Wydarzenia

Djurdjević: Liczy się tylko najbliższy mecz

2022-07-29 14:55:00
- Nie mam dodatkowych problemów z Koroną, bo ona pokonała moją drużynę w barażach o awans do Ekstraklasy. Jesteśmy teraz w innym miejscu i liczy się tylko najbliższy mecz - mówi Ivan Djurdjević, trener Śląska, przed poniedziałkowym starciem w Kielcach.
Iven Djurdjević: Nie jestem osobą, która rozpamiętuje tego typu sytuacje, jak mecz barażowy z Koroną w poprzednim sezonie. Jako sztab zrobiliśmy wtedy wszystko, aby wygrać to spotkanie. Mecz potoczył się w taki, a nie inny sposób, byliśmy bardzo mocnym przeciwnikiem dla Korony. Oni awansowali do Ekstraklasy, my również jesteśmy w innym miejscu, więc nie mam problemów z tym rywalem. Liczy się tylko najbliższy mecz.

Jacek Kiełb, który zdobył decydującą bramkę we wspomnianym barażu, był w Lechu bardzo młodym zawodnikiem. Sam miałem taki moment w życiu, że wcześnie wyjechałem za granicę. W pewnych momentach nie miałem takiego wsparcia, jakiego bym oczekiwał. Dlatego później powiedziałem sobie, że będę chciał pomagać nowym zawodnikom, aby było im łatwiej odnaleźć się w nowym miejscu. W sytuacji z Jackiem Kiełbem byłem już doświadczonym graczem, miałem 31 lat, gdy on trafił do Lecha Poznań. Pobyt w takim miejscu dla młodego zawodnika, gdzie presja jest tak ogromna, jest bardzo trudny. Jacek nie do końca poradził sobie z tą presją, dlatego musiał później szukać miejsca w innych klubach. Nie zwracałem uwagi na to, czy ten zawodnik może być najlepszych piłkarzem na świecie jak Robert Lewandowski. Starałem się pomagać każdemu zawodnikowi, aby dał drużynie jak najwięcej i czuł się ważny. Nie było dla mnie różnicy, czy był to Robert, czy Jacek.  

Petr Schwarz wczoraj miał drobne problemy ze stawem skokowym, ale zaliczył cały trening, więc liczymy na niego. Erik Exposito z racji narodzin córki wyjechał w poniedziałek do Hiszpanii, ale dziś wraca do Wrocławia. Sytuację skomplikowały kłopoty zdrowotne żony, Erik chciał przy niej zostać, to naturalne w takiej sytuacji. Dostał rozpiskę treningową i w tym czasie odpowiednio pracował. Każdy z nas dobrze wie, jak ważnym momentem w życiu są narodziny dziecka. Sam też przeżyłem podobną sytuację, gdzie sytuacja z porodem trochę się skomplikowała. Głowa nie jest już wtedy skupiona na piłce. Erik jednak do nas wraca i nie przewidujemy u niego żadnych problemów mentalnych. Myślę, że będziemy mogli na niego liczyć.  

Nic się nie dzieje z Łukaszem Bejgerem. To element gry. Jest określona liczba zawodników, która dostaje się do kadry meczowej. Inni pozostają poza grą. Łukasz bardzo dobrze trenuje. Mieliśmy niedawno rozmowę i przekazałem mu, że musi być agresywniejszy. Zmieniliśmy grę na 4 obrońców i potrzebujemy zawodników, którzy dają radę w pojedynkach siłowych i dobrze grają głową. Łukasz był ściągany do Śląska pod kątem gry 3 obrońców, gdzie miał budować rozegranie, bo jest bardzo dobry w wyprowadzaniu piłki. Bejger nie jest słaby, ale na ten moment liczymy na innych zawodników. Być może w następnym tygodniu zagra w zespole rezerw. Inna sprawa, że jesteśmy na początku ligi. Przed nami długi maraton i każdy zawodnik musi być gotowy.

W ostatnim meczu wpuściliśmy z ławki rezerwowych zawodników, których uważaliśmy za przydatnych pod tego konkretnego rywala. W tym spotkaniu potrzebowaliśmy graczy, którzy bardziej będą pracowali w formacji obronnej, a nie w ataku, dlatego na boisku nie pojawił się np. John Yeboah, a wszedł Martin Konczkowski. Matias Nahuel nie grał rok. Nie chcę stwarzać niepotrzebnego zagrożenia i spalać zawodnika, a wprowadzać go spokojnie. Nowi zawodnicy, którzy do nas przychodzą, potrzebują okresu adaptacji, dlatego nie chcemy robić nic pochopnie. Poza tym Matias sam w jednym z wywiadów przyznał, że nie czuje się jeszcze gotowy na grę w pełnym wymiarze czasowym. Tym bardziej nie zamierzamy ryzykować.
 
W Śląsku jest wielu młodych zawodników, a ja jestem trenerem, który chce stawiać na młodzież i ją promować. Wierzę, że poziom polskiej piłki nie jest na tyle wysoki, że wprowadzanie młodzieży będzie nam przeszkadzać. W Śląsku jest dużo młodych zawodników, którzy mogą zaistnieć w pierwszym zespole, jak Adrian Bukowski, Karol Borys, Javier Hyjek, który już gra i pokazuje się z dobrej strony, Piotr Samiec-Talar, który nie jest przecież starym zawodnikiem. Na pewno tych zawodników będziemy wprowadzać i jesteśmy w ciągłym kontakcie z dyrektorem Krzysztofem Paluszkiem i trenerem rezerw Krzysztofem Wołczkiem, to jest praca dzień w dzień. Obserwujemy, oglądamy mecze, spotykamy się regularnie, jesteśmy na bieżąco i w odpowiednim czasie będziemy tych zawodników zapraszać na treningi.

Jak się gra, to zawsze coś się dzieje. Zawsze są zainteresowania, ktoś się nie czuje dobrze, ktoś się obraża, a ktoś chce odejść. Na ten moment nie ma decyzji na temat zmian w kadrze na pozycji stopera. Tak jak powiedziałem na początku - ja z kadry, którą mam, jestem zadowolony i nie będę wykonywał nagłych ruchów i coś zmieniał. Musimy po prostu pracować i z upływem czasu będą kolejne decyzje.

Rywalizacja w Pucharze Polski czeka nas za bodajże miesiąc, dlatego nie będziemy o tym teraz rozmawiać, wszystko w swoim czasie. Na pewno obojętnie z jakim rywalem byśmy się nie spotkali, to obowiązkiem Śląska jest awansować.



Jesteśmy przygotowani i wiemy, co nas czeka w Kielcach. Mieliśmy kilka sparingów w okresie przygotowawczym, w których rywale wyglądali bardzo mocno i przeszliśmy taki test. Momentami chcieliśmy się "bić" i nie będziemy tego unikać. Chcemy być zespołem, który - jak trzeba - będzie się "bił", ale też takim, który w odpowiednim momencie będzie grał w piłkę, bo po to jesteśmy, żeby grać w piłkę.

Jest jeszcze kilka dni do meczu, ja nie lubię przed meczem mówić o planach, dlatego nie mogę powiedzieć, czy zagramy dwoma napastnikami. Każdy dzień wnosi coś nowego, pozytywnego lub negatywnego. Na pewno chcielibyśmy być w tym meczu odważni.

Dwa miesiące to nie jest żaden długi czas, kto siedzi w piłce wie, że to naprawdę niewiele i wcale dużo w tym czasie się nie zmieni. Pojawia się może nowa myśl trenerska, jest biała kartka dla każdego, ale ja patrzę ogólnie pod kątem zespołu. Jeśli drużyna dobrze wygląda, to znaczy, że wszyscy jesteśmy mocni.

Nie lubię sytuacji, kiedy zespół ma tylko jednego lidera, bo jeśli gramy i rywale go wyłączą, to nie będziemy mieli nikogo. Lubię, jak jest zespół, grupa, żebyśmy byli wszyscy mocni, a w odpowiednim czasie każdy będzie liderem. Jest zbyt wcześnie, żeby wyróżniać indywidualnie piłkarzy, to bardziej zadanie dla Was, dziennikarzy, żeby opisywać i chwalić. Ja tego robić nie chcę. Każdy z nich się bardzo stara i jest zaangażowany.

Po meczu z Pogonią Szczecin jest lekka euforia, ale ja nie chciałbym zapominać, co było w poprzednim sezonie. Wielu już nam dopisuje punkty, wskazując, że gramy z tym czy tamtym rywalem. To piłka nożna, to polska ekstraklasa, która jest nieobliczalna. Do każdego meczu trzeba podejść poważnie, zwłaszcza w naszym przypadku.

John Yeboah jest bliżej pierwszego składu niż Matias Nahuel, chociażby z racji czasu, który z nami spędził. Przyjechał przed obozem, pojechał na całe zgrupowanie, a Matias dołączył później, więc na pewno będzie jeszcze trochę "spóźniony" w adaptacji. John jest bliżej, lepiej wygląda i niewykluczone, że wystąpi w meczu z Koroną, ale poczekajmy, jeszcze jest parę dni. Niemniej i John i Matias to zawodnicy, którzy szybko się adaptują i naprawdę dobrze pracują.
Autor: Biuro Prasowe, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również