Wydarzenia

Magiera: Chcemy potwierdzić dobrą dyspozycję

2021-10-28 00:00:00
- Chcemy potwierdzić dobrą dyspozycje i w każdym meczu podnosić sobie poprzeczkę, bo to pokazuje, że praca idzie w dobrym kierunku - mówił trener Jacek Magiera na konferencji prasowej przed meczem z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza.
Jacek Magiera: Nie traktuję meczu z Termaliką jako rewanżu za Puchar Polski. Dbamy o swoją mentalność i intensywność nie na zasadzie odgryzienia się za porażkę, tylko ma to być standard niezależnie od rywala. Najistotniejsze by być cały czas na tym samym poziomie. Doskonale wiemy, jakim wynikiem zakończył się mecz z Termaliką. Zdominowaliśmy przeciwnika, stworzyliśmy rekordową liczbę okazji, ale świetnie w bramce spisywał się Łukasz Budziłek. Nie zapominajmy o 40 minutach gry w osłabieniu po czerwonej kartce Caye Quintany. Z nim składzie jestem przekonany, że Śląsk strzeliłby gola. Nie zrobiliśmy jednak tego, a piłka polega na tym, żeby strzelać. Jedziemy do Niecieczy z dobrym nastawieniem i naszym celem są trzy punkty. Jutro podejmiemy decyzję, kto podjedzie z nami. Na tę chwilę nie będzie z nami Marka Tamasa i Bartłomieja Pawłowskiego. 
 
W Polsce najdziwniejsze jest to, że bardziej patrzy się na przeciwnika, a nie docenia tego, co dokonał Śląsk. Najbardziej interesuje mnie to, co zrobiliśmy my. Śląsk zagrał bardzo dobry mecz, był przygotowany indywidualnie, drużynowo i strzelił pięć goli. Chcemy potwierdzić dobrą dyspozycję i w każdym meczu podnosić sobie poprzeczkę, bo to pokazuje, że praca idzie w dobrym kierunku. Wisła ma trenera i sztab i może się zastanawiać co robić. Nami nikt się nie przejmował po meczach w Izraelu i Poznaniu. Patrzymy przede wszystkim na siebie.
 
Wszystko jest możliwe, każdy mecz jest inny. Zwracamy uwagę na mentalność, dużo rozmawiamy. Tylko potwierdzenie swojej dyspozycji pozwoli nam być na wysokim poziomie. Nie będzie jak w Krakowie, gdzie było 15 tysięcy kibiców na dużym obiekcie, tylko będzie to mały stadion, gdzie przyjdzie trzy tysiące osób. Mentalność i nastawienie jest kluczowe. Tego wymagamy. Bez odpowiedniej mentalności nic się nie osiągnie. Jeśli ktoś nie jest mocny psychicznie i zadawala się tym co osiągnął, to pierwszy krok do regresu. Ważne jest też, gdy przegrywasz, by umieć się odbudować. Od kilkunastu dni na bocznym boisku jest wywieszone hasło „mentalność”, które ma przypominać o tym, jak jest ona ważna.
 
Nie wiem jakiego składu Termaliki się spodziewać. Analizujemy każdego piłkarza, chcemy wiedzieć jak najwięcej. Te najważniejsze rzeczy przekazujemy drużynie, by wiedzieli jak zapobiec zagrożeniom. Interesuje mnie Śląsk. Zajmujemy się tym, by nasi zawodnicy wiedzieli, co robić na boisku, cieszyli się grą i byli na fali wznoszącej. Utrzymanie intensywności jest bardzo ważne. Intensywność, jakość, poświęcenie i mentalność jest kluczem do tego, by w każdym momencie być gotowym i wygrywać pojedynki z przeciwnikiem.
 
Chcemy grać na trzech frontach. W Europie, w krajowym pucharze i w lidze. Przygotowujemy się do tego już w tej chwili. Nie można się do tego szykować dopiero, gdy się tam znajdzie. To proces, który trwa i trzeba pamiętać o nim już teraz, a nie w lipcu. Docelowo grając co trzy dni rotacji też nie będzie dużo, na świecie w czołowych drużynach tak to wygląda. Dużo łatwiej grać w Europie we wrześniu, październiku i listopadzie. Zawodnicy są wtedy inaczej przygotowani. To proces, nad którym cały czas pracujemy. Nie mamy na dziś tak szerokiej kadry, na ostatnim treningu było 20 zawodników, którzy pojadą do Niecieczy. Przykład Dino Stigleca, który zagrał w Krakowie, pokazuje możliwość roszad. Patrzymy na zawodników szeroko, analizujemy treningi i to, co mogą dać drużynie jako podstawowi i jako zmiennicy. Wynik jest najistotniejszy, nie może zejść na dalszy plan. Liczy się drużyna, nie jednostka. Adrian Łyszczarz był bliski wejścia w Krakowie, Rafał Makowski był natomiast blisko pierwszego składu. On pracuje bardzo dobrze, jest na fali wznoszącej na treningach. Zawodnicy, którzy grają, prezentują się na tyle dobrze, że nie potrzeba większych zmian. Piłkarz pokazuje klasę, gdy utrzymuje poziom pracy i jest gotowy. W obwodzie są też inni. Jest Waldemar Sobota, który zagrał dobry mecz w Lipsku, jest Marcel Zylla, który wszedł w Krakowie i strzelił gola właśnie z podania Soboty. O to chodzi, aby zawodnicy rezerwowi dawali dużo dobrego. 
 
Nie wiem co będzie w grudniu. Śląsk gra dobrze, zawodnicy są coraz lepiej odbierani, a ich wartość rynkowa rośnie. Może być tak, że ktoś odejdzie, bo jakiś zespół będzie o niego mocno zabiegał. Do tego jednak jeszcze daleka droga, są jeszcze listopadowe i grudniowe mecze. Nie chciałbym, by ktokolwiek odchodził z klubu zimą, bo to na pewno osłabi drużynę, a tego nie chcemy. Dziś za wcześnie na rozmowy o transferach. Często rozmawiamy z dyrektorem sportowym. Nie potrzeba zmian, ale zawsze może dołączyć ktoś, kto da dodatkową jakość. Dziś to nie miejsce, by o tym rozmawiać. Przed nami Nieciecza i do tego się szykujemy.
 
Należy się zastanowić, na czym tak naprawdę polega posiadanie piłki. Każdy, kto ogląda niech odpowie sobie, jak to rozumie. Może to być posiadanie piłki na swojej połowie, lub na połowie przeciwnika. To są najistotniejsze rzeczy, które należy rozłożyć na czynniki pierwsze i na które należy zwrócić uwagę. Najważniejsza jest skuteczność i atrakcyjność gry. To, jaki mieliśmy procent posiadania piłki było najmniej istotne. Liczy się atrakcyjność i tak też grała drużyna. Chcemy pokazywać ładną dla oka piłkę, mieć zawodników kreatywnych i takich, którzy dają balans między obroną a atakiem.
 
Dawid Gruszecki i Kuba Jezierski byli z nami na trzech treningach. We wtorek byli na dwóch zajęciach, w środę na jednych. Przyglądamy się im. Wiadomo, że podczas jednego treningu zawodnik wchodzący do seniorskiej szatni może różnie zareagować. Dawid to skuteczny piłkarz, który pokazał się z dobrej strony, tak samo jak Kuba. To, czy jest w zespole juniorów nie ma znaczenia. Można przeskoczyć bezpośrednio z Centralnej Ligi Juniorów do pierwszego zespołu. Nie musi tak być, ale może. Nie skreślamy nikogo. Dawid będzie dalej obserwowany. Jeśli uznamy, ze zasługuje na założenie koszulki Śląska, to tak się stanie.
 
Jeśli chodzi o stałe fragmenty gry, to zawsze jest drużyna atakująca i broniąca. Czy łatwiej atakować czy bronić - na to pytanie musi sobie każdy sam odpowiedzieć. Każdy zespół ma inaczej zbilansowany wzrost czy zawodników grających w powietrzu. Szukamy rozwiązań, drużyna dużo ćwiczy, ale akurat w mikrocyklu przed meczem z Wisłą Kraków nie poświęciliśmy temu ani minuty, tylko rozrysowaliśmy sobie ich zachowania w defensywie. I to przyniosło efekty. Powtarzalność, obserwacja i zgranie zawodników jest bardzo ważne, bo inteligentnie rozegrany stały fragment gry może przynieść gola. Mamy stałe zachowania w defensywie, ale są też odstępstwa przez sytuację boiskową. Mamy dużo możliwości rozgrywania akcji, a perspektywa ławki jest inna niż perspektywa boiska.
 
Kto wykonuje stałe fragmenty gry? To zależy od danego momentu, danego sektora i naszej interpretacji sytuacji. Są różne sygnały i znaki, a wszystko ma zaskoczyć przeciwnika. To ważny aspekt. Im dłużej się gra razem, tym łatwiej można to wykonać. Kiedy grałem z Legią Warszawa ze Sportingiem Lizbona w Lidze Mistrzów, oni grali ze sobą trzy lata i mieli mnóstwo wariantów na stałe fragmenty gry. Rozmawiając z trenerem po meczu dowiedziałem się, że oni w ogóle nie zwracają uwagi na ofensywę. Oczywiście bramka Diogo Verdaski po takim zagraniu Dino Stigleca zdecydowanie cieszy.
 
Co do karnych, to jest grupa dwóch, trzech czy nawet czterech piłkarzy. Czasem jednego z nich nie ma na boisku, a decyduje dyspozycja dnia, zawodnicy ze sobą rozmawiają. Nie chcę tego piłkarzom narzucać, bo sam byłem zawodnikiem i wiem, że czasami oddaje się piłkę wykonawcy. W meczu z Wisłą Płock karne strzelał Robert Pich, a Erik strzelający dwa karne miałby dzisiaj dziesięć goli, byłby liderem strzelców, a jeszcze miał nieuznanego gola - prawidłowego - z Wisłą Płock. Najważniejsze, by piłka była w sieci, to cel numer jeden. 
 
Autor: Grzegorz Krawczyk, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również