Wydarzenia

Nadmorski falstart

2022-02-05 21:55:00
Piłkarze Śląska Wrocław przegrali w pierwszym ligowym spotkaniu w tym roku. Podopiecznych Jacka Magiery 2:0 pokonała Lechia Gdańsk.
Trener WKS-u, Jacek Magiera, postawił na nieco zmieniony skład. W linii ataku zobaczyliśmy Fabiana Piaseckiego, a zaraz za nim Dennisa Jastrzembskiego, który jednocześnie debiutował w zespole Śląska. Środek pomocy tworzyli Szymon Lewkot i Petr Schwarz, a w bramce - zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami - stanął Michał Szromnik.
 
Początek spotkania był dość wyrównany, choć inicjatywa należała do gdańszczan. Lechia próbowała nieśmiało atakować, a Śląsk raczej nastawił się na kontrataki.
 
Miejscowi próbowali lewą flanką, prawą, ze stałych fragmentów gry, aż w końcu objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę przedłużył Mario Maloca, futbolówki nie zatrzymał Łukasz Bejger, a efektownym szczupakiem akcję zamknął Jakub Kałuziński. Co najważniejsze dla Lechii - było to wykończenie skuteczne. Lechia prowadziła 1:0.
 
W pierwszej połowie bramki już nie padły, choć znakomitą okazję miał Piasecki. W 44. minucie napastnik oddał mocny strzał z ostrego kąta, Dusan Kuciak odbił piłkę przed siebie, ta spadła pod nogi nadbiegającego Roberta Picha, ale Słowak nie zdołał uderzyć na bramkę rywali.
 
- Wydaje mi się, że nie domknęliśmy drugiego słupka, na pewno dostaniemy wskazówki na drugą połowę. Mam nadzieję, że strzelimy jeszcze co najmniej jednego gola. Brakuje nam ostatniego podania, jak to dopracujemy, to padną gole - mówił w przerwie meczu na antenie Canal+ Wojciech Golla.
 
Obraz gry w drugiej połowie - niestety dla Śląska - nie uległ zmianie. Gospodarze nadal prowadzili grę i szukali kolejnych trafień. W 49. minucie bliski szczęścia był Joseph Ceesay, który z bliskiej odległości trafił w poprzeczkę. Chwilę później skuteczną interwencją popisał się Michał Szromnik, ale w 57. minucie było już 2:0. Szymon Lewkot faulował w bocznym sektorze boiska, a wrzutkę z rzutu wolnego Ilkaya Durmusa na bramkę zamienił Michał Nalepa. Gdańszczanie mieli jeszcze kilka niezłych okazji, jak choćby próba Flavio Paixao czy strzał wprowadzonego w drugiej połowie Marco Terrazzino, jednak ich uderzenia nie były celne.
 
Śląsk odważniej (i w końcu skuteczniej!) zaatakował w ostatnich dwudziestu minutach. Najpierw Dennis Jastrzembski zagrał do Caye Quintany, napastnik oddał sytuacyjny strzał, ale piłka zatrzymała się na słupku. Kilkadziesiąt sekund później na uderzenie z dystansu zdecydował się Marcel Zylla, a Dusan Kuciak z największym trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Niezłą okazję miał również sam Jastrzembski, który w 77. minucie właściwie od połowy boiska szedł sam na sam z bramkarzem Lechii, ale przegrał ten pojedynek, choć na usprawiedliwienie możemy dodać, że czuł na plecach oddech obrońcy.
 
Te sytuacje wyraźnie ożywiły poczynania ofensywne WKS-u, jednak nie odmieniły losów spotkania. Śląsk Wrocław w pierwszym ligowym meczu przegrał z Lechią w Gdańsku 0:2. Szansa na rehabilitację za niespełna tydzień (w piątek, 11 lutego), kiedy wrocławianie zmierzą się na wyjeździe z Górnikiem Łęczna.
 
Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)
Bramki:
1:0 Jakub Kałuziński 22'
2:0 Michał Nalepa 57'

Lechia: Kuciak - Stec, Nalepa, Maloca, Conrado, Ceesay (81' Koperski), Kubicki, Gajos (75' Terrazzino), Kałuziński (75' Biegański), Durmus (87' Pietrzak), Flavio (87' Zwoliński).
Śląsk: Szromnik - Janasik (82' Iskra), Bejger, Golla, Verdasca, Stiglec (64' Zylla), Lewkot (64' Mączyński), Schwarz, Pich (64' Quintana), Jastrzembski, Piasecki (82' Łyszczarz).
 
Żółte kartki: Terrazzino oraz Lewkot, Mączyński.
Sędzia: Bartosz Frankowski.
Autor: Paweł Prochowski, Fot. Adriana Ficek

Zobacz również