Wydarzenia

Śląsk blado, a w Lechii Conrado

2020-11-20 19:56:00
Czwarta z rzędu wyjazdowa porażka Śląska stała się faktem. Tym razem w Gdańsku lepsza okazała się Lechia, wygrywając 3:2. Gola i dwie asysty (bramki Paixao i Zwolińskiego) zapisał na swoim koncie Conrado. Dla Śląska trafiali Pich i Pawłowski.
Po kolejnej w tym sezonie przerwie od meczów, tym razem wynikającej ze spotkań reprezentacji narodowych, wrocławianie wrócili do gry, mierząc się w Gdańsku z Lechią. W składzie WKS-u oglądaliśmy trzy zmiany w porównaniu do poprzedniego starcia z Górnikiem. Do wyjściowej jedenastki wrócił zawieszony wcześniej za kartki Stiglec, na prawym skrzydle Musondę zastąpił Zylla, a w ataku w miejscu Exposito pojawił się Piasecki.
 
Mecz przyjaźni był również meczem dwóch drużyn będących bardzo blisko siebie w ligowej tabeli. Przed piątkowym starciu WKS miał na koncie jeden punkt więcej i zajmował 5., a Lechia 7. miejsce. Wygrana w zaległym spotkaniu 9. kolejki obu zespołom dałaby więcej spokoju i utrzymanie się w górnej części tabeli.
 
Pierwszą groźną okazję stworzyła Lechia, gdy po rzucie rożnym głową nad poprzeczką uderzał Nalepa. Dość szybko do głosu doszli jednak goście, którzy w pierwszej połowie byli zespołem lepszym. To Śląsk częściej operował piłką pod polem karnym rywala, co umożliwiała dobra gra środkowych pomocników, współpracujących z pierwszą linią. Właśnie z takiej współpracy narodziła się bramkowa akcja WKS-u. Swój udział miał w niej Piasecki, asystę zaliczył Praszelik, a skutecznym strzałem popisał się Pich. Dla skrzydłowego był to czwarty gol w sezonie, dla rozgrywającego - czwarta asysta.
 
Po zdobytej bramce wrocławianie nie forsowali tempa, grali mądrze i bez większych problemów utrzymali prowadzenie do przerwy. A to udało im się już w siódmym meczu z rzędu. Po zmianie stron gospodarze szybko pokazali jednak, że utrzymanie czystego konta do ostatniego gwizdka będzie bardzo trudne. Przejęli inicjatywę i w 56. min doprowadzili do wyrównania. Po akcji Fili bramkę zdobył Conrado.
 
Stracony gol nieco zamroczył zespół trenera Lavički, który przez kilka kolejnych minut nie mógł zagrozić bramce Alomerovicia. A gdy wrocławianie nieco się otrząsnęli - dobrą szansę miał Piasecki, a świetną Zylla - stracili drugą bramkę. Kapitalny rajd przeprowadził Conrado, bardzo dokładnie zagrał ze skrzydła w pole karne, a tam z pierwszej piłki uderzył Paixao, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.
 
By odwrócić losy meczu szkoleniowiec Śląska zdecydował się dość szybko wykorzystać wszystkie pięć zmian. I to właśnie jeden ze zmienników - Pawłowski - wlał nadzieję w serca kibiców Trójkolorowych. W 79. min kapitalnym strzałem z rzutu wolnego zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach WKS-u. Niestety, gospodarze błyskawicznie odpowiedzieli golem, również w wykonaniu rezerwowego. Kolejne trafienie zapisał na swoje koncie były piłkarz wrocławskiego klubu. Tym razem był to rezerwowy Zwoliński, wykorzystując drugą asystę najlepszego zawodnika meczu - Conrado.
 
Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Śląsk przegrał czwarty kolejny wyjazdowy mecz, oddalając się od ścisłej czołówki tabeli. Następne spotkanie - znów na wyjeździe - wrocławianie rozegrają w sobotę, 28 listopada z Podbeskidziem Bielsko-Biała.


Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 3:2 (0:1)
Bramki:
0:1 - Pich 20'
1:1 - Conrado 56'
2:1 - Paixao 66'
2:2 - Pawłowski 79'
3:2 - Zwoliński 82'

Lechia: Alomerović - Fila, Nalepa, Kopacz, Pietrzak, Kubicki, Mihalik (86' Haydary), Kałuziński (90' Tobers), Saief (69' Zwoliński, Conrado (86' Żukowski), Paixao
Śląsk: Putnocky - Celeban, Puerto, Tamas, Stiglec - Sobota (73' Pałaszewski), Mączyński, Zylla (67' Pawłowski), Praszelik (77' Makowski), Pich (77' Samiec-Talar) - Piasecki (73' Exposito)

Żółte kartki: Kopacz, Pietrzak, Saief, Nalepa - Celeban
Sędzia: Krzysztof Jakubik
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również

2020-11-28

Ograli Górali

2020-10-24

Nie ma jak w domu