Wydarzenia

Nie ma jak w domu

2020-10-24 19:15:00
Śląsk Wrocław pokonał Jagiellonię Białystok 1:0 w 8. kolejce PKO Ekstraklasy. Po dwóch wyjazdowych porażkach drużyna Vitezslava Lavički przełamała się na Stadionie Wrocław. Decydującą o wyniku bramkę zdobył Mateusz Praszelik.
Po dwóch wyjazdowych porażkach drużyna Śląska stanęła przed szansą na przełamanie w miejscu, w którym czuje się znacznie lepiej - na Stadionie Wrocław. U siebie WKS zaliczył jak na razie dwa zwycięstwa (z Piastem i Cracovią) oraz remis z Lechem. O zdobycie upragnionych trzech punktów miał zadbać zespół z trzema zmianami w składzie w porównaniu do poprzedniego meczu. Na środku obrony Puerto zastąpił Tamása, w środku pola w miejscu przeziębionego Soboty pojawił się Pałaszewski, a na "10" za Praszelika oglądaliśmy Zyllę. Ci jednak już w 42. min zamienili się miejscami z powodu kontuzji Marcela, która zmusiła go do opuszczenia boiska.
 
Śląsk nieźle zaczął spotkanie, zmuszając Jagiellonię do cofnięcia się we własne pole karne. Z biegiem czasu goście przesunęli ciężar gry bliżej środkowej strefy, gdzie toczyła się gra przez większą część pierwszej połowy. W szeregach Jagi groźny był Imaz, którego dwa strzały były najlepszym, co udało się stworzyć żółto-czerwonym pod bramką Wojskowych. A ci z kolei przycisnęli w końcówce - najpierw Węglarz świetnie obronił uderzenie głową Celebana, potem po zamieszaniu w polu karnym piłkę nad poprzeczką przeniósł Exposito.
 
Bardziej energetyczna końcówka pierwszej połowy dawała nadzieję na ciekawszą grę po zmianie stron. I rzeczywiście tak było! Już w 49. min niefrasobliwość defensywy gości wykorzystał Praszelik, który przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, nie dał się dogonić obrońcy i w pojedynku sam na sam pokonał Węglarza. Dla młodzieżowca to pierwszy gol w barwach Śląska Wrocław.
 
Przegrywająca drużyna trenera Zająca starała się zaatakować nieco odważniej. Defensywa wrocławian prezentowała się jednak bardzo pewnie, dusząc w zarodku większość niebezpiecznych akcji rywali. Drobny błąd przytrafił się się Stiglecowi, który zbyt agresywnie walczył z Imazem o górną piłkę, za co został napomniany żółtym kartonikiem. A że było to jego czwarte "żółtko" w tym sezonie, to nie zobaczymy Chorwata w kolejnym meczu WKS-u.
 
Kwadrans przed końcem trener Lavička zdecydował się przeprowadzić dwie zmiany w ofensywie, chcąc odsunąć ciężar gry od pola karnego gospodarzy. Pomóc mieli w tym Pawłowski i Piasecki, którzy zaliczyli dobre wejścia z ławki przed trzema dniami w Warszawie. I tym razem pomogli drużynie, dając oddech linii defensywnej. Piasecki mógł nawet strzelić gola, ale w doskonałej sytuacji sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej. Kolejna bramka - jak się okazało - nie była już jednak konieczna. WKS bez wielkich problemów utrzymał prowadzenie i mógł cieszyć się skromnym, ale bardzo potrzebnym zwycięstwem. Trzy punkty przenoszą Śląsk w górę tabeli - bezpośrednio po swoim meczu Wojskowi wylądowali na czwartym miejscu.
 
Kolejne spotkanie WKS rozegra 7 listopada, już po czekającej nas teraz przerwie w ligowych zmaganiach. Wówczas wrocławianie na wyjeździe zmierzą się z Lechią Gdańsk. Pierwszy gwizdek meczu przyjaźni o godz. 20.
 
Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 1:0 (0:0)
Bramki:
1:0 - Praszelik 49'
 
Śląsk: Putnocky - Celeban, Puerto, Golla, Stiglec - Pałaszewski (90' Makowski), Mączyński - Musonda (74' Pawłowski), Zylla (42' Praszelik), Pich - Exposito (74' Piasecki)
Jagiellonia: Węglarz - Olszewski, Runje, Tiru (84' Augustyn), Bodvarsson, Romańczuk, Twardek (84' Wyjadłowski), Pospisil, Makuszewski (66' Mystkowski), Bida (66' Lopez), Imaz
 
Żółte kartki: Stiglec - Tiru
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również