Wydarzenia

Twierdza zdobyta przez Legię

2021-03-07 19:30:00
Piłkarze Śląska Wrocław przegrali z Legią Warszawa 0:1 w spotkaniu 20. kolejki PKO Ekstraklasy. Jedynego gola w niedzielnym meczu zdobył w 64. minucie Paweł Wszołek. Była to pierwsza porażka podopiecznych Vitezslava Lavicki na swoim stadionie w tym sezonie.
Popularna piłkarska maksyma głosi, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Trener Śląska dokonał jednak trzech korekt w wyjściowej jedenastce swojego zespołu. Jedna z nich była wymuszona - kontuzjowanego Mariusza Pawelca zastąpił Mark Tamas, a w pomocy szansę gry od pierwszej minuty otrzymali m.in. Lubambo Musonda i Patryk Janasik.

Początek spotkania był dość wyrównany, jednak z czasem to przyjezdni częściej stwarzali zagrożenie pod bramką WKS-u. Świetnie między słupkami spisywał się jednak Matus Putnocky. Bramkarz Śląska miał też trochę szczęścia. W 24. minucie nieźle uderzał Rafael Lopes, a kilka chwil później dwukrotnie próbował Walerian Gwilia, jednak te próby były albo niecelne, albo blokowane. Groźnie mogło być po niespełna kwadransie gry, kiedy Łukasz Bejger interweniował wślizgiem na granicy pola karnego. Po jego zagraniu Filip Mladenović padł w polu karnym, a arbiter wskazał na wapno, jednak po wideoweryfikacji zmienił swoją decyzję i podyktował rzut wolny.
 
- Jak robiłem wślizg widziałem, że jestem poza polem karnym. Zdziwiłem się, że jest jedenastka, ale właśnie po to jest VAR. Myślę, że w polu karnym na taką interwencję bym sobie nie pozwolił, bo gdybym go sfaulował, mogłaby być czerwona kartka - mówił w przerwie w wywiadzie dla Canal+ Łukasz Bejger. - Musimy mieć więcej sytuacji, bo ten mecz jest do wygrania - podkreślił.
 
Śląsk w pierwszej połowie miał kilka okazji, a autorem najgroźniejszych strzałów był Słowak Robert Pich. Pomocnik najpierw próbował zaskoczyć Artura Boruca uderzeniem z dystansu, a następnie strzelał głową po dośrodkowaniu z prawego skrzydła. Okazje były, jednak zabrakło wykończenia, bo golkiper Legii nie miał większych kłopotów ze złapaniem futbolówki.
 
Po zmianie stron powoli zaczęła zarysowywać się delikatna przewaga WKS-u. Najpierw jednak po stałym fragmencie gry w słupek uderzył wprowadzony w drugiej połowie napastnik Legii, Tomas Pekhart, a później do ataku ruszyli miejscowi. Żadna z trzech groźnych sytuacji nie zakończyła się golem. Najpierw Guillermo Cotugno zagrywał z prawej strony, a z kilku metrów nieznacznie pomylił się Bartłomiej Pawłowski, po chwili Robert Pich z ostrego kąta zmusił Boruca do wysiłku, a następnie po rzucie rożnym Mark Tamas przeniósł piłkę nad poprzeczką. Gdy wydawało się, że bramka dla Śląska wisi w powietrzu, padł gol... dla Legii. Na indywidualny rajd zdecydował się Paweł Wszołek, wpadł w pole karne i strzałem w długi róg pokonał Matusa Putnocky'ego.
 
Oba zespoły do końca spotkania miały jeszcze dobre okazje do zdobycia gola. Śląsk mógł wyrównać za sprawą Mathieu Scaleta - po rzucie wolnym zawodnik WKS-u znalazł się w odpowiednim miejscu w polu karnym, ale jego strzał został zablokowany. Legia natomiast mogła podwyższyć wynik spotkania, jednak Pekhart nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Putnockym, w której znalazł się po błędzie Łukasza Bejgera. Piłkę meczową miał w ostatnich sekundach Mateusz Praszelik - po zagraniu z rzutu rożnego zawodnik oddał strzał, jednak piłka nie znalazła drogi do siatki.
 
Ostatecznie jednak gole już nie padły. Śląsk poniósł pierwszą domową porażkę w tym sezonie, a Legia umacnia się na pozycji lidera.

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 0:1 (0:0)
Bramka:
0:1 Paweł Wszołek 64'
 
Śląsk: Putnocky - Cotugno (85' Praszelik), Bejger, Tamas, Stiglec, Musonda, Janasik, Scalet, Pich (77' Sobota), Pawłowski (70' Zylla), Exposito (77' Piasecki).
Legia: Boruc - Juranović, Wieteska, Szabanow, Wszołek, Slisz, Mladenović, Kapustka, Gwilia, Włodarczyk (50' Pekhart), Lopes.
 
Żółte kartki: Bejger, Pich, Cotugno oraz Szabanow, Boruc.
Sędzia: Sebastian Jarzębak.
Autor: Paweł Prochowski, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również