Wydarzenia

Trener Magiera i Petr Schwarz przed sobotnim meczem

2021-09-10 11:45:00
Na konferencji prasowej przed spotkaniem Śląska z Legią z dziennikarzami spotkali się Petr Schwarz, pomocnik WKS-u, a także trener Jacek Magiera.
Petr Schwarz: Przede wszystkim jestem zadowolony, że gram, to oczywiście jest najważniejsze. A czy występuję w obronie - jak zdarzało się w zeszłym sezonie - czy w pomocy lub bliżej ataku - to mi nie przeszkadza. Jestem zadowolony, gdy jestem na boisku, a nie siedzę na ławce.
 
Brakuje mi liczb w tym sezonie, to prawda. Na razie wynoszą one 0, i sztab, i ja sam, wymagam od siebie więcej. Mam nadzieję, że to się zmieni, że coś strzelę, albo zanotuję asystę, ale najważniejsze, żeby pomagać zespołowi.
 
Każdy trener ma swoje metody pracy. W drużynie Jacka Magiery jestem od trzech miesięcy, aklimatyzuję się do tego systemu gry, jaki jest tutaj stosowany. W Rakowie Częstochowa mieliśmy bardzo dużo taktyki, wiele odpraw, tu jest trochę inaczej. System, jaki mamy w Śląsku, jest dla mnie lepszy i mam nadzieję, że moja gra będzie wyglądać dobrze.

 
Jacek Magiera: Wszyscy zawodnicy wrócili ze zgrupowań reprezentacji narodowych zdrowi, a to najważniejsze. Najwcześniej wrócili do nas Praszelik i Bejger. Rozgrywali mecz we wtorek i Szymon Mikołajczak z naszego sztabu od razu po meczu pojechał odebrać ich z Lublina i przywieźć do Wrocławia. Dlatego już w środę byli z nami na treningu. Mark Tamas po debiucie w kadrze dojechał do nas wczoraj. Dziś po raz pierwszy trenować będzie też z nami Jakub Iskra. Wszyscy zdrowi, ale może nie wszyscy w dobrych nastrojach, bo młodzieżowcy przegrali mecz eliminacyjny z Izraelem, Tamas zadebiutował, ale zagrał tylko dwie minuty, a jego kadra przegrała dwa z trzech meczów. Ja jednak powtarzam im, że będąc w klubie mają myśleć o klubie, a gdy dostaną szansę wyjechania na zgrupowanie kadry, to wtedy niech w pełni koncentrują się na sprawach reprezentacji.
 
Co do urazów - Zylla pod koniec przyszłego tygodnia może wróci do zajęć z drużyną, na razie wykonuje jeszcze mniejsze obciążenia. Janasik i Bergier mają rehabilitację, drobny uraz zgłosił też kilka dni temu Hyjek.
 
W Legii jest kilku nowych zawodników, być może zostaną wypuszczeni na głęboką wodę i zagrają z nami. Nie wiemy, czego się o nich spodziewać, bo nie zagrali jeszcze w Ekstraklasie. My jednak mamy być gotowi na każdą ewentualność. Jak zwykle koncentrujemy się przede wszystkim na sobie, na tym jak my podejdziemy do tego meczu, jak przygotujemy się pod względem sportowym i mentalnym. To klucz do uzyskania korzystnego wyniku.
 
Jako pierwszy trener Legii dwa razy grałem na Stadionie Wrocław przy wielotysięcznej publiczności, a w sobotę pierwszy raz wystąpię w takim meczu jako szkoleniowiec Śląska. To będzie rekord frekwencji odkąd tutaj pracuję, ale chciałbym i będziemy do tego dążyć, by tego typu frekwencja i takie wypełnienie stadionu to był standard, by to się powtarzało.
 
Dla mnie będzie to trochę inny mecz, bo w Warszawie spędziłem większość mojego życia, osiągałem tam największe sukcesy. W Legii byłem w sumie przez 23 lata, najpierw jako zawodnik, kiedy sięgnęliśmy po wszystkie trofea, jakie można zdobyć w Polsce, a potem w roli trenera. W tej roli cieszyłem się z mistrzostwa, graliśmy w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. To mecz szczególny, ale nie wywiera dodatkowej presji na mnie. Nie jest też tak, że drużyna będzie robić coś ekstra. Nie mamy zgrupowania, przygotowujemy się normalnym trybem. Spotkamy się na śniadaniu, potem każdy będzie miał czas dla siebie i trzy godziny przed meczem zobaczymy się ponownie, zjemy posiłek i pojedziemy na stadion, by zagrać dobry mecz i walczyć o zwycięstwo.



Chciałbym i życzyłbym sobie jako trener, by wrzesień, październik, listopad i marzec były miesiącami, w których  jak najwięcej naszych zawodników wyjeżdża na zgrupowania reprezentacji, bo to świadczy o jakości drużyny i graczy. Mamy w składzie reprezentanta Węgier i  reprezentantów z polskiej młodzieżówki. Wierze, że dzięki naszej pracy będzie ich więcej. To norma na świecie, że najlepsze drużyny trenują w okrojonym składzie. Nie przeszkadza nam to, mamy swój plan pracy indywidualnej i formacyjnej. Zagraliśmy sparing, w którym wystąpili zawodnicy, którzy grają rzadziej. Jest walka o miejsce w składzie i cieszy, że możemy liczyć zarówno na nich, jak na podstawowych zawodników. Dla niektórych sparing z GKS-em Tychy wypadł różnie. Oczywiście to tylko mecz kontrolny, ale utrzymanie rytmu zawsze jest ważne. 

Pierwsza część przerwy reprezentacyjnej to była regeneracja i powrót do zdrowia zawodników, którzy mieli drobne urazy. Po tym intensywnym okresie, w którym mieliśmy europejskie puchary i dużo wyjazdów, zawodnicy potrzebowali takiej regeneracji. Potem przeprowadziliśmy szereg badań jakie stosujemy i które mają nam pokazać na jakim etapie jesteśmy jeśli chodzi o przygotowanie motoryczne i szybkościowe, a także jaki jest czas restytucji i możliwości powrotu do kolejnego wysiłku. Robiliśmy to w marcu, gdy objęliśmy zespół i przed rozpoczęciem okresu przygotowawczego w lecie. Zrobiliśmy to również teraz. Mamy wyciągnięte wnioski i porównanie tego, jak drużyna wyglądała w marcu, w lipcu i teraz. Na podstawie zdobytej wiedzy przygotowaliśmy konkretny plan dla poszczególnych piłkarzy. Jest grupa, która pracuje indywidualnie, są to przede wszystkim młodzi zawodnicy, którzy pracują nad wzmocnieniem wielu partii mięśniowych. Jest to potrzebne do tego, by rywalizować na poziomie seniorskim, bo oni dopiero wchodzą na ten poziom intensywności.
 
Wiedzieliśmy, że konsekwencje czterech meczów pauzy dla Marka Tamasa - słusznej czy nie, zostawmy już to – będą mieć wpływ na funkcjonowanie jego, jak i całej drużyny . Mark osłabił zespół i stracił miejsce w składzie, o które teraz walczy. Jest ambitny i będzie chciał odzyskać swoją pozycję. Czy wyjdzie na mecz, zdecydujemy jutro po rozruchu. Nie powiem, że nie mamy planu na to spotkanie, bo go mamy. Najistotniejsze, by wyszła jedenastka, która od początku do końca nie będzie miała wątpliwości co ma robić.

Są różne szkoły wprowadzania zawodników - można to robić powoli, zastanowić się, można rzucić na głęboką wodę, albo to wymieszać. Często mówimy o jakimś zawodniku, że jest młody, młody i... po paru latach już nie jest młody i perspektywiczny. Jakub Iskra jest pełnoprawnym piłkarzem Śląska i ma być tak samo przygotowany jak siedzący obok mnie Petr czy ktokolwiek inny. Kuba ma być przygotowany do spotkania. My, jako sztab, zrobimy dla zawodników to, co możemy, by czuli się swobodnie i dobrze, ale potem to oni wychodzą na boisko, oni podejmują decyzję i muszą mieć do tego otwarte głowy.
Autor: Jędrzej Rybak, Grzegorz Krawczyk, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również