Wydarzenia

40 lat od meczu z Liverpoolem

2015-11-26 12:00:00
1
Dziś mija okrągła, czterdziesta rocznica pamiętnego meczu Śląska Wrocław z Liverpool FC. 26 listopada 1975 roku Wojskowi ulegli słynnym The Reds 1:2.

- To był historyczny dzień, bo przyjechała do nas drużyna, która zwyciężyła w tych rozgrywkach. To był zespół naszpikowany gwiazdami, reprezentantami Anglii, Szkocji, Irlandii. We Wrocławiu grały takie sławy jak: John Toshack, Roy Clemence, Emlyn Hughes. Częścią tej drużyny był też Kevin Keegan, który wystąpił jednak dopiero w meczu rewanżowym - wspomina po latach Tadeusz Pawłowski.

 

Wyjście obydwu drużyn na murawę Stadionu Olimpijskiego 

 

Śląsk walczył ze sławnym angielskim zespołem w ramach 1/8 finału Pucharu UEFA. Wówczas The Reds byli ośmiokrotnym mistrzem Anglii i triumfatorem europejskich rozgrywek sprzed 2 lat. Po Puchar UEFA sięgnęli również w tym pamiętnym sezonie, gdy przyszło im walczyć z zielono-biało-czerwonymi na Stadionie Olimpijskim, a w późniejszych latach do ich gabloty z trofeami trafił również Puchar Mistrzów.

 

Tekst alternatywny Tekst alternatywny 

 

Na trybunach Stadionu Olimpijskiego 26 listopada zasiadło około 50 tysięcy ludzi. W gorącym dopingu Wojskowych nie przeszkadzały im trudne warunki atmosferyczne i sążnisty mróz.

 


Ławka rezerwowych Śląska w meczu z Liverpoolem

 

- Liverpool zadziwił nas przygotowaniem do tego meczu. My mieliśmy ogromne problemy na przykład z dobraniem butów, a Anglicy wyszli na murawę w butach z takim bieżnikiem jak w oponach, dzięki czemu mogli utrzymywać równowagę na zlodowaciałej murawie - dodaje dziś Tadeusz Pawłowski.

 

Tekst alternatywny Tekst alternatywny

 

Obecny szkoleniowiec Wojskowych zapisał się za sprawą tego meczu w historii Śląska Wrocław. Spotkanie zakończyło się porażką Trójkolorowych 1:2, a jedynego gola dla naszej drużyny zdobył właśnie Tadeusz Pawłowski. Wcześniej prowadzenie The Reds zdobyli dzięki samobójczemu trafieniu Romana Fabera i golu Johna Toshacka. Co interesujące, Walijczyk zawitał do Wrocławia również 12 lat później, gdy w roli szkoleniowca Realu Sociedad San Sebastian zwyciężył z WKS-em 2:0 w pierwszej rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów.

 

- Strzeliłem przepiękną bramkę na 1:2 i w ostatniej fazie meczu zamknęliśmy Liverpool pod ich bramką. Pokazaliśmy, że byliśmy w stanie ugrać coś więcej, remis na pewno był w naszym zasięgu - przypomina sobie trener Śląska Tadeusz Pawłowski.

 


Tadeusz Pawłowski po zdobyciu gola
 

 

Po wyrównanym pojedynku Wojskowi musieli jednak przełknąć gorycz porażki. W rewanżu rywalizacja z Anglikami była już mniej zacięta, gdyż The Reds zwyciężyli 3:0, lecz wspomnienia pełnego Stadionu Olimpijskiego na lata zostały w pamięci wrocławskich kibiców.

Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Archiwum Jarosława Szandrochy

Zobacz również