Wydarzenia

Magiera: Potrzeba cierpliwości

2021-12-10 12:00:00
- Chcemy mieć swoją tożsamość, gra którą prowadzimy jest ryzykowna, ale potrzeba wiele cierpliwości, żeby to funkcjonowało jak należy - mówił trener Jacek Magiera na konferencji prasowej przed meczem z Wartą Poznań.
Jacek Magiera: Mark Tamas jest poza dwudziestką meczową. Był na konsultacji, najprawdopodobniej będzie potrzebny zabieg. Decyzja zostanie podjęta lada dzień. Nie będzie z nami Krzysztofa Mączyńskiego, który jest na kwarantannie. Nie będzie też z nami Kuby Iksry, który bierze antybiotyk od kilku dni. Nie ma również Diogo Verdaski, który doznał kontuzji w Zabrzu. Nie ma u niego żadnego złamania, ale na 90% jest to dla niego koniec rundy.
 
Mateusz Praszelik trenował z nami od dwóch dni. Wcześniej po meczu z Górnikiem był objęty indywidualnymi zajęciami. Uważam, że był w zdecydowanie lepszej formie przed kontuzją, ale wraca do normalnych treningów i mamy nadzieję, że jego dyspozycja będzie rosła. On cały czas daje sygnały, że miejsce, w którym został sfaulowany, nie daje mu komfortu. Takie sytuacje się zdarzają, u jednego goi się szybciej, u innego wolniej. Miejmy nadzieję, że to za jakiś czas, a najlepiej już od najbliższego meczu, nie będzie to przeszkadzało Mateuszowi w normalnym poruszaniu się po boisku.
 
Wiele meczów było na styku. Ten rok dla Śląska, od 22 marca jest bardzo dobry. Nie uważam, że drużyna wpadła w kryzys. Kilkanaście dni temu rozmawiałem z ludźmi blisko mnie, że byłem sfrustrowany. Rzeczywiście, tak było po meczu w Niecieczy i po meczu z Jagiellonią. To nie brało się z  niczego, bo dzisiaj patrzymy na wszystko pod kątem liczby zdobytych punktów i tabeli. Już wtedy wiedziałem, że te kilka punktów, które Śląsk by wtedy zdobył, będzie miało znaczenie.  Zupełnie inaczej odbierałoby się wykonaną pracę, bo bylibyśmy dużo wyżej i cały czas blisko czołówki. Na dziś strata pięciu punktów powoduje, że szukamy kryzysów, których nie ma. Wielu zawodników przeżyło w tym okresie bardzo dobre chwile, Łyszczarz i Makowski zdobywali pierwsze bramki na poziomie ekstraklasy, Tamas został powołany do pierwszej reprezentacji. Są zawodnicy, którzy pierwszy raz w swojej karierze rozegrali kilkanaście meczów w rundzie. O kryzysie nie ma mowy, bo drużyna cały czas się rozwija. Chcemy mieć swoją tożsamość, gra którą prowadzimy jest ryzykowna, ale potrzeba wiele cierpliwości, żeby to funkcjonowało jak należy. Pracujemy nad tym, żeby te spotkania na styku wygrywać. Graliśmy z czołówką, jak choćby z Rakowem, gdzie mecz był wyrównany, z Pogonią, gdzie rywal miał większą jakość, ale remis był w zasięgu. Punktów na pewno brakuje, ale nie robimy nerwowych ruchów. Cały czas będziemy pracować, rozwijać się, tłumaczyć, przekonywać zawodników do nowych rzeczy, by cały czas dążyli do gry w przód.
 
Adrian Łyszczarz cały czas pracuje. To zawodnik, który wie, czego od niego wymagamy, jakie standardy jako zawodnik ma osiągnąć. Strzelił cztery gole, z czego się bardzo cieszymy. Trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że nie wiadomo, czy strzeliłby te cztery gole grając od początku. Ktoś, kto siedzi z boku i tego słucha, może uznać za rzecz trudną do zrozumienia. Nie przeczę, że Adrian mógłby sobie dać radę od początku, ale była taka potrzeba, żeby był zawodnikiem wchodzącym z ławki. Być może w najbliższym czasie dostanie miejsce w podstawowym składzie. Ma być gotowy, ma zadbać o pozytywne nastawienie, by wyjść na każdy trening i potwierdzać dobrą dyspozycję. Obecnie jest chyba w najlepszej formie, w jakiej kiedykolwiek go widziałem, a znamy się od 2018 roku. 
 
Wiem, że są zapytania o Erika, trudno żeby ich nie było. On się bardzo rozwinął, przewodzi klasyfikacji strzelców. To duży wyczyn, a powinien mieć tych goli jeszcze więcej. Na pewno to nie jest jeszcze jego sufit. Wiem jednak, że chcąc się dalej rozwijać i osiągać swoje cele, transfer do innego klubu jest w jego przypadku nieunikniony. Czy to się stanie teraz, czy po sezonie, tego nie wiem. Wszystko wskazuje na to, że chętnych będzie dużo i jest coraz więcej, a proponowane kwoty transferowe zadowolą Śląsk. To też na tym polega, by wypromować zawodników i żeby Śląsk był zespołem, gdzie można się wypromować. Chciałbym, żeby przychodzili tu zawodnicy rozwojowi, których za jakiś czas będzie można tu wypromować i sprzedać za dobre pieniądze. 
 
Rozmawiamy na temat tego, co się wydarzy, jeśli odejdzie Erik. Na pewno będziemy chcieli poszukać zawodnika na jego pozycję, który da jakość i będzie cały czas rozwojowy. O Fabianie Piaseckim dziś nie rozmawiam z dyrektorem i prezesem. Powiedzieliśmy, że po meczu z Cracovią usiądziemy i przeanalizujemy całą kadrę, zobaczymy co się wydarzy z transferami i zdecydujemy co dalej. 
 
Nie mam na dziś wiedzy, żeby było zainteresowanie Mateuszem Praszelikiem z jakiegoś zagranicznego klubu. Trudno powiedzieć, czy coś się stanie. Natomiast zazwyczaj jest tak, że jakieś głosy do mnie dochodzą. Uczciwie mogę powiedzieć, że do dziś nie było takiego tematu.
 
Z klubu polskiego nie wykupi się młodego piłkarza za małe pieniądze, podobnie jak nie wykupi się za niewielką kwotę młodego Polaka z klubu zagranicznego. Prędzej tacy zawodnicy pójdą w inne miejsca za 1,5 miliona euro, a na dziś nie mamy pieniędzy na tak spektakularne transfery. Wiedziałem o tym przychodząc do Śląska i wiedziałem też, na jakich zasadach klub kontraktuje piłkarzy. Szukamy zawodników, którzy są wolnymi piłkarzami, których można odbudować, bo są po jakichkolwiek przejściach i ich cena rynkowa diametralnie spadła. Szukamy też młodych i perspektywicznych. Na dziś mamy dwa mecze przed nami, za chwilę będziemy rozmawiać o zawodnikach, którym wkrótce będą kończyć się kontrakty.
 
Jestem zdania, że Śląsk, jak każdy klub powinien posiadać dwóch bardzo dobrych bramkarzy i dwóch młodych. Nie może być tak, że u jednego apogeum formy przyjdzie za jakiś czas, bo przy ewentualnych kontuzjach lub zawieszeniach, będzie problem z obsadzeniem tej pozycji. Matus Putnocky zagrał w ostatnich trzech meczach. To doświadczony zawodnik, który wiemy co dawał zespołowi. My potrzebujemy piłkarza gotowego. Jeśli ten, który broni przez większą część sezonu usiądzie na ławce, to ten drugi powinien wejść, dać spokój i jakość. 
 
Znam Dawida Szulczyka. Miałem to szczęście, że w momencie, gdy skończyłem pracę w Legii, szkoła trenerów zaprosiła mnie na egzaminy. Był tam Dawid. Wtedy poznaliśmy się po raz pierwszy. Zdał ten egzamin, w komisji był wówczas jeszcze Paweł Janas, Dariusz Pasieka i Stefan Majewski. Musiałbym poszperać w moich notatkach, żeby zobaczyć, jakie pytania mu zadawałem. Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie pod względem merytoryki, osobowości, sposobu komunikacji i wizji. To na pewno bardzo młody, zdolny trener, który wchodzi do ekstraklasy. Ma za sobą bardzo udany czas w Wigrach Suwałki, czy wcześniej w Rozwoju Katowice. Na pewno jest to zdolny trener, który obroni się wiedzą i merytoryką. 
 
Jak prześledzimy sobie dzisiaj sytuację kadrową w obronie, zdrowy jest Golla i Bejger, Poprawa wraca po chorobie, może zagrać tam Lewkot i bardzo młody Radkowski. Są też inni młodzi zawodnicy, którzy nie są brani pod uwagę na mecz z Wartą. Linia obrony będzie złożona z wcześniej wymienionej trójki, jeśli nic nieprzewidywalnego się nie zdarzy. 
 
Autor: Grzegorz Krawczyk, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również