Wydarzenia

Magiera: Liczy się zaangażowanie i determinacja

2021-09-17 11:30:00
- To bardzo trudny rywal i tylko stuprocentowe zaangażowanie i determinacja może dać nam punkty. W innym przypadku będzie o to bardzo trudno - mówił Jacek Magiera na konferencji prasowej przed meczem z Radomiakiem Radom.
Jacek Magiera: Nie myślę o serii meczów bez porażki. Zawsze staramy się grać o zwycięstwo i przygotowywać drużynę tak, by nie myślała o tym, że jest jakakolwiek seria. Chcemy po prostu robić swoje i dalej będziemy do tego tak podchodzić. Taka seria cieszy, mamy siedem wygranych i osiem remisów, ale chcemy przede wszystkim dążyć do zwycięstw, bo wiemy, że każda seria poprawia miejsce w tabeli, a to jest w tym wszystkim najbardziej istotne. 
 
Patrzymy cały czas do przodu. Zdaję sobie sprawę, że mecz w Radomiu będzie zupełnie inny niż z Legią. Przede wszystkim będzie trudniejszy mentalnie. Po wygranej z Legią, każdy inny wynik niż zwycięstwo z Radomiakiem dla postronnych obserwatorów będzie rozczarowaniem. W tym meczu Śląsk ma więcej do stracenia niż do zyskania. Jeśli wygramy, to zrobimy swoje. Remis lub porażka w pewnym sensie może pokazać, że zadowoliliśmy się wygraną z Legią. Jako sztab nie chcemy dopuścić do tego, by drużyna tak myślała. To mecz pułapka. Przy złym podejściu, możemy sobie skomplikować sprawę, a jedziemy na bardzo trudny teren. Radomiak gra bardzo twardo i ma zawodników, którzy grają bezkompromisowo nie tylko z drużynami z czołówki. Choćby Legia straciła tam punkty, w Poznaniu Radomiak zremisował 0:0, a w Gdańsku przegrywając już 0:2 doprowadził do wyrównania. To bardzo trudny rywal i tylko stuprocentowe zaangażowanie i determinacja może dać nam punkty. W innym przypadku będzie o to bardzo trudno.
 
Nieobecność Szymona Lewkota komplikuje sprawę. To ważne ogniwo w naszym zespole. Cały czas robi postępy, rozwija się i jest na fali wznoszącej. W ostatnim meczu zszedł z boiska w 41. minucie, ale w żaden sposób nie zmienia to mojego zdania na jego temat. To dla niego kolejna lekcja. Podobną był wyjazdowy mecz z Hapoelem. W tych dwóch spotkaniach wszystko działo się dla niego za szybko. On ma się do tego zaadaptować. Miałem z nim indywidualny trening, rozmawialiśmy na temat sytuacji z ostatniego meczu, graliśmy w siatkonogę. W spotkaniu z Legią rzeczy działy się dla niego za szybko, ale przyjdzie taki moment, że będzie to odbierał, jakby wszystko działo się w slow motion. Będzie reagował tak, jak powinien. Na dziś nie wyrzucił z siebie tego, co miało miejsce się w tamtym spotkaniu. Im szybciej to zrobi tym lepiej. Przez najbliższe dni będzie pracował indywidualnie, dajemy mu czas. Ma być gotowy do czwartkowego meczu z Termaliką. Wierzę w niego i liczę na niego tak, jak cała drużyna. Uważam, że to zawodnik, który jest na fali wznoszącej.

 
Sytuacja kadrowa nie zmienia się od dłuższego czasu. Nasz trzeci bramkarz, Józef Burta jest kontuzjowany. Sebastian Bergier cały czas przechodzi rehabilitację. Patryk Janasik miał zajęcia indywidualne z trenerem Parusem. Powoli jest wdrażany w mocniejszy trening. Podobnie Marcel Zylla. Wczoraj odbył pierwsze bezinwazyjne zajęcia z zespołem. Szymon Lewkot pauzuje ze względu na kartki. Zobaczymy co z Markiem Tamasem, który po spotkaniu z Legią narzekał na uraz. O jego występie z Radomiakiem zdecydujemy po konsultacji lekarskiej. Drugi zespół wzmocnią Maksymilian Boruc, Kacper Radkowski i Javier Hyjek.
 
Co jakiś czas wypada ktoś ze składu. Mieliśmy sytuację, że z powodu kontuzji bądź zawieszenia nie mógł występować Mark Tamas. Szukaliśmy różnych rozwiązań na pozycji środkowego obrońcy. Szukaliśmy zawodnika, którego wiodącą nogą będzie lewa, dlatego też choćby z Lechią Gdańsk, zagrał tam Dino Stiglec. Później szukaliśmy zawodnika o innych walorach, grywali tam Diogo Verdasca i Łukasz Bejger. Dzisiaj będziemy się zastanawiać, kto wystąpi na tej pozycji, jeśli niedostępny byłby Tamas. Trzeba mieć też miejsce dla młodzieżowca, więc różnie można to ułożyć. Każdy ma być gotowy. Autobus cały czas jedzie i jeśli ktoś na chwile wysiądzie, to powrót do pierwszego składu może być trudny. Każdy musi sobie z tym radzić. Nie ma miejsca na obrażanie się. To zawodowy sport, liczy się zespół i będą grali ci, którzy będą dawać sygnał podczas meczów i na treningach. Diogo Verdasca w spotkaniu z Legią dał bardzo dobry sygnał, kiedy pojawił się na boisku w miejsce Łukasza Bejgera. Zagrał bardzo dobrze w defensywie i miał też udział przy akcji, w której Erik Exposito oddał bardzo groźny strzał zza pola karnego, a on wcześniej wygrał piłkę stykową na środku boiska. Ma być przygotowany, że może zagrać od początku, ale decyzję podejmiemy jutro.
 
Jakub Iskra nie zagrał jeszcze żadnego spotkania. To chłopak, który nie trenował z nami ze względu na wyjazd na zgrupowanie reprezentacji Polski. Musiał też wrócić do Włoch na kilka dni załatwić sprawy logistyczne. Dołączył do nas w piątek przed meczem z Legią. Jedzie do Radomia. Zobaczymy, czy zagra w pierwszym składzie. Trzeba przyznać, że Bartek Pawłowski pokazał się z bardzo dobrej strony w meczach z Zagłębiem i Legią. Szczególnie w drugiej połowie z Legią był motorem napędowym drużyny i po jego akcjach z prawej strony sporo się działo. Kuba Iskra też dostanie swoją szansę. Liczy się dla nas mecz jutrzejszy, o czwartkowym będziemy myśleć o niedzieli. W Pucharze Polski w wyjściowym składzie musi być dwóch młodzieżowców i być może będzie to mecz, w którym Kuba zagra od początku. 
 
Dla mnie liczy się tu i teraz. Są plany przygotowania motorycznego, cały czas według nich funkcjonujemy. Na ten moment liczy się dzisiejszy mecz i punkty zdobyte w Radomiu. Później będziemy się zastanawiać nad spotkaniami w Pucharze Polski i z Wisłą Płock. Trudno wyrokować, kto zagra w czwartek. Przed nami mecz w Radomiu, mogą zdarzyć się kontuzje. Powiedzenie, że ktoś wystąpi na sto procent w kolejnych spotkaniach nie do końca się sprawdza. Nauczony doświadczeniem, staram się grać najlepszym składem, jaki mam w tej chwili, bo różne sytuacje mogą się wydarzyć.
 
Patryk Janasik nie będzie gotowy do gry przed przerwą reprezentacyjną. Jego uraz okazał się groźny. W ostatnim czasie czuł dyskomfort, trzeba wzmocnić jego nogę i przygotować go do odpowiedniego wysiłku. Mamy jeszcze kilka tygodni do przerwy reprezentacyjnej, ale będzie trudno, by zagrał.

 
Dla każdego mecz z byłym klubem jest ważny. Z Legią jej byli zawodnicy, czyli Rafał Makowski i Mateusz Praszelik rozpoczęli spotkanie na ławce rezerwowych. Kierując się takimi kategoriami, trudno byłoby o wystawienie drużyny zgodnie z tym, co widzimy na treningach. Powiedziałem przed meczem z Legią, że rezerwowi będą bardzo ważnymi postaciami i mogą rozstrzygnąć o tym, kto wygra. Tak się złożyło, że z trójki, która weszła, dwóch było byłymi zawodnikami Legii i pomogli w zwycięstwie. Zobaczymy, czy Rafał Makowski zagra jutro od początku. Nie chcę składać żadnych deklaracji. Czasem jest tak, że dzień przed meczem mamy jakieś ustalenia, widzimy już skład. Potem po ostatnim rozruchu zmieniamy zdanie, bo różne rzeczy dostrzegamy na analizowanym przez nas treningu. Każde zajęcia są monitorowane i analizowane, co też jest podstawą do ustalania wyjściowego składu.
 
Znamy się bardzo długo z trenerem Banasikiem, od momentu, kiedy zakładaliśmy akademię Legii Warszawa, która kiedyś nazywała się „Młode Wilki”. Byliśmy tam z Jackiem Bednarzem, Maciejem Murawskim i jeszcze kilkoma innymi zawodnikami pionierami. Trenowaliśmy jeszcze na starych obiektach Legii, nie było wtedy nowego stadionu. Powołaliśmy do życia tę akademię, która pięknie się dzisiaj rozrosła. Jednym z pierwszych trenerów był tam Darek Banasik, do którego często przychodziłem na mecze i treningi będąc jeszcze zawodnikiem. On prowadził wtedy rocznik 1995. W jego drużynie grał znany z ekstraklasy Jakub Arak i Aleksander Jagiełło. Darek był na moim weselu w 2011 roku. Potem mieliśmy okazję współpracować. Gdy byłem asystentem w pierwszym zespole Legii, on był trenerem rezerw, potem zastąpiłem go jako trener drugiej drużyny, a on zajął się Centralną Ligą Juniorów. Nasze drogi były bliskie. Znamy się i cenimy. Cieszę się, że Darek swoją praca doszedł do najwyższej klasy rozgrywkowej, bo dla niego to na pewno bardzo ważne. Awansował ze Zniczem Pruszków do 1. ligi, awansował z Radomiakiem do PKO Ekstraklasy. To świadczy o tym, że praca długofalowa jest bardzo ważna i daje efekty, a Darek jest najlepszym przykładem tego, że swoją pracą i warsztatem można się obronić. 
 
Bardzo ważna jest świadomość zawodników. Często niektórzy nie potrafią sobie poradzić z tym, że siedzą na ławce, w roli rezerwowego, że nie grają od początku - trzeba to zrozumieć i zaakceptować. W wielu przypadkach jest tak, że zadania taktyczne powodują, że zaczynamy określonym ustawieniem, a zawodnicy z ławki mają pomóc drużynie wygrać. Za dużo w polskiej piłce jest wahań nastrojów: jestem dobry, bo grałem lub jestem obrażony, mam muchy w nosie, bo rozpocząłem spotkanie na ławce. Dlatego tak istotny jest profesjonalnym, aby cały czas być gotowym i mieć chłodną głowę. To są młodzi ludzie, którzy grają w piłkę przez około dziesięć lat na wysokim poziomie i trzeba cieszyć się tą chwilą, pokazywać na boisku maksimum możliwości. Często niektórzy zawodnicy dopiero po zakończeniu gry w piłkę dochodzą wniosku, że powinni się inaczej zachowywać, mieć w sobie więcej uśmiechu i dziecięcej pasji. Ale wtedy jest już za późno.

Podobnie zgodzę się z opinią, że niedługo nie będziemy przywiązywać się tak bardzo do pozycji piłkarzy na boisku. Dziś już widzimy sporo rotacji, dlatego zawodnicy, którzy chcą grać na wysokim poziomie, muszą być uniwersalni.

Radomiak to zespół grający przez 90 minut ostro, zdecydowanie, mający w swoich szeregach także indywidualności jak Leandro, który strzelił ostatnio świetną bramkę z Pogonią. Choć ja pamiętam Leandro jeszcze z Radomiaka, gdy w 2014 roku prowadziłem drugi zespół Legii i w mojej drużynie grał siedemnastoletni Wieteska, szesnastoletni Hołownia, Michalak i jeszcze paru zawodników, którzy grają dziś na poziomie Ekstraklasy, a Radomiak przyjechał do nas z Leandro w składzie, zagrał bardzo dojrzale i wygrał 3:0. Darek Banasik stawia na organizację i żelazną defensywę, ale ma także przygotowane warianty w ofensywie. Dlatego tak jak powiedziałem wcześniej: koncentracja od 1 do 90 minuty, determinacja Śląska i mądra gra pozwolą zdobyć punkty. W innym przypadku będziemy mieli utrudnione zadanie, bo Radomiak jest bardzo groźnym zespołem, szczególnie u siebie

Autor: Grzegorz Krawczyk, Biuro Prasowe, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również