Wydarzenia

Zbyt dużo „ale” - żegnaj półfinale

2015-12-16 21:50:00
5
Piłkarze Śląska nie zagrają na Stadionie Narodowym. Drogę do finału Pucharu Polskim zamknęli Wojskowym piłkarze bydgoskiego Zawiszy, którzy zwyciężyli we Wrocławiu 2:1. Honorowe trafienie dla Trójkolorowych zanotował Kamil Biliński.

Romuald Szukiełowicz postanowił nie mieszać w trybach swojej drużyny i do gry w środowym meczu desygnował dokładnie taką samą wyjściową jedenastkę jak w ostatnim ligowym pojedynku z Górnikiem Łęczna. Jego podopieczni nie rozpoczęli jednak starcia z Zawiszą w ten sam sposób, jak z zielono-czarnymi i nie rzucili się od razu do frontalnych ataków na przeciwnika.

 

Pierwsze minuty na wrocławskim stadionie toczyły się w nieśpiesznym tempie. Częściej piłką operowali goście i to oni starali się stwarzać zagrożenie pod bramką Jakuba Wrąbla, lecz w końcowej fazie akcji brakowało im odpowiedniego zacięcia i próby Smektały, Drygasa oraz Lewickiego przelatywały nad lub obok świątyni młodego golkipera WKS-u.

 

Śląsk przebudził się mniej więcej po 20 minutach, ale podobnie jak wcześniej bydgoszczanie, nie był w swych atakach wystarczająco konkretny. Najlepszą okazję na objęcie prowadzenia Wojskowi wypracowali sobie w 30. minucie spotkania. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Dudu Paraiby piłkę odbił jeden z graczy Zawiszy, a ta spadła pod nogi Kamila Bilińskiego. Napastnik Śląska uderzył z woleja, ale posłał futbolówkę minimalnie obok bramki. Niecałe 60 sekund później „Bila” w podobnej sytuacji spudłował już dużo znaczniej.

 

Niewiele brakowało, a okres przewagi zielono-biało-czerwonych zostałby udokumentowany trafieniem... Zawiszy. Najlepszy strzelec I ligi, Szymon Lewicki, po dokładnym prostopadłym podaniu stanął oko w oko z Jakubem Wrąblem i właściwie mógł spytać, z którego rogu nasz młody bramkarz chce wyciągać piłkę. Na całe szczęście zapędy gracza Zawiszy świetną interwencją powstrzymał nasz golkiper i na tablicy wyników ciągle utrzymywał się bezbramkowy remis, który został na niej aż do końca pierwszej połowy meczu.

 

Drugą część spotkania z wysokiego „C” mogli rozpocząć gospodarze. Fantastycznie lewą stroną przedarł się Dudu Paraiba i płasko dośrodkował w pole karne bydgoszczan. W „szesnastce” z piłką minął się jednak Kamil Biliński, a strzał Krzysztofa Ostrowskiego został zablokowany przez jednego z defensorów gości.

 

Jeszcze lepszą okazję zmarnował w 65. minucie meczu Paweł Zieliński. Po wyłapaniu piłki Jakub Wrąbel szybko wznowił grę podając do Ostrowskiego. Dalej akcja nabrała błyskawicznego tempa i w kilka sekund, z udziałem Bilińskiego, trafiła do prawego obrońcy Śląska. Ten przyjął ją w polu karnym i zdołał oddać strzał... ale futbolówka powędrowała wysoko nad bramką Węglarza i trafiła w krzesełka pustej dziś trybuny D.

 

Niestety już kilka chwil później bezlitośnie sprawdziło się chyba najstarsze z piłkarskich porzekadeł. Bydgoszczanie objęli prowadzenie, które dał im najlepszy strzelec pierwszoligowych boisk. Z prawego skrzydła płaskim podaniem popisał się Kamil Drygas, a Szymon Lewicki bez najmniejszych problemów skierował piłkę do pustej bramki.

 

Śląsk chciał szybko odpowiedzieć. Po 180 sekundach z boku pola karnego strzelał Tomasz Hołota, lecz pewnie futbolówkę złapał Węglarz. W 74. minucie jednak Trójkolorowi dopięli swego. Świetnie w polu karnym odnalazł się Kamil Biliński, który przełożył dwóch obrońców i mocnym strzałem pokonał golkipera Zawiszy. Po trybunach przetoczył się ryk radości, doping fanów się wzmógł, lecz tylko na chwilę. Po upływie kolejnych 4 minut bydgoszczanie ponownie wyszli na prowadzenie. Kamil Drygas z pola karnego uderzył w poprzeczkę, ale piłka nieszczęśliwie odbiła się od interweniującego Wrąbla i zatrzepotała w siatce.

 

Śląsk rzucił się do ataku. Wrocławianie szybko przedostawali się pod pole karne Zawiszy, próbowali dośrodkowywać, co chwila zyskiwali rzuty rożne. Gracze rozgrzewający się poza boiskiem dbali, by wybijane przez pierwszoligowców piłki szybko podawać kolegom do wznowienia, lecz to wszystko okazało się niewystarczające. Śląsk uległ przed własną publicznością Zawiszy Bydgoszcz 1:2 i to gracze z kujawsko-pomorskiego awansowali do półfinału Pucharu Polski.

 

Śląsk Wrocław - Zawisza Bydgoszcz 1:2 (0:0)

Bramki: Biliński 74 - Lewicki 69, Drygas 78

Śląsk: Wrąbel - Zieliński (88 Idzik), Celeban, Kokoszka, Dankowski (76 Bartkowiak) - Hateley, Hołota – Ostrowski (76 Kaczmarek), Flavio, Dudu Paraiba - Biliński

Zawisza: Węglarz – Igumanovic (88 Ciechanowski), Stawarczyk, Nowotczyński, Kamiński - Patejuk, Drygas, Cabrita Silva (18 Alaverdashvili), Kona (81 Nykiel), Smektała - Lewicki

Żółte kartki: Hołota, Kaczmarek - Kona, Alaverdashvili

 

Sędzia: Tomasz Wajda (Żywiec)

Widzów: 3234

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również