Wydarzenia

Mikołaj przyszedł wcześniej...

2020-12-05 19:17:00
...i przyniósł kibicom Śląska trzy punkty od swojej drużyny! WKS 1:0 pokonał u siebie lidera tabeli, Raków Częstochowa. Decydującą bramkę zdobył Bartłomiej Pawłowski.
Do spotkania z Rakowem Śląsk przystąpił bez kilku etatowych do tej pory zawodników. Kłopoty zdrowotne wyeliminowały Putnockiego, Musondę i Celebana, a w meczu nie mógł też zagrać Cotugno. Po raz pierwszy w tym sezonie Ekstraklasy oglądaliśmy więc na murawie Szromnika oraz Janasika. Do składu wrócili też Puerto i Zylla.
 
Początek meczu należał do Śląska. Bardzo dobry strzał z rzutu wolnego oddał Pawłowski, po chwili zza "szesnastki" spróbował też Mączyński. W obu przypadkach poradził sobie jednak Szumski. Z czasem goście zaczęli przejmować inicjatywę. Najlepszą okazję zawodnicy trenera Papuszna również stworzyli sobie po rzucie wolnym. Ze stojącej piłki uderzył Lopez, a świetną interwencją popisał się Szromnik. Później blisko trafienia był jeszcze Gutkovskis, jednak piłka po jego strzale minęła słupek. Raków miał optyczną przewagę, ale nie przerodziła się ona w natłok pracy debiutującego w bramce WKS-u Szromnika.
 
Po zmianie stron znów aktywnie zaczęli gospodarze, po raz kolejny swoich sił spróbował Pawłowski, tym razem uderzając jednak wyraźnie niecelnie. Dużo groźniej zrobiło się po drugiej stronie, gdy Lopez dynamicznie wpadł w pole karne, strzelił i trafił w słupek. Po chwili odpowiedział Pich, ekwilibrystyczną próbą zaskoczenia Szumskiego. Kolejne minuty upłynęły raczej na grze w środku pola, a z letargu wyrwał obie drużyny aktywny dziś Pawłowski. Skrzydłowy kropnął z lewej nogi w kierunku długiego rogu, zmuszając golkipera do najwyższego wysiłku.
 
Mecz Śląska z Rakowem udowodnił, jak ważne w piłce nożnej jest dążenie do celu mimo wcześniejszych niepowodzeń. Pawłowski próbował bowiem kilkakrotnie i w końcu dopiął swego! 28-latek otrzymał piłkę od Exposito z lewej strony pola karnego, strzelił i choć Szumski zdołał dotknąć piłki, to nie zdołał zapobiec jej przedostaniu się do siatki. To drugi gol tego zawodnika w bieżącym sezonie.
 
Po straconej bramce goście ruszyli do odrabiania strat, ale WKS bronił się umiejętnie, nie pozwalając rywalom na stworzenie poważnego zagrożenia. Sporo dało częstochowianom wejścia z ławki, m.in. Zawady, ale również rezerwowi nie zdołali zmienić wyniku. W doliczonym czasie gry efektowny strzał oddał Schwarz, ale kapitalną paradą popisał się Szromnik. To oznaczało jedno - trzy punkty zostają w Twierdzy Wrocław!
 
Wygrana daje Śląskowi na ten moment awans na trzecie miejsce w tabeli. Kolejny mecz 13 grudnia. I to mecz wyjątkowy - derby z Zagłębiem w Lubinie. 17 grudnia koniec ligowych zmagań w tym roku. Wówczas WKS podejmie Wartę Poznań.


Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa 1:0 (0:0)
Bramki:
1:0 - Pawłowski 71'

Śląsk: Szromnik - Janasik, Puerto, Tamas, Stiglec - Pałaszewski (62' Sobota), Mączyński, Pawłowski, Zylla (55' Praszelik), Pich (81' Samiec-Talar) - Exposito (81' Piasecki)
Raków: Szumski - Piątkowski, Niewulis, Schwarz - Kun (46' Bartl), Sapała, Tudor (88' Malinowski), Tijanić (72' Poletanović), Cebula (84' Zawada), Lopez (83' Szelągowski), Gutkovskis

Żółte kartki: Tudor
Sędzia: Szymon Marciniak
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również