Wydarzenia

Zabójcze 5 minut

2014-08-23 22:24:00
Udało się Śląskowi Wrocław przełamać niemoc w meczach wyjazdowych. Dzięki zabójczej końcówce meczu wrocławianie zwyciężyli 3:1!
Pierwsza okazja do wzmożonego wysiłku wrocławskiej defensywy nadeszła w 7. minucie. Podanie w pole karne posłał Piątkowski, jednak dobrej formy z meczu z Cracovią nie zgubił Celeban i przytomnie przeciął lot piłki.  W 12. min nikt nie zdołał odciąć naszego kapitana od piłki, która wylądowała pod jego nogami po rzucie rożnym Machaja. Strzał Paixao z ostrego kąta zdołał wybronić Słowik i wynik nie uległ zmianie. Groźnie było też, gdy Mila płasko podał z rzutu wolnego do Droppy a ten uderzył z ponad 20 metrów. Bramkarz gospodarzy tym razem pewnie chwycił futbolówkę do swojego „koszyczka”. Minutę później - po strzale Dudu - wyręczył go Baran, który zablokował strzał... twarzą. Nikt nie musiałwyręczać Pawełka, kiedy bez problemów chwytał piłkę posyłaną w kierunku jego bramki kolejno przez Frankowskiego i Piątkowskiego zza linii szesnastu metrów. Śląsk uzyskiwał przewagę, częściej znajdował się na połowie rywala, ale Jaga potrafiła skontratakować.

Najlepszym dowodem na to, jak groźne potrafią być kontry gospodarzy, była szybka akcja z 23. minuty. Podanie z głębi pola otrzymał Piątkowski. Doszedł do piłki w narożniku pola karnego i oddał strzał po „długim rogu”. Futbolówka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Jaga chciała iśc za ciosem. Najpierw strzał głową z piętnastu metrów przeleciał nad poprzeczką, chwilę później lewą nogą uderzał Romanchuk - również za wysoko. Przed dobrą szansą do wyrównianie znalazł się w 37. min Machaj. Doszedł do piłki w polu karnym, minął obrońcę i strzelił. Niestety, zostałó zablokowany w ostatniej chwili przez graczy gospodarzy.

Jeszcze przed przerwą ponownie spróbował strzelec pierwszej bramki – Piątkowski. Mocne uderzenie napastnika gości z trudem wybronił Pawełek. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie. Do momentu straty bramki Śląsk prezentował się lepiej, później coś „pękło”. Wrocławianie pokazali, że potrafią zagroźić gospodarzom, ale kilka razy brakowało wykończenia.

Druga połowa rozpoczęła się od rzutu wolnego dla Śląska. Był on wynikiem bardzo ostrego faulu Tuszyńskiego na Droppie. Sędzia Jakubik, pozwalający zawodnikom obydwu drużyn na ostrą grę, nie zdecydował się pokazać pierwszego w meczu żółtego kartonika. Po chwili Śląsk mógł, a nawet powinien, wyrównać. Dośrodkowanie z linii końcowej boiska posłał w pole karne Dudu. Dobrze ustawiony kilka metrów przed bramką Paixao uderzył z powietrza z pierwszej piłki. Fatalnie jednak przestrzelił, marnując najlepszą do tej pory szansę WKS-u. Szybka kontrą odpowiedziała Jagiellonia  - aktywny Piątkowski nie trafił, na szczęście, po raz drugi do siatki.

Piłka zatrzepotała w bramce strzeżonej przez Jakuba Słowika w 56.minucie. Niestety, Danielewicz znajdował się na ewidetnym spalonym, kiedy to dobijał strzał Mili, odbity przez golkipera gospodarzy. Gol nie został uznany. Wielką ochotę na drugą bramkę miał Piątkowski. W 59. min spróbował wykorzystać błąd Pawełka,który nie sięgnął piłki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Strzał głową napastnika gospodarzy przeleciał tym razem minimalnie nad poprzeczką.

Oszukać obronę gości udało się Śląskowi w 62. minucie. Świetnie na pozycję wyszedł Paixao i w sytuacji sam na sam ograł Słowika. Bramkarz Jagi rzucił się pod nogi Portugalczyka, sfaulował go i chwile później był już w drodze do szatni. Czerwona kartka i rzut karny - sędzia Jakubik nie mógł podjąć innej decyzji. Rzut karny na gola zamienił Sebastian Mila. Mierzony strzał w okienko kompletnie zaskoczył Drągowskiego, który nie miał szans na skuteczną interwencję. W następnej akcji wrocławianie mogli wyjść na prowadzenie. Dośrodkowywał Paixao, do główki najwyżej wyskoczył Pich, ale piłkę z linii bramkowej do spółki wybili Drągowski i jeden z asekurujących go obrońców.

Mimo gry w osłabieniu, gospodarze ambitnie walczyli o korzystny wynik. W 74. min Grzyb zmusił do dużego wysiłku Pawełka. Wolej kapitana gospodarzy został sparowany nad poprzeczkę. Dziesięć minut przed końcem dośc przypadkowo przy piłce w polu karnym znalazł się Paixao. Mimo asysty obrońcy zdołał uderzyć, a piłka po rykoszecie zmyliła Drągowskiego. Nie na tyle jednak, by rezerwowy bramkarz gospodarzy dał się zaskoczyć. Portugalczyk polował na bramkę. Ponownie spróbował swoich sił w 82. min - ponownie dobrze interweniował golkiper. Co nie udało się Portugalczykowi, udało się Lukasowi Droppie. Płasko w pole karne podał Ostrowski, piłkęprzepuścił Paixao, a sprzed linii „szesnastki” do siatki trafił Czech.  Pięć minut później Śląsk dobił rywali - dynamiczną akcję lewym skrzydłem golem zakończył Ostrowski. To było zabójcze pięć minut WKS-u! W doliczonym czasie gry nie padły już bramki i zawodnicy trenera Pawłowskiego mogli cieszyć się z pierwszego w tym sezonie wyjazdowego zwycięstwa.

Cały mecz, minuta po minucie można prześledzić w naszej tekstowej relacji live. Która dostępna jest po kliknięciu w Jagiellonia - Śląsk (relacja live) 


Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław 1:3 (1:0)
Bramki: Piątkowski 23 - Mila 65 (k), Droppa 85, Ostrowski 89
Kartki: Słowik 62 (czerwona) - Danielewicz 88 (żółta)

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Paraiba - Droppa (86 Hateley), Danielewicz (89 Calahorro) - Mila, Machaj, Pich (73 Ostrowski) - F. Paixao
Jagiellonia: Słowik - Waszkiewicz, Baran, Pazdan, Jasiński - Grzyb, Romanczuk (64 Drągowski), Gajos (90 Świderski), Frankowskim (69 Wasiluk) - Piątkowski - Tuszyński

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Widzów: 6435
Autor: Jędrzej Rybak

Zobacz również