Wydarzenia

Znowu podział punktów...

2015-05-23 17:25:00
1
Wrocławianie w dalszym ciągu nie odnieśli zwycięstwa w rundzie finałowej. W 34. kolejce Śląsk na własnym stadionie zremisował z Górnikiem Zabrze 1:1, tracąc gola na kilka minut przed końcem spotkania.

Trener Tadeusz Pawłowski  w porównaniu ze środowym meczem w Poznaniu zdecydował się na dwie  zmiany w podstawowym składzie. Na ławce rezerwowych usiedli Mateusz Machaj i Milos Lacny, a w pierwszej jedenastce na murawę wyszli Peter Grajciar i Krzysztof Danielewicz.

 

Pierwsi dali o sobie znać goście. Tuż po pierwszym gwizdku sędziego, Rafał Kurzawa wywalczył  piłkę w okolicach pola karnego i wystawił ją do strzału Madejowi. Były gracz Śląska podania uderzył jednak zbyt lekko i futbolówka przeleciała obok bramki strzeżonej przez Mariusza Pawełka. Niedługo potem Górnicy nie wykorzystali także stałego fragmentu gry wywalczonego przez wspomnianego już Kurzawę po faulu Hateley’a. Na mocne uderzenie zdecydował się Grendel, ale jego strzał  z rzutu wolnego trafił w mur, a piłkę spokojnie przejął golkiper Śląska.

 

Ładną akcję wrocławianie stworzyli kilka minut później. W kierunku Flavio Paixao  znakomitą długą piłkę posłał Hateley.  Portugalczyk wygrał pojedynek biegowy z przeciwnikiem,  próbując dorzucić futbolówkę na 10. metr. Wrzutka okazała się jednak za lekka i nie sprawiła problemów obrońcom gości. Podobne dobre rozprowadzenie piłki zaliczył Dudu Paraiba. Brazylijczyk podał do Zielińskiego, a młody defensor oddał strzał lewą nogą. Po odbiciu od obrońców zawodnicy w zielonych koszulkach wywalczyli (jedynie) rzut rożny.

 

Zaskoczyć bramkarza przyjezdnych chciał w 24.minucie Krzysztof Danielewicz. Zawodnik po dośrodkowaniu oddał Instynktowny strzał, jednak minimalnie obok bramki Kasprzika. Pomimo kilku dobrych akcji na początku spotkania gości, to Śląsk był stroną przeważającą. Brakowało tylko wykończenia. Wrocławscy kibice podnieśli się z krzesełek, kiedy kolejną akcję rozpoczął Celeban, a dalej poprowadzili ją Pich i Danielewicz. Po ładnym podaniu tego drugiego w rajd na lewym skrzydle ruszył Grajciar. Wtedy jednak w arbiter liniowy uniósł chorągiewkę do góry, sygnalizując spalonego.

 

Do przerwy Śląsk prawie nie schodził z połowy rywala. Jeśli Górnicy rozpoczęli akcję albo szybko tracili piłkę na koszt wrocławian. Drużyn z Dolnego Śląska chciała tę swoją przewagę udokumentować golem „do szatni”. Bardzo blisko tego wyczynu gospodarze byli tuż przed gwizdkiem sędziego. Świetną próbą strzału popisał się Hateley po podaniu Grajciara, jednak Anglik uderzył niecelnie.


Drugą część spotkania rozpoczął WKS i od razu ruszyli w pole karne podopieznych Józefa Dankowskiego. Tak jak przed przerwą wrocławianie szturmowali bramkę Górnika, aż w końcu... wpadło! Z prawej strony w "szesnastkę" wrzucił Flavio, a w polu karnym jego brat przyjmął futbolówkę klatką piersiową i gubiąc obrońców, stanął oko w oko z Kasprzikiem. Portugalczyk z pełną mocą posyła futbolówkę do bramki i Śląsk po 49 minutach gry wyszedł na prowadzenie!


Strata bramki podziałała na gości motywująco i to oni w końcu do głosu. I to wyraźnie.  Szczególnie groźną sytuację przyjezdni wypracowali sobie w 62. minucie. Prostopadłego podania nie przeciął Dudu i do piłki dopadł były grać WKS-u. Dośrodkowania skrzydłowego nie potrafił na nasze szczęście wykończyć Nowak. Już 120 sekund później po wrzutce z prawej strony z bliska uderzył Skrzypczak, ale świetną interwencją popisał się nasz kapitan. A było gorąco...


Wrocławianie uznali, że dwie groźne akcje to za wiele i ruszli w pole karne przeciwników. Kontrę uruchomił Pich, który oddaje piłkę Danielewiczowi. Krzysiek posyła futbolówkę w pole karne do Marco Paixao, a Portugalczyk...uderza w prost w Kasprzika. To jednak nie koniec natarć zawodników Tadeusza Pawłowskiego. Z bardzo dobrej strony pokazał się teogroczny maturzysta - Karol Angielski. Młody piłkarz odebrał piłkę, przebiegł z nią pół boiska i ładnie uderzył lewą nogą sprzed linii 16. metra, minimalnie niecelnie.

Ciśnienie kibicom Śląska podwyższyło się, kiedy Dudu głową wybił piłkę po strzale Madeja prawie z linii bramkowej. A podniosło się jeszcze bardziej, kiedy Górnik zdobył wyrównującego gola... Do bramki trafił, po asyście Madeja, Bartosz Iwan.




Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze 1:1 (0:0) 

Bramki: M. Paixao 49 - Iwan 87

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Paraiba - Hateley, Danielewicz - F. Paixao (M.Machaj 67), Grajciar (Angielski 67), Pich (Dankowski 87)- M. Paixao

Górnik: Kasprzik - Danch, Szeweluchin, Magiera - Kurzawa, Sobolewski (85 Przybylski), Grendel, Kosznik - Nowak (Iwan 67), Madej - Skrzypczak.

Żółte kartki:  Zieliński, Machaj - Iwan

Sędzia:  Krzysztof Jakubik

Frekwencja: 5875



Zobacz również