Wydarzenia

Trzy razy jeden

2021-08-15 19:22:00
Trzeci ligowy mecz u siebie i trzeci podział punktów w wykonaniu Śląska Wrocław. Tym razem podopieczni trenera Magiery bezbramkowo zremisowali z Górnikiem Łęczna. Teraz WKS czekają dwa spotkania wyjazdowe: z Piastem i Zagłębiem.

Wrocławianie do meczu z beniaminkiem przystąpili w nienajlepszych nastrojach, bowiem zaledwie w czwartek, po wyjazdowej porażce z izraelskim Hapoelem Beer Szewa, musieli pożegnać się ze zmaganiami w UEFA Conference League. Mobilizacji jednak zabraknąć nie mogło - Śląsk przede wszystkim chciał powrócić do wygrywania, zdobyć pierwszy w tym sezonie komplet punktów na swoim stadionie oraz zachować miejsce w ścisłej czołówce tabeli.

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania Jacek Magiera oraz Robert Pich otrzymali pamiątkowe statuetki za zdobycie nagród "Trenera Miesiąca" oraz "Piłkarza Miesiąca" PKO Ekstraklasy. Szkoleniowiec desygnował do gry skład zbliżony do tego z meczu z Hapoelem, ale nie bez zmian. W "jedenastce" pojawili się Szromnik, Stiglec, Bejger i Praszelik, którzy zastąpili Putnockiego, Tamasa (zawieszenie), Janasika (kontuzja) i Makowskiego.

Mecz na Stadionie Wrocław lepiej zaczęli goście. Podopieczni trenera Kieresia odważnie zaatakowali zielono-biało-czerwonych, jednak nie zmusili Szromnika do poważnych interwencji. Zwykle ich ataki kończyły się na świetnie ustawiającym się Golli, który kilka razy wybijał piłkę sprzed bramki WKS-u, potwierdzając wysoką formę. Z czasem inicjatywę przejął Śląsk, a sporą szansę na bramkę miał... Golla. Stoper znalazł się w polu karnym rywala po dobrym zagraniu Praszelika, ale piłka odskoczyła mu po przyjęciu i nie zdołał pokonać Gostomskiego. Tak jak w defensywie prym wiódł wspomniany Golla, tak w ataku pierwsze skrzypce należały do Praszelika. Środkowy pomocnik dryblował, strzelał, podawał, jednak jego aktywność nie przełożyła się na bramkę. Do przerwy goli nie oglądaliśmy.

Druga połowa ponownie nie była tak ekscytującym widowiskiem, do jakich przyzwyczaił Śląsk w tym sezonie. Wrocławianie co prawda prowadzili grę, budowali ataki pozycyjne i często gościli w okolicach pola karnego, ale brakowało im szybkości i elementu zaskoczenia w decydującej fazie akcji. Widząc to trener Magiera zdecydował się na potrójną zmianę, ściągając z boiska Mączyńskiego, Lewkota i Exposito, który chwilę wcześniej oddał groźny strzał z rzutu wolnego. Na murawie pojawili się: Makowski, Pawłowski i Quintana. Hiszpan miał pierwszą okazję, by pokazać się w WKS-ie na pozycji środkowego napastnika, bowiem wcześniej występował za plecami Exposito lub Piaseckiego.

Im bliżej końca meczu, tym mocniej gospodarze naciskali przeciwników, próbując za wszelką cenę przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Szansę miał Quintana, po dobrym zagraniu Golli blisko uradowania kibiców był również Szchwarz, jednak bramka ciągle nie chciała paść. A gdy już udało się ją zdobyć - za sprawą Piaseckiego po asyście Pawłowskiego - sędzia Musiał po analizie VAR anulował to trafienie. Niestety - na kolejne zabrakło czasu. WKS przeważał, ale w trzecim kolejnym meczu ligowym na swoim stadionie dopisuje na swoje konto tylko jeden punkt.

Przed Śląskiem teraz pierwszy w tym sezonie tydzień przygotowań do kolejnego meczu, a następnie dwa wyjazdowe starcia - z Piastem Gliwice i Zagłębiem Lubin. Po derbach Dolnego Śląska czeka nas ligowa przerwa na mecze reprezentacji narodowych.


Śląsk Wrocław - Górnik Łęczna 0:0 (0:0)

Śląsk: Szromnik - Lewkot (66' Pawłowski), Golla, Stiglec - Bejger, Mączyński (66 Makowski), Schwarz, Garcia - Pich (79' Piasecki), Praszelik, Exposito (66' Quintana)
Górnik: Gostomski - Rymaniak, Szcześniak, Midzierski, Dziwniel - Krykun, Gol, Drewniak, Mak (76' Banaszak), Gąska (81' Wojciechowski) - Śpiączka

Żółte kartki: Lewkot, Mączyński - Śpiączka, Rymaniak
Sędzia: Tomasz Musiał

Widzów: 7 323

Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również