Wydarzenia

Barylski: Zwycięstwo dla trenerów

2020-12-17 21:00:00
- Początek meczu był bardzo aktywny w naszym wykonaniu, a pierwsza połowa toczyła się pod naszą kontrolą. W drugiej straciliśmy tę kontrolę, oddaliśmy piłkę przeciwnikowi, przez co stwarzali sobie sytuacje. Najważniejsze, że przecierpieliśmy te chwile i zdobyliśmy trzy punkty dla trenerów Lavički i Svobody - mówi Paweł Barylski, który poprowadził WKS w zwycięskim meczu z Wartą (2:1).
Paweł Barylski: Początek meczu był bardzo aktywny w naszym wykonaniu, a pierwsza połowa toczyła się pod naszą kontrolą. W drugiej straciliśmy tę kontrolę, oddaliśmy piłkę przeciwnikowi, przez co stwarzali sobie sytuacje. Szacunek dla drużyny za dwa gole po stałych fragmentach, nad którymi pracowaliśmy. Cierpieliśmy dziś pod koniec meczu, ale piłka czasem na tym polega - są różne fazy w życiu zespołu. W ostatnich minutach byliśmy za bardzo cofnięci i linia obrony razem z Michałem Szromnikiem musieli chronić nas przed stratą gola. Były dziś fragmenty dobrej gry, były też fragmenty słabszej, nad którymi musimy pracować, by dłużej mieć większą kontrolę. Najważniejsze, że przecierpieliśmy te chwile i mamy trzy punkty.
 
Pomysł na mecz zakładał większe utrzymywanie się przy piłce w porównaniu do poprzednich spotkań. Już przed meczem mówiłem, że Warta - mimo ostatnich porażek - potrafiła stworzyć sobie sporo sytuacji, ale ich nie wykorzystywała. To beniaminek, który ma dobry duch w zespole, walczą od pierwszej do ostatniej minuty. Naszą strategią było posiadanie piłki i budowanie akcji z wykorzystaniem bocznych sektorów. Kilka razy to się udało, po takich akcjach zyskaliśmy stałe fragmenty zamienione potem na bramki. To zawsze była mocna strona Śląska i one dziś zdecydowały o wyniku.
 
Jesteśmy w takiej fazie, że podświadomie za głęboko się cofamy, szczególnie widoczne było to w meczu z Zagłębiem. To element do dużej poprawy i analizy jeśli chodzi o przygotowania w styczniu. W piłce trzeba próbować mieć kontrolę nad wydarzeniami, kiedy jej nie masz, szanse mogą być 50-50. Warta potrafi grać długimi podaniami, zwłaszcza Łukasz Trałka i mieliśmy problemy w końcówce.
 
Położyliśmy duży nacisk w mikrocyklu na tym, by przejąć kontrolę nad meczem. Oczywiście do tego nie jest konieczne posiadanie piłki, ale przy tych piłkarzach, których mamy, możemy być mocniejsi grając w ten sposób. Gdy musimy o nią walczyć tracimy trochę naszych walorów. Pracowaliśmy, by nasze akcje były dłuższe, lepiej przygotowane. Analizy pokazały, że pozbywaliśmy się piłki zbyt szybko, w złych momentach wykonywaliśmy otwierające podanie, co powodowało straty. Zdajemy sobie sprawę, że nadal jest w naszej grze sporo rzeczy do poprawy.
 
Czy chciałbym być pierwszym trenerem? Dziś zastępowałem trenera Lavičkę i Svobodę. Moja rola w Śląsku jest taka, jaka jest. Życie pokaże, co będzie w przyszłości. Ci, którzy znają moją historię wiedzą, że jestem związany ze Śląskiem bardzo mocno, tu pracuję, tu się realizuje. Nie po to oczywiście zrobiłem licencję UEFA PRO, by nigdy nie zostać pierwszym trenerem. Piłka jest jednak skomplikowanym przedsięwzięciem, to trudny i żmudny zawód, trzeba cierpliwie pracować, a jest to obarczone dużą dozą ryzyka. Trener jest ważny, ale bez współpracy ze sztabem może pojawić się przypadek. Jestem pragmatyczny w życiu, podejmuję pragmatyczne decyzję.
 
Byliśmy w stałym kontakcie z trenerem. Pierwszy trener kontaktował się z drugim, a drugi bezpośrednio z ławką. Działania musiały być szybkie, mieliśmy kontuzje, odpowiedzialność była duża. Nawet większa, ponieważ nie odpowiadasz indywidualnie za decyzje, ale odpowiada za nie również ktoś inny. Każdy błąd to nie tylko twój błąd, ale i czyjś błąd. W Śląsku pracujemy zespołowo, trener Lavička często podkreśla, że jest to dla nas wszystkich naprawdę ważne. Byłem z nim w kontakcie również w tygodniu, raportowałem przed i po treningach. Pełna współpraca. Bardzo się cieszymy, że mogliśmy zdobyć trzy punkty dla trenerów Lavički i Svobody.
 
Uraz Mario Pawelca to rozcięcie głowy, z kolei Krzysiek Mączyński miał problem jeśli chodzi o kolano. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy ryzykowali możliwości pogłębienia urazu, bo to ważna postać, a mieliśmy w obwodzie Waldka Sobotę, który również jest przecież naszym kluczowym piłkarzem. Kluby w Ekstraklasie borykają się z problemami zdrowotnymi, są przetasowania, u nas również. Szczegółowe analizy tych urazów będą za jakiś czas.
 
Robotę przed nową rundą zaczynamy 5 stycznia. Planujemy zagraniczny obóz przygotowawczy, dopinamy ostatnie terminy i szczegóły. Mam nadzieję, że wykonamy dobrą pracę, zagramy wartościowe sparingi i 1 lutego wrócimy do gry w Ekstraklasie dobrze przygotowani.
 
W związku ze zbliżającym się Bożym Narodzeniem chcę złożyć wszystkim świąteczne życzenia - zdrowia, spełnienia marzeń, odpoczynku w najbliższym gronie, spokoju w tych trudnych czasach. Wszystkiego najlepszego dla dziennikarzy, pracownikom, wszystkim związanym z klubem i przede wszystkim kibicom, którzy są z nami w trudnych i lepszych momentach.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również