Wydarzenia

Magiera: Chcemy dobrze zagrać i zapunktować

2021-11-26 12:00:00
- Do końca roku zostały cztery mecze, koncentrujemy się na każdym kolejnym. Chcemy dobrze zagrać i zapunktować ze Stalą - mówił Jacek Magiera na konferencji prasowej przed meczem 16. kolejki PKO Ekstraklasy ze Stalą Mielec.
Jacek Magiera: Byłem zły po meczu w Szczecinie, bo nie lubię przegrywać, ale po ostatnim gwizdku jest za późno na cokolwiek. Graliśmy z dobrze poukładanym zespołem, który ma dużo jakości. Mimo, że Śląsk zagrał poniżej swoich możliwości, to można było zdobyć punkty. Pogoń strzelała w momentach, gdy my chwilę wcześniej mieliśmy piłkę. Przesądziły niedokładne podania i proste straty. Pierwszą bramkę straciliśmy po tym, jak dostaliśmy prostopadłe podanie między stoperów. My wyrównaliśmy po pięknej akcji. Takiego Śląska chcemy. Była tam gra na jeden kontakt, powtarzalność, siedem-osiem podań i Rafał Makowski pięknym strzałem głową wyrównuje po dośrodkowaniu Dino Stigleca. Z ławki wydawało się wtedy, że mecz jest do rozstrzygnięcia na naszą korzyść, bo będzie więcej miejsca na boisku, wprowadziliśmy dwie nowe „dziesiątki”. Niestety, znowu gdy mamy piłkę, tracimy gola po złym wybiciu, choć była jeszcze możliwość zablokowania akcji, bo Patryk Janasik był blisko Kamila Grosickiego. Chcąc zdobywać punkty w takich spotkaniach, nie możemy w tak prosty sposób tracić goli. Nie są one wynikiem składnych akcji przeciwnika, tylko indywidualnych błędów. Stąd złość, bo powinniśmy mieć więcej punktów. Budowanie mentalne drużyny jest na dobrym poziomie, ale pewność siebie jest czymś takim zabierana. Większa liczba punktów pozwoli na swobodniejsze granie. Do końca roku zostały cztery mecze, koncentrujemy się na każdym kolejnym. Chcemy dobrze zagrać i zapunktować ze Stalą.
 
Strata Erika Exposito jest bardzo dużym osłabieniem. Wiemy jaką jakość ma Erik i jakim jest zawodnikiem. Strzelił dla nas sporo goli i samą swoją obecnością na boisku mocno absorbuje przeciwnika. Trzeba sobie poradzić bez niego. Ten, kto zagra na pozycji numer dziewięć zmierzy się z zastąpieniem naszego najlepszego strzelca. Nie powiem teraz czy będzie to Sebastian Bergier, Caye Quintana, czy kto inny, ale wymieniona dwójka ma największe szanse. Mamy przed sobą trening na stadionie, jeden i drugi ma być gotowy. Bergier strzelił sześć goli na poziomie drugiej ligi, natomiast Caye został sprowadzony żeby strzelać. Zagrał do tej pory w jedenastu meczach, ale tylko w trzech od początku.
 
Mateusz Praszelik wypadł na dziesięć dni z treningu. Nie uczestniczył w zajęciach z zespołem przez 14-15 dni. Od dwóch dni trenuje na pełnych obrotach. Jeśli ktoś bierze udział w zajęciach, to jest brany pod uwagę.
 
Bartłomiej Pawłowski przez dziesięć dni brał antybiotyk. Nie załapał się do kadry meczowej w Szczecinie, od poniedziałku trenował, w środę zszedł z zajęć z urazem, ale wczoraj znowu trenował. Patryk Janasik jest poza kadrą na jutro. To są rzeczy na które nie mamy wpływu. Mamy wpływ na przygotowanie zdrowych zawodników do meczu. Oni też mają o to zadbać. Ja mogę wymagać i wymagam dużo, ale najwięcej zależy od nich. Na prawym wahadle możemy skorzystać z Jakuba Iskry, Bartłomieja Pawłowskiego i Victora Garcii.
 
Szukamy rozwiązań, by jak najlepiej bronić. Michał Szromnik i Matus Putnocky to bramkarze o innej charakterystyce. Mamy dwóch dobrych zawodników, każdy inaczej bronią. Przykładowo w meczach z Cracovią i Hapoelem Beer Szewa szukaliśmy innej gry na przedpolu i zagrał Matus, choć cały czas byliśmy zadowoleni z Michała. Na 30 spotkań pod naszą wodzą zagrał w około 25 z nich. Nie może się czuć niedoceniany. Mamy też świetnego Matusa, który w każdej chwili może wejść do bramki i bronić. Kto zagra jutro zdecydujemy po dzisiejszym treningu, ale zawodnicy dowiedzą się pierwsi. Obaj maja być gotowi. Nie jest tak, że straciliśmy dużo goli i Michał przestał bronić. Zmiana bodźca i stylu może spowodować inne funkcjonowanie w defensywie. Józef Burta i Maksymilian Boruc też mają być gotowi, mają pracować. Nie może być rozluźnienia. To, że Michał Szromnik bronił świetnie to duża zasługa Matusa, który go mobilizuje na treningach, wywiera presję. Mamy do niego duże zaufanie. Czasem są sytuacje, gdzie zmiana w bramce da dodatkowy impuls do lepszej gry.
 
Robert Pich musi walczyć. Nie jest tak, że na początku tygodnia wiemy, kto zagra. Jest plan, analiza pomeczowa, następnie analiza przeciwnika i obserwacja zawodników. Nie zamykałbym się na to, że ktoś gra niezależnie od dyspozycji. Nie skreślamy rezerwowych. Mamy rywalizację na pozycji numer dziesięć. Jest Robert Pich, Waldemar Sobota, Mateusz Praszelik, Marcel Zylla i Adrian Łyszczarz, który daje sygnały, że warto na niego stawiać. Jest też Rafał Makowski, który grał w drugiej połowie w Szczecinie na „dziesiątce” w drugiej połowie i wpisał się na listę strzelców. Robert może być czasem niewidoczny dla widza, ale ma bardzo duży procent skuteczności jeśli chodzi o asysty drugiego stopnia. To bardzo dobry zawodnik, bardzo go cenię. W tej chwili ma koncie dziesięć goli. To bardzo dobry wynik, jeden z najlepszych w drużynie.
 
Nie zgadzam się z powiedzeniem o pucharowym pocałunku śmierci. Chciałbym, żeby Śląsk w następnym sezonie też zagrał w Europie. Nie ma przesłanek do niepokoju co do formy fizycznej. Ostatnio jest słaba liczba punktów i wiemy o tym. Z Wisłą wygraliśmy 5:0 po bardzo dobrym meczu, z Rakowem to był wyrównany mecz i dobry przeciwnik, wynik 50 na 50. W Niecieczy mieliśmy bardzo dobry początek, nieuznana bramka sprawiła, że mental naszej drużyny poszedł w dół i przegraliśmy w niewytłumaczalnych okolicznościach. Z kolei z Jagiellonią nie została pokazana czerwona kartka dla przeciwnika. Takie sytuacje przeszkadzały w tożsamości drużyny, którą chcemy budować. Oczywiście stać nas na lepsze punktowanie, niezależnie od wątków pobocznych. Te wydarzenia mają sprawić, że zespół będzie mocniejszy. To ma nas bardziej zbudować, pracujemy nad tym. Nie ma przesłanek, patrząc na wyniki badań, o dołku formy. To wszystko jest bardzo ważne i na podobnym poziomie co poprzednio. Brakuje zwycięstwa, które pozwoliłoby zamknąć słaby punktowo dla nas okres.
 
Jako sztab patrzymy na dyspozycję zawodników, nie skreślamy jednego zawodnika, tylko wybieramy drugiego na podstawie formy. Dino Stiglec to zrozumiał, wie, że dobra dyspozycja na treningach pozwoli mu wskoczyć do składu. Przypuszczam, że nie spodziewał się od początku wyjdzie z Wisłą. Wyszedł, dał asystę, zagrał dobrze. W następnym meczu z Termaliką znowu wystąpił w pierwszym składzie, potem usiadł na ławce, z Pogonią znów grał. Jest w dobrej dyspozycji. Patrząc na to, od kiedy tu jesteśmy, czyli od marca, to teraz ma najlepszą formę. Nie wiązałbym tego z końcem kontraktu, tylko z profesjonalizmem. Jest skupiony na zadaniach, raz zagra, raz nie, ale to jest normalne. Śląsk ma solidnych piłkarzy, którzy mają się cieszyć momentem, cieszyć się, że tu są i wspominać to jako najlepsze chwile swojej kariery.
 
Nie zastanawiam się na ten moment nad powrotem Fabiana Piaseckiego. Nie zagra ze względu na kartki, w przeciwnym razie mógłby wystąpić, jeśli Stal zapłaciłaby bardzo wysoką klauzulę. Nie rozmawiamy w tej chwili na ten temat. Mamy swoich zawodników i swoją drużynę, których chcemy przygotować do kolejnych spotkań. 19 grudnia kończy się runda i wtedy będziemy się nad tym zastanawiać.
Autor: Grzegorz Krawczyk, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również