Wydarzenia

Wielki żal, wielka złość

2021-10-30 14:35:00
Niesamowita końcówka meczu w Niecieczy i trzy gole strzelone przez Śląsk nie wystarczyły, by zdobyć choćby punkt. Po bramce w ostatniej akcji spotkania Bruk-Bet wygrał 4:3.
Po takim meczu jak w Krakowie przed tygodniem, gdy Śląsk rozbił Wisłę 5:0, apetyty wrocławskich kibiców były mocno rozbudzone. Kolejne starcie w Małopolsce trener Magiera zdecydował się rozpocząć w takim samym składzie co poprzednie. Z przodu znów miał straszyć Exposito, bohater ostatniej kolejki, w której zdobył trzy bramki i zrównał się z Ishakiem na szczycie klasyfikacji strzelców.

Goście byli przed rozpoczęciem meczu stawiani w roli faworyta, ale i kibice, i sami piłkarze, pamiętali o wrześniowym starciu we Wrocławiu, kiedy to niecieczanie wygrali 1:0 w ramach I rundy Pucharu Polski. - Nie traktujemy nadchodzącego spotkania jako rewanżu. Musimy w każdym meczu być tak samo skoncentrowani i głodni zwycięstwa - mówił przed sobotnim spotkaniem Jacek Magiera.

Ogromną ochotę na trzy punkty WKS pokazywał już od pierwszych akcji sobotniego meczu. Najpierw po świetnym podaniu Praszelika w pojedynku sam na sam z Loską szansę miał Pich, po chwili Praszelik sam uderzył z dystansu, aż w końcu idealne zagranie Exposito strzałem głową na bramkę zamienił Pich. Piorunujący początek gości trwał, bo w 9. min hiszpański napastnik Śląska znów skierował piłkę do siatki. Niestety - tym razem radość trwała wyjątkowo krótko. Po analizie VAR gol nie został uznany ze względu na pozycję spaloną. Bardzo ciekawy pierwszy kwadrans naznaczony przewagą Trójkolorowych zakończył się dla nich najgorzej jak mógł - trafieniem gospodarzy. Nieupilnowany w polu karnym Stefanik pokonał Szromnika, wyrównując stan meczu.

Dalsza część pierwszej połowy nie była tak piorunująca jak jej początek, jednak dało się zauważyć lepszy fragment gry Bruk-Betu po zdobytej bramce i stopniowe odzyskiwanie inicjatywy przez Śląsk. Udokumentować się jej nie udało, a na domiar złego zaraz po przerwie to Termalika wyszła na prowadzenie. Wrocławianie zaliczyli stratę w środku pola, a kontrę na gola zamienił Mesanović. Ten sam, który zapewnił Słonikom zwycięstwo we Wrocławiu w meczu pucharowym. Bruk-Bet szybko poszedł za ciosem i w 59. min prowadził już 3:1. Gergel i Śpiewak zgubili defensywę gości i drugi z nich skierował piłkę do siatki. Sytuacja Śląska stała się bardzo trudna...

O to, by o odrobienie start nie było jeszcze trudniej, w kapitalny sposób musiał zadbać Szromnik. Bramkarz Śląska obronił bowiem rzut karny wykonywany przez Wlazło. Zielono-biało-czerwoni mieli więc dwadzieścia minut na dogonienie gospodarzy i robili wszystko, by wykorzystać ten czas jak najlepiej. Niesamowite wejście z ławki rezerwowych zaliczył Łyszczarz, który w trzy minuty zdobył dwie bramki! Najpierw świetnie zachował się przed bramką, wykorzystując podanie Garcii, a chwilę potem popisał się kapitalnym strzałem z okolic linii pola karnego, doprowadzając do remisu. To pierwsze trafienia pomocnika w PKO Ekstraklasie. Śląsk wyrównał i wydawało się, że może jeszcze to spotkanie nawet wygrać. Nadzieja - nawet na punkt - prysnęła jednak w ostatniej akcji meczu... Szybka akcja Bruk-Betu, gol Grzybka, końcowy gwizdek i wielki żal w szeregach wrocławian. Arbiter nawet nie wznowił już gry. WKS przegrał 3:4.

Kolejny mecz wrocławianie rozegrają za niespełna tydzień. W piątek o godz. 20:30 podejmą na Stadionie Wrocław zespół Jagiellonii Białystok. Bilety na to spotkanie dostępne TUTAJ. Darmowe wejściówki można zdobyć w akcji #TrójkolorowaKrew.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Śląsk Wrocław 4:3 (1:1)
Bramki:
0:1 - Pich 5'
1:1 - Stefanik 13'
2:1 - Mesanović 50'
3:1 - Śpiewak 59'
3:2 - Łyszczarz 84'
3:3 - Łyszczarz 87'
4:3 - Grzybek 90'+8

Bruk-Bet: Loska - Tekijaski, Gergel, Stefanik, Śpiewak, Mesanović, Grzybek, Hlousek, Wlazło, Bezpalec (7' Biedrzycki), Hubinek
Śląsk: Szromnik - Lewkot (75' Poprawa), Golla, Verdasca - Janasik, Schwarz (69' Sobota), Mączyński, Stiglec (69' Garcia) - Pich (80' Łyszczarz), Praszelik, Exposito (80' Quintana)

Żółte kartki: Hlousek, Stefanik - Verdasca, Quintana
Sędzia: Zbigniew Dobrynin
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również