Wydarzenia

Zwycięskie wejście w nowy rok

2015-01-17 13:57:09
Śląsk swój pierwszy mecz w 2015 roku rozegrał z Górnikiem Łęczna, zajmującym w tym momencie 11. miejsce w ekstraklasowej tabeli. Sparing przy Oporowskiej zakończył się zwycięstwem wrocławian 1:0.
Dla Trójkolorowych mecz towarzyski z Górnikiem był poważnym testem przed drugą częścią ligowych rozgrywek w obecnym sezonie. Świadczy o tym fakt, że na pierwszą połowę wyszli piłkarze, którzy stanowili o sile drużyny w niezwykle udanej rundzie jesiennej. Pierwszą groźną akcję dla WKS-u mieliśmy szansę zobaczyć już w drugiej minucie spotkania. Choć to łęcznianie rozpoczęli grę, Śląsk szybko przejął piłkę. Z prawej strony akcję rozpoczął Paweł Zieliński, piłka trafiła w polu karnym do Marco Paixao, który piętą uderzył na bramkę. Bramkarz gości, z niemałymi problemami, uchronił jednak swój zespół przed stratą gola. 
 
Dzięki tej akcji wrocławianie nabrali wiatru w żagle i szukali dalszej szansy na premierowe trafienie w nowym roku. Robert Pich dośrodkowywał w bardzo efektowny sposób, ale dobrze w defensywie spisywali się piłkarze Górnika. Chwilę później akcja przeniosła się pod bramkę strzeżoną przez Mariusza Pawełka. Na szczęście tylko na chwilę, gdyż nastąpiła szybka odpowiedź WKS-u. Po dośrodkowaniu Dudu, Flavio - po próbie opanowania piłki -  upadł zaczepiony przez obrońcę. Gwizdek sędziego jednak milczał, więc Marco oddał strzał, po którym Sląsk wywalczył rzut rożny. Stały fragment gry nie przyniósł jednak kolejnego zagrożenia.
 
Kolejną akcję, po której kibice mogliby cieszyć się z trafienia dla Trójkolorowych, rozpoczął Sebastian Mila z prawej strony boiska. Zawodnik z numerem 11 dośrodkował w  pole karne Górnika, jednak na linii szesnastego metra nie było nikogo w zielonej koszulce, kto mógłby skuteczne przyjąć podanie "Milowego".  
 
W dalszym ciągu to gospodarze byli w natarciu. W 23. minucie Marco Paixao ze środka boiska prostopadłym podaniem odnalazł Picha. Słowak uciekł obrońcom i zmierzał ku światłu bramki. Wielu kibiców zgromadzonych na stadionie przy Oporowskiej podniosło się z krzesełek, wierząc, że już za moment piłka znajdzie się w siatce... Niestety, Pich w akcji "sam na sam" z Rodiciem, stracił zimną krew i nieco za mocno wypuścił sobie futbolówkę, która padła łupem bramkarza.
 
Do końca pierwszych 45 minut to wrocławianie byli stroną przeważającą. Goście mieli wręcz problemy, aby wyjść z własnej połowy. Gdy już im się udało, futbolówkę szybko przejął Mila i kolejny raz to gospodarze rozpoczęli szturm na bramkę. Jednak trudno strzelić gola, jeśli piłka zatrzymuje się nie tylko na obrońcy przeciwnika, ale także... koledze z drużyny. W pewnej chwili Dudu na lewej stronie ładnie uciekł Boninowi i dograł do Picha. Słowacki skrzydłowy uciekł rywalom, oddał strzał, po którym piłka trafiła...  w Flavio Paixao. Śląsk, mimo ogromnej przewagi, schodził z boiska bez jakiejkolwiek zdobyczy bramkowej.
 
Przed drugą połową trener Pawłowski wymienił prawie całą jedenastkę. Na boisku pozostał tylko Piotr Celeban. Na murawie pojawili się nie tylko piłkarze, którzy są już w drużynie, ale również, którzy o angaż w klubie dopiero walczą - Mios Lacny i Szymon Przystalski. 
 
Początek drugiej części był bardziej wyrównany i goście w końcu mogli dojść do głosu. W 50. minucie uaktywnił się były piłkarz Śląska - Patrik Mraz, który podał piłkę  z lewego skrzydła do Hasaniego, ale napastnika gości uprzedził Przystalski, skutecznie przerywając akcję. Piłka szybko przeniosła się pod drugie pole karne. Dankowski ładnym, prostopadłym podaniem chciał zaskoczyć Rodicia, ale Chorwat stał na posterunku. 
 
Gola dla wrocławskiej drużyny kibice doczekali się w  66. minucie, dzięki akcji "starych" zawodników. Po dośrodkowaniu Mateusza Machaja z lewej strony, zamieszanie w polu karnym Górników wykorzystał Piotr Celeban, który posłał piłkę tuż przy lewym rogu bramki.
 
Łęcznianie, widząc, że w polu karnym Śląska biją głową w mur, chcieli spróbować postraszyć naszego bramkarza strzałem z dystansu. Jednak Wrąbel, po uderzeniu Nowaka z 20 metrów, popisał się refleksem i efektownie uchronił Trójkolorowych od wyrównującego gola dla gości. Widmo straty bramki po raz kolejny pojawiło się na dziesięć minut przed końcem spotkania. W pole karne przedarł się Bonin, a Przystalski - testowany zawodnik WKS-u - nie zdołał go zatrzymać. Golkiper wrocławian zdążył jednak wybić piłkę na rzut rożny. Pod koniec spotkania goście uzyskali optyczną przewagę, na szczęście nie potrafili jej wykorzystać i to Śląsk zasłużenie wygrał 1:0.
 
Śląsk Wrocław - Górnik Łęczna 1:0 (0:0)
Bramka: Celeban 66
 
Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Pawelec, Dudu - Hateley, Hołota - F. Paixao, Mila, Pich - M. Paixao. Druga połowa: Wrąbel - Droppa, Celeban, Dankowski, Przystalski, Denielewicz, Grajciar, B. Machaj (77 Kaczmarek), M. Machaj, Ostrowski, Lacny 
 
Górnik: Rodić - Sasin, Bielak, Bozić, Mraz - Abdulahi, Nowak, Bonin, Burkhardt, Tanczyk - Hasani (71 Okuniewicz)
Autor: Kamila Szutenbach, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również