Wydarzenia

Z punktem, bez przełamania

2019-10-04 22:16:00
Remisem 1:1 zakończył się mecz 11. kolejki PKO Ekstraklasy Śląska Wrocław z Jagiellonią Białystok. WKS prowadził po golu Picha, jednak za sprawą Camary goście zdołali wyrównać. Obie ekipy wciąż czekają na przełamanie passy meczów bez zwycięstwa.
Piątkowy wieczór we Wrocławiu stał pod znakiem starcia dwóch drużyn z czołówki tabeli, które od dobrych kilku tygodni czekają na wygraną. Wliczając rozgrywki o Puchar Polski, z których oba zespoły odpadły, WKS nie zwyciężył od sześciu, a Jaga od czterech spotkań. Trenerzy głowili się więc, co zmienić, by tym razem ich zespół opuszczał boisku w glorii triumfatorów. Vitezslav Lavicka - wobec nieobecności Mączyńskiego i Musondy - postawił na zmiany w drugiej linii. W środku pola obok Łabojki pojawił się Żivulić , przed nimi operował Chrapek, a na skrzydło przesunięty został Pich.
 
Świadomość ostatniego meczu przed przerwą na mecze kadry i chęć przełamania złej passy wpłynęły nieco na poczynania zawodników w pierwszych minutach meczu. Oba zespoły grały dosyć nerwowo, sporo było nieporozumień i niedokładności. WKS starał się uspokoić grę i narzucić rywalom swoje warunki. Z czasem udawało się to coraz lepiej, czego efektem były m.in. dwa strzały Płachety zza pola karnego. Kilka minut później jeszcze lepszą szansę miał aktywny na lewej stronie Stiglec, który dopadł do odbitej po swoim strzale piłki i uderzył w boczną siatki bramki strzeżonej przez Węglarza. Jaga odpowiedziała w końcówce celnym, acz bardzo lekkim strzałem Pospisila z rzutu wolnego. Do przerwy, mimo przewagi WKS-u, goli nie było.
 
Druga połowa nie zaczęła się dla gospodarzy dobrze, bowiem 4. żółtą kartkę w sezonie obejrzał Golla, co oznacza, że kapitana (pod nieobecność Mączyńskiego) zabraknie w kolejnym meczu z Rakowem Częstochowa. Później było już jednak lepiej. Najpierw ładną akcję rozegrali Stiglec z Chrapkiem, czyli dwaj wyróżniający się tego dnia zawodnicy Trójkolorowych a strzał głową Polaka przeleciał nieznacznie nad poprzeczką. Chwilę później, w 58. min, wrocławianie dopięli swego! i to po naprawdę pięknej, przemyślanej akcji. Dokładnym przerzutem na prawe skrzydło popisał się Żivulić, stamtąd fenomenalnie z pierwszej piłki w pole karne zagrał Broź, a kombinację wykończył Pich, uderzając bez zastanowienia, tuż przy słupku. 
 
Stracony gol podziałał na gości bardzo mobilizująco. Aktywniejsza gra rywali w ataku szybko przyniosła im wyrównanie. W 69. min na listę strzelców wpisał się Camara, wykorzystując złe ustawienie defensywy Śląska. W sytuacji sam na sam z Putnockym Hiszpan uderzył bezbłędnie, doprowadzając do remisu.
 
W końcówce meczu to Śląsk znów był stroną przeważającą, starając się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Kwadrans przed ostatnim gwizdkiem pierwszą dobrą szansę na gola miał bohater poprzedniego spotkania na Stadionie Wrocław - Exposito. Tym razem jego strzał głową wybronił jednak Węglarz. Blisko bramki dwukrotnie byli również goście, jednak przytomnie w bramce reagował Putnocky. Wrocławianie po raz szósty w tym sezonie dzielą się punktami.

Teraz przed zespołami przerwa na mecze reprezentacji narodowych. Do gry WKS wróci do gry 21 października, wyjazdowym starciem z beniaminkiem - Rakowem Częstochowa.


Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 1:1 (0:0)
Bramki:
1:0 - Pich 58'
1:1 - Camara 69'

Śląsk: Putnocky - Broź, Golla, Puerto, Stiglec - Łabojko, Żivulić - Płacheta, Chrapek (66. Marković), Pich (90. Cholewiak) - Exposito (78. Szczepan)
Jagiellonia: Węglarz - Wójcicki, Runje, Arsenić, Guilherme - Romańczuk, Pospisil - Prikryl (77. Kostal), Imaz, Camara (90. Murdinski) - Klimala (90. Wasilewski)

Żółte kartki: Puerto, Golla, Płacheta - Klimala, Guilherme
Sędzia: Paweł Raczkowski

Widzów: 12 072
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również