marquinhos, który strzałem nogą dał prowadzenie swojej drużynie.

 

Do przerwy wynik nie uległ zmianie, a po zmianie stron w Manavgat oglądaliśmy już zupełnie inne ustawienie Śląska Wrocław. Na boisku zostali jedynie Tomasz Hołota, Krzysztof Danielewicz (obydwaj pozycja bez zmian) i Lukas Droppa (przesunięty do pomocy). „Jedenastka” Śląska Wrocław na tę część gry prezentowała się następująco: Wrąbel - Kaczmarek, Przystalski, Hołota, Ostrowski - Danielewicz, Droppa - B. Machaj, Ciolacu, Dankowski - Lacny. 

 

Identycznie jak w pierwszej połowie, tak i tę odsłonę gry fenomenalnie mógł rozpocząć Śląsk Wrocław. Z akcją po prawej stronie boiska ruszył Bartosz Machaj, który zdecydował się na dośrodkowanie w pole karne. Zamiast celnego dorzutu pomocnikowi Trójkolorowych wyszedł piękny „centrostrzał”, który z najwyższym trudem został wybroniony przez golkipera CSKA Sofia.

 

Ponadto, w czasie drugiej odsłony tej towarzyskiej potyczki nad miejscowym stadionem zaczęły zbierać się ciemne chmury, z których w końcu spadł ulewny deszcz. Warunki atmosferyczne zaważyły na przebiegu widowiska, bowiem na murawie oglądaliśmy coraz więcej walki i szarpanych ataków z obydwu stron. Brakowało jednak klarownych sytuacji, które mogłyby zakłócić spokój któregoś z bramkarzy.

 

Gorąco w polu karnym wicemistrzów Bułgarii zrobiło się na 10 minut przed końcowym gwizdkiem. Najpierw kąśliwe uderzenie na krótki słupek posłał Andrei Ciolacu, a jeden z obrońców CSKA odbił piłkę... ręką! Szwajcarski arbiter prowadzący zawody nie zdecydował się jednak na wskazanie na 11. metr, a swą rękę skierował jedynie do narożnika boiska. Korner został przez graczy Śląska Wrocław wykonany wzorcowo. Piłka z narożnika boiska powędrowała na głowę Andrei Ciolacu, a Rumun zgrał ją do środka wprost na nogę Milosa Lacnego. Słowak pewnie ulokował piłkę w siatce, ale ponownie główną postacią zechciał zostać sędzia, który w tym zamieszaniu dopatrzył się pozycji spalonej nowego napastnika Śląska Wrocław.

 

Do końca spotkania wynikł nie uległ już zmianie, a wartym odnotowania faktem jest pojawienie się na boisku młodych, niepełnoletnich graczy zielono-biało-czerwonych. W końcowych minutach Tadeusz Pawłowski pozwolił zaprezentować swoje umiejętności Maciejowi Pałaszewskiemu i Mariuszowi Idzikowi.

 

 

W swoim trzecim spotkaniu sparingowym w 2015 roku Śląsk Wrocław doznał pierwszej porażki. Wojskowi ulegli najbardziej utytułowanej drużynie bułgarskiej ligi 0:1.

 

Zachęcamy do zapoznania się z zapisem naszej relacji live, którą przeprowadziliśmy ze sparingu z CSKA. Relacja znajduje się TUTAJ.

CSKA Sofia - Śląsk Wrocław 1:0 (1:0)
Bramka: Marquinhos  34

CSKA: Uvarenko (46 El Kharroubi) - Popow (46 Wasilew), Pryczynenko (46 Supusepa), Kraczunow, Kukoč - Sunday (46 Brkljača), Silva, Milisavljević, Marquinhos (46 Gałczew), Felipe - Nikolić (46 Buș).
Śląsk (I połowa):
 Pawełek - Zieliński, Hołota, Droppa, Dudu - Danielewicz, Hateley - M. Machaj, Grajciar, Pich - M. Paixao. Śląsk (II połowa): Wrąbel - Kaczmarek, Przystalski, Hołota, Ostrowski - Danielewicz, Droppa - B. Machaj (78 Pałaszewski), Ciolacu (89 Idzik), Dankowski - Lacny.


Autor: Mateusz Kondrat

Zobacz również