Wydarzenia

Wracamy do gry!

2017-03-31 19:48:30
Do gry o górną ósemkę. Po bardzo dobrym meczu, obfitującym w sytuacje podbramkowe, WKS pokonał Koronę Kielce 3:0. Bramki Morioki, Bilińskiego i samobójcze trafienie Dejmka (z wielką zasługą Romana).
Sito Riera, a nie Ostoja Stjepanović - tak brzmiało rozwiązanie największej niewiadomej w składzie Śląska, która przed meczem kołatała się w głowie sympatyków WKS-u. Jan Urban zdecydował się na bardziej ofensywny wariant. Nic dziwnego - komplet punktów to było jedyne, co interesowało wrocławian w tym meczu.

Pierwszą, doskonałą okazję do zdobycia bramki mieli goście. Micanski świetnie przedarł się w pole karne, minął utrudniającego mu szarżę Pawełka i kopnął piłkę do pustej bramki. A potem wydarzyło się coś, czego nie raz byliśmy już świadkami, coś, za co tak bardzo kibice Wojskowych kochają pewnego piłkarza. Piłkarza, który kilka dni temu przedłużył kontrakt z klubem. Piotr Celeban znów uratował Śląsk od straty gola. Kapitan dogonił piłkę i fantastyczną interwencją wybił ją tuż sprzed linii bramkowej!

Na odpowiedź WKS nie trzeba było długo czekać. Dobre okazje mieli Zwoliński i Morioka, ale w obu przypadkach radził sobie - choć nie bez dużego wysiłku - Borjan. Bardzo blisko gola był również Roman. Po niemrawych pierwszych minutach WKS szybko się otrząsnął i zdecydowanie dyktował warunki gry. Gospodarze udokumentowali swoją przewagę po pół godzinie gry. W pole karne wpadł Morioka, sfaulował go Żubrowski, a sędzia Gil wskazał na 11. metr. Japończyk nie pomylił się, strzelił 5 gola w sezonie i zapewnił zielono-biało-czerwonym prowadzenie do przerwy. A mogło być ono wyższe, gdyby w końcówce szanse wykorzystali jeszcze zdobywca pierwszej bramki, Pich oraz Roman.

Po zmianie stron podopieczni trenera Urbana ciągle atakowali, ze sporą łatwością przedostając się pod bramkę Borjana. Chorwat grał jednak wspaniale, broniąc raz za razem. Czy to z bliskiej odległości próbował Lewandowski, czy zza pola karnego bombę posłał Kovacević. Skapitulował jednak, gdy piłkę w stronę bramki posłał... Dejmek, kapitan Korony. Czechowi zaliczone zostało trafienie samobójcze, ale do podwyższenia wyniku doprowadził przede wszystkim Roman. Hiszpan pokazał niesamowity drybling, minął kilku rywali niczym tyczki i oddał strzał, który po odbiciu od Dejmka trafił do siatki.

Śląsk nie pozostawił kielczanom najmniejszych złudzeń, dobijając gości trafieniem Bilińskiego. Za zagranie ręką obrońcy gości (po dośrodkowaniu Romana) sędzia podyktował rzut karny, a wprowadzony chwilę wcześniej Bila zamienił jedenastkę na gola. Wejście smoka, 3:0 i trzy punkty! WKS ciągle w walce o grupę mistrzowską!

Śląsk Wrocław - Korona Kielce 3:0 (1:0)
Bramki:
1:0 - Morioka 33' (k)
2:0 - Dejmek 62' (s)
3:0 - Biliński 83' (k)

Śląsk: Pawełek - Dankowski, Celeban, Kokoszka, Lewandowski - Kovacević, Roman (90. Engels), Riera, Morioka (86. Stjepanović), Pich - Zwoliński (81. Biliński)
Korona: Borjan - Grzelak, Dejmek, Kwiecień, Marković - Możdżeń, Abalo (74. Kotarzewski), Żubrowski, Kiełb, Palanca (60. Aankour) - Micanski (67. Górski)

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)
Żółte kartki: Riera - Żubrowski, Grzelak, Aankour
Widzów: 8 229
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również