Wydarzenia

Do Kielc po trzy punkty

2022-08-01 10:00:00
Na zakończenie 3. kolejki PKO BP Ekstraklasy Śląsk Wrocław odwiedzi stadion jednego z beniaminków ligi - Korony Kielce. Ostatnie wyjazdy wrocławian na Suzuki Arenę nie były szczęśliwe, choć patrząc na pozycję w tabeli, to właśnie WKS będzie faworytem poniedziałkowego pojedynku. Początek spotkania o godzinie 19:00.
Po zwycięstwie nad Pogonią Szczecin na własnym stadionie, przyszedł czas na drugie wyjazdowe spotkanie. Teren wydaje się dla wrocławian nieprzyjemny, bo ostatnie cztery spotkań w Kielcach kończyli z zerowym dorobkiem punktowym. W poniedziałek podopieczni Ivana Djurdjevicia będą chcieli zakończyć tę złą passę. Dla szkoleniowca WKS-u będzie to wyjątkowy mecz i okazja do rehabilitacji, bo przecież w maju prowadzony przez trenera Djurdjevicia Chrobry Głogów przegrał z Koroną 2:3 w barażach o PKO BP Ekstraklasę, tracąc bramkę w końcówce dogrywki. Tamto spotkanie pamiętają również Rafał Leszczyński i Michał Rzuchowski.

- Nie jestem osobą, która rozpamiętuje tego typu sytuacje, jak mecz barażowy z Koroną w poprzednim sezonie. Jako sztab zrobiliśmy wtedy wszystko, aby wygrać to spotkanie. Mecz potoczył się w taki, a nie inny sposób, byliśmy bardzo mocnym przeciwnikiem dla Korony. Oni awansowali do Ekstraklasy, my również jesteśmy w innym miejscu, więc nie mam problemów z tym rywalem. Liczy się tylko najbliższy mecz - podkreśla szkoleniowiec WKS-u.

Śląsk zaczął ten sezon co najmniej dobrze, bo zremisował bezbramkowo z Zagłębiem Lubin i wygrał z silną Pogonią Szczecin 2:1. Jak na dopiero budowany przez trenera Djurdjevicia zespół, wyniki są więcej niż zadowalające. Najbliższy rywal WKS-u po dwóch kolejkach ma na swoim koncie jeden punkt. W pierwszym meczu zremisowali na własnym stadionie 1:1 z Legią Warszawa, a w poprzedniej serii spotkań kielczanie przegrali 0:2 z bardzo dobrze spisującą się na starcie sezonu Cracovią.

Kielczanie są beniaminkiem, ale nie brakuje w zespole uznanych nazwisk. Jest Adam Frączczak, jest Luka Zarandia czy doświadczony Jacek Kiełb, a także Adam Deja, Sasa Balić czy zdobywca jak na razie jedynego gola dla Korony po powrocie do PKO BP Ekstraklasy - Jakub Łukowski. A całość "spina" osoba Leszka Ojrzyńskiego, który miał przywrócić blask Koronie i w miarę szybko wprowadził drużynę na ekstraklasowe salony. Co ciekawe, w ostatnich dniach Korona zakontraktowała zawodnika o nazwisku budzącym respekt - Ronaldo Deaconu. Wszystko wskazuje na to, że Rumun przeciwko Śląskowi jeszcze nie zagra, bo jak przyznał trener Ojrzyński na konferencji prasowej, jeszcze trwają formalności związane z uprawnieniem go do gry w Polsce.

Korona nie jest rywalem "wygodnym" dla Śląska (choć można odnieść wrażenie, że niewygodnym dla każdego), a ostatni raz wrocławianie wywieźli punkty z Kielc 17 października 2016, kiedy zwyciężyli 2:1 po bramkach Kamila Dankowskiego i Adama Kokoszki, a w kolejnych spotkaniach przegrywali 0:3, 1:2, 0:2 i 0:1. Czy Śląsk zakończy złą serię i będzie miał powody do zadowolenia?

- Jesteśmy przygotowani i wiemy, co nas czeka w Kielcach. Mieliśmy kilka sparingów w okresie przygotowawczym, w których rywale wyglądali bardzo mocno i przeszliśmy taki test. Momentami chcieliśmy się "bić" i nie będziemy tego unikać. Chcemy być zespołem, który - jak trzeba - będzie się "bił", ale też takim, który w odpowiednim momencie będzie grał w piłkę, bo po to jesteśmy, żeby grać w piłkę - podkreśla szkoleniowiec WKS-u.

Pierwszy gwizdek arbitra poniedziałkowego spotkania - Tomasza Wajdy - zaplanowany jest na godzinę 19.
Autor: Piotr Paluszek, Fot. Adriana Ficek

Zobacz również