Wydarzenia

Gra wewnętrzna na Oporowskiej

2020-10-30 16:00:00
Po zwycięstwie z Jagiellonią Białystok, Śląsk Wrocław musi czekać dwa tygodnie na następny mecz ligowy. Przerwę od oficjalnych spotkań wypełniła gra wewnętrzna na stadionie przy ulicy Oporowskiej.
Po rozegraniu ośmiu kolejek zespół trenera Vitezslava Lavički uzbierał trzynaście punktów i zajmuje czwarte miejsce w ligowej tabeli. To dobra pozycja wyjściowa do walki w pozostałych kolejkach rundy jesiennej. Kolejnym rywalem Trójkolorowych będzie Lechią Gdańsk. Spotkanie zostanie rozegrane w sobotę, 7 listopada o godzinie 20:00.
 


W meczu wewnętrznym zmierzyły się ze sobą drużyny "Zielonych" i "Czarnych". Lepsi okazali się "Zieloni", którzy wygrali 2:0 po trafieniach Bartłomieja Pawłowskiego i Erika Exposito. Celem gry wewnętrznej było możliwie jak najlepsze odwzorowanie warunków meczowych. - Chcieliśmy zachować rytm meczowy, dlatego postanowiliśmy rozegrać grę wewnętrzną, która miała być zbliżona do meczu o punkty. Jesteśmy zadowoleni. Zawodnicy podeszli do spotkania profesjonalnie i z dużym zaangażowaniem. Nasze założenia, które staramy się realizować w każdym meczu, dziś również zostały w dużym stopniu spełnione  - mówi Łukasz Czajka, asystent trenera Vitezslava Lavički.

 
Na murawie stadionu przy ulicy Oporowskiej pojawili się dziś piłkarze pierwszej drużyny oraz Olivier Wypart i Paweł Kucharczyk z zespołu rezerw. Część zawodników nie wzięła udziału w grze i zamiast tego trenowała indywidualne. - Rozmawialiśmy z zespołem i z zawodnikami, by stworzyć warunki porównywalne do meczu o punkty, by zachować ciągłość przygotowania mentalnego do spotkania. Po ostatnich grach wewnętrznych byliśmy zadowoleni, choć były pewne niedociągnięcia. Również dziś znajdą się rzeczy, które będzie można poprawić. Przeanalizujemy to, ale jest zauważalny krok do przodu, jeśli chodzi o realizację założeń i nastawienie - podsumowuje Łukasz Czajka.
 
Autor: Grzegorz Krawczyk, Fot. Jakub Hechner

Zobacz również