Wydarzenia

Historia: Pierwszy Puchar Polski

2017-03-13 13:30:00
W szóstym odcinku cyklu przybliżającego historię Śląska przedstawiamy drogę naszych piłkarzy do pierwszego w dziejach klubu Pucharu Polski.
Wrocławianie, aby wejść do finału, musieli wcześniej pokonać egzotycznego przeciwnika z Piekar Śląskich, czyli Orła Brzeziny, i trzy drużyny drugoligowe z grupy północnej drugiego frontu: Arkę Gdynia, Gwardię Koszalin i Stoczniowca Gdańsk. 
 

Najdalsza dzielnica Wrocławia

 
W meczu z Orłem Brzeziny trener Żmuda pozwolił zagrać kilku zawodnikom rezerwowym. Debiut zaliczył Tadeusz Nowakowski. Śląsk pokonał Orła 3:1 po dwóch bramkach Sybisa i jednej Zygmunta Garłowskiego. Arka była wówczas spadkowiczem z ekstraklasy (po roku do niej wróciła), ale w pucharowej konfrontacji ze Śląskiem była bez szans. Wojskowi wygrali pewnie 4:1, a po dwie bramki zapisali na swoje konto Pawłowski i Olesiak. Więcej problemów wrocławianie mieli z wyeliminowaniem Gwardii i drugiej drużyny z Trójmiasta, Stoczniowca, ale w obu spotkaniach byli górą, wykorzystując swoje pierwszoligowe doświadczenie. W Koszalinie Śląsk zwyciężył 1:0 a bramkę meczu zdobył bezpośrednio z rzutu wolnego kapitan Zygmunt Garłowski. Ciekawostką jest fakt, że na tym meczu kibice Śląska zawarli zgodę z fanami Lechii. Kilkunastu kibiców z Trójmiasta przyjechało wówczas do Koszalina wspierać wrocławian. W Gdańsku Trójkolorowi po golach Sybisa i Erlicha pokonali Stoczniowca 2:1. Fani Śląska dopingowali swoją drużynę razem z zaprzyjaźnionymi kibicami Lechii Gdańsk.
 



Na przekór przewidywaniom

 
Pierwszego maja 1976 roku piłkarze Śląska Wrocław po raz pierwszy w historii klubu sięgnęli po Puchar Polski, wygrywając 2:0 w Warszawie ze Stalą Mielec. Faworytem spotkania finałowego był jednak nie Śląsk, a mielecka Stal, która miała wówczas w swoim składzie czołowych zawodników reprezentacji Polski: Grzegorza Latę, Jana Domarskiego i Henryka Kasperczaka. Mielczanie, w kilku meczach ligowych zagrali słabiej, jednak miesiąc później zdobyli mistrzostwo Polski. Puchar w godnych rękach. Pierwsza połowa nie przyniosła bramek. Mielczanie starali się grać ofensywnie, lecz tego dnia zarówno Kasperczakowi, jak i jego kolegom, brakowało szybkości i refleksu. Śląsk zaś skutecznie bronił dostępu do własnej bramki, inicjując kontrataki głównie za sprawą Janusza Sybisa. Dopiero po zmianie stron wrocławianie ruszyli do ataku i uwierzyli, że mogą wygrać z faworyzowanym zespołem Stali. Na obie zdobyte bramki zapracował Janusz Sybis. Pierwsza padła po jego dośrodkowaniu, które skutecznie wykończył Erlich. Druga została uzyskana z jedenastki podyktowanej po faulu na Sybisie. Pewnym egzekutorem rzutu karnego był ówczesny kapitan Wojskowych Zygmunt Garłowski. – Piękny puchar dostał się w godne ręce - podkreślali po meczu prezes PZPN, Jan Maj, i trener kadry narodowej Kazimierz Górski.
 

Znów w Europie!

 
Kilka tysięcy wrocławskich kibiców świętowało w stolicy pierwszy poważny sukces swojego klubu. Wielu obserwatorów zwracało uwagę, że na trybunach zdecydowanie dominowali fani Śląska. Kibiców z Mielca było niewielu. Według niektórych źródeł fanów WKS-u było na tym meczu nawet 10 tysięcy, choć liczba ta wydaje się być zawyżona. Warto dodać, że wrocławianie mogli w tym meczu liczyć na doping fanów Legii, którzy byli wówczas zaprzyjaźnieni z kibicami naszego klubu. Zdobycie Pucharu Polski zapewniło Śląskowi, po raz drugi z rzędu, start w europejskich pucharach. Wrocławianie wywalczyli sobie przepustkę do jesiennej edycji Pucharu Zdobywców Pucharów. 


Ciekawostki:
 
- Tylko Janusz Sybis i Jan Erlich nie opuścili ani minuty w pięciu meczach Pucharu Polski w sezonie 1975/76.
 
- Z kolei Tadeusz Nowakowski może sobie zapisać zdobycie Pucharu Polski dzięki 12 minutom gry w meczu z Orłem Brzeziny Śląskie.
 
- Dzień po zdobyciu Pucharu Polski Zygmunt Kalinowski świętował urodziny i imieniny, kapitan Zygmunt Garłowski tylko imieniny.
 
- Tadeusz Pawłowski jako jedyny nie wrócił z drużyną do Wrocławia. Z reprezentacją Polski wyleciał do Aten, gdzie 6 maja zadebiutował w drużynie narodowej. Niestety, Polacy przegrali z Grekami 0:1.
 
- Władysław Żmuda cztery dni po sukcesie pucharowym, 5 maja przystąpił do egzaminu maturalnego. Dlatego nie został też powołany do reprezentacji na mecz z Grecją.
 
- Niestety, pięciu z dwudziestu zdobywców Pucharu Polski w 1976 roku już nie żyje. Jan Erlich i Marian Balcerzak zmarli w 1998 roku, Zygmunt Garłowski w 2007 roku, zaś Henryk Kowalczyk i Jacek Wiśniewski zmarli w ubiegłym roku.
 



Tekst ukazał się w 17 (136) numerze magazynu "Wokół Śląska".

 
Autor: Krzysztof Mielczarek, Fot. Archiwum Klubu

Zobacz również