Wydarzenia

Łódzki falstart

2020-08-16 23:19:00
Nie udał się początek sezonu piłkarzom Śląska Wrocław. WKS odpadł z rozgrywek o Puchar Polski po porażce w rzutach karnych z ŁKS-em. W Łodzi padł remis 2:2 (gole Picha i Celebana), ale w serii "jedenastek" skuteczniejsi byli gospodarze, wygrywając 4:1. Za tydzień startuje PKO Ekstraklasa.
Sobota po 7 latach, Golla po 7 miesiącach i cały Śląsk po czterech tygodniach - starcie z ŁKS-em to był mecz pełen powrotów. Wrocławianie wrócili również do gry w Pucharze Polski, po tym, jak w ubiegłym sezonie dość szybko pożegnali się z tych rozgrywek po porażce... w Łodzi. Wówczas górą był Widzew. Tym razem na zielono-biało-czerwonych czekał spadkowicz z Ekstraklasy, z którym w poprzednim sezonie Wojskowi poradzili sobie dwukrotnie, wygrywając 1:0 na wyjeździe i 4:0 u siebie.
 
W wyjściowym składzie Śląska, poza wspomnianym Sobotą, pojawił się jeszcze inny nowy piłkarz, który dołączył do drużyny w letnim okienku transferowym. Piasecki, bo o nim mowa, dwa dni temu cieszył się z narodzin córki, a dziś polował na premierowe trafienie w trójkolorowych barwach. Na początku meczu polowanie dużo lepiej wychodziło jednak gospodarzom... Po dziewięciu minutach i skutecznie wykorzystanym rzucie karnym (faul Musondy na Wróblu), ŁKS objął prowadzenie. "Jedenastkę" na bramkę zamienił Dominguez.
 
Podopieczni Wojciecha Stawowego mieli jeszcze kilka dobrych okazji. Strzały Wróbla, Ratajczyka i Srnicia świetnie bronił jednak Putnocky. Golkiper pokazał, że nic nie stracił z wysokiej formy, którą imponował w poprzednim sezonie. Jednak, jak się później okazało, nie tylko ten Słowak dał wrocławskim kibicom sporo radości w pierwszej połowie. Śląsk się rozkręcał, bardzo dobrze w środku pola wyglądał Sobota, aktywni byli młodzieżowcy - Łyszczarz i Samiec-Talar - a gola szukał Piasecki. Napastnik najbliżej trafienia był po doskonałym dośrodkowaniu Stigleca z rzutu wolnego i strzale głową. Starania WKS-u ostatecznie przyniosły skutek w 42. min - Piasecki wygrał pojedynek główkowy, do piłki nie doskoczył Dąbrowski, a jego błąd wykorzystał Pich, doprowadzając do remisu tuż przed przerwą.
 
Druga połowa, podobnie jak pierwsza, nie zaczęła się dla gości najlepiej. Tym razem nie doszło jednak do straty gola, a zawodnika - boisko opuścił kontuzjowany Stiglec, którego zastąpił Janasik. Dla 22-latka sprowadzonego z Odry Opole to debiut w barwach Śląska. Niewiele później na murawie zameldował się kolejny z debiutantów - Praszelik. Nieco później pojawili się Boruń (również debiutujący) i Bergier.
 
Po zmianie stron gra stała na nieco niższym poziomie - mniej było podbramkowych sytuacji, mniej groźnych strzałów. I to z obu stron. Z biegiem minut drużyny próbowały jednak przechylić szalę na swoją korzyść. Bliżej decydującej bramki byli goście z Wrocławia, którzy w samej końcówce mocno przycisnęli. Dwukrotnie uderzenia zawodników WKS-u zatrzymywał jednak Malarz, który poradził sobie z ładnymi próbami głową w wykonaniu Celebana oraz lewą nogą sprzed pola karnego Łabojki.
 
Jako że nie doczekaliśmy się rozstrzygnięcia w regulaminowych 90 minutach, konieczna była dogrywka. I jak nieudanie rozpoczęła się dla wrocławian pierwsza połowa, nieudanie druga, tak dogrywka rozpoczęła się wybornie! Z rzutu rożnego świetnie dośrodkował Praszelik, a przed bramką najlepiej zachował się ten, który potrafi to robić jak mało kto, czyli Celeban. Środkowy obrońca strzelił głową kapitalnie, posyłając piłkę w samo okienko bramki.
 
Po objęciu prowadzenia Śląsk starał się przede wszystkim uniemożliwić ełkaesiakom stworzenie zagrożenia. Na ostatnie piętnaście minut na boisku pojawił się Makowski, kolejny z nowych piłkarzy oraz debiutantów w drużynie WKS-u. Pod koniec meczu gospodarze rzucili się do ataków, z których najgroźniejszy zakończył się strzałem głową Kelechukwu, wprost w niewiarygodny sposób obronionym przez Putnockiego. Gdy wydawało się, że nic już nie odbierze wrocławianom awansu, w 120. min Gryszkiewicz doprowadził do wyrównania... Do rozstrzygnięcia konieczne były rzuty karne.

Rzuty karne:
ŁKS: Wolski - trafiony
Śląsk: Sobota - trafiony
ŁKS: Corall - trafiony
Śląsk: Praszelik - broni Malarz
ŁKS: Dąbrowski - trafiony
Śląsk: Golla - obok bramki
ŁKS: Sobociński - trafiony

Chociaż Puutnocky był bardzo blisko obrony przynajmniej jednego strzału, ostatecznie gospodarze wykorzystali wszystkie próby i przy nieudanych uderzeniach Praszelika oraz Golli mogli świętować awans do 1/16 finału Pucharu Polski.

Już w sobotę, 22 sierpnia, o godz. 17:30 na Stadionie Wrocław pierwszy mecz Śląska w nowym sezonie PKO Ekstraklasy. WKS podejmie Piasta Gliwice.


ŁKS Łódź - Śląsk Wrocław 2:2 (1:1)
Bramki:
1:0 - Dominguez 9' (k)
1:1 - Pich 42'
1:2 - Celeban 94'
2:2 - Gryszkiewicz 120'

ŁKS: Malarz - Wolski, Dąbrowski, Sobociński, Klimczak, Srnić (81' Sajdak), Rozwandowicz (46' Tosik), Dominguez, Pirulo, Ratajczyk (82' Kelechukwu), Wróbel
Śląsk: Putnocky - Musonda, Celeban, Golla, Stiglec (50' Janasik) - Łabojko, Sobota, Samiec-Talar, (79' Boruń), Łyszczarz (62' Praszelik), Pich (106' Makowski) - Piasecki (79' Bergier)

Żółte kartki: Dąbrowski, Pirulo, Tosik - Putnocky
Sędzia: Łukasz Szczech
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również