Wydarzenia

Historia: Brązowy medal 75'

2016-12-21 15:50:00
W czwartym odcinku cyklu przybliżającego historię Śląska przedstawiamy pierwszy brązowy medal ekstraklasy naszych piłkarzy wywalczony w sezonie 1974/75.
Sezon 1973/74 Śląsk jako beniaminek ekstraklasy zakończył rozgrywki na 13. miejscu. Trener Żmuda zakładał, że jego zespół zajmie miejsca w środku tabeli. Szansę na realizację tych planów jego podopieczni zaprzepaścili pod koniec sezonu, kiedy to w ostatnich sześciu kolejkach aż pięć razy schodzili z boiska pokonani. Jedynie z Zagłębiem Sosnowiec wrocławianie zdołali uzyskać bezbramkowy remis. Żmuda tłumaczył te niepowodzenia m.in. brakiem doświadczenia swoich zawodników w pierwszoligowych bojach. Jednak nasi piłkarze wyciągnęli wnioski ze słabszej końcówki rozgrywek już w następnym sezonie, kiedy to odnieśli pierwszy poważniejszy sukces w historii klubu.


Krystalizacja składu

 

Na przełomie czerwca i lipca 1974 r. piłkarze Śląska przebywali na egzotycznym trzytygodniowym tournee w Korei Północnej, gdzie rozegrali kilka spotkań towarzyskich z miejscowymi drużynami. W związku z mistrzostwami świata w RFN na początku sierpnia 1974 roku dokończono rundę wiosenną sezonu 1973/74 i bez żadnej przerwy rozpoczęto rundę jesienną kolejnej edycji ekstraklasy. Z klubem pożegnali się wówczas: Władysław Poręba i Henryk Owczarek. Ten pierwszy pamiętał jeszcze czasy pierwszego awansu do ekstraklasy wiosną 1964 roku. W Śląsku zaś zadebiutowali: Jan Erlich i Zdzisław Rybotycki z PKS Odry Wrocław. Erlich był już we Wrocławiu od roku, ale nie mógł zagrać wcześniej, bo nie miał zgody Arki Gdynia na przejście do Śląska. Trener Władysław Żmuda miał ponadto do dyspozycji bramkarzy: Zygmunta Kalinowskiego i Jacka Wiśniewskiego oraz zawodników z pola: Mariana Balcerzaka, Wernera Peterka, Janusza Sybisa, Tadeusza Rachwalskiego, Zbigniewa Malinowskiego, Józefa Kwiatkowskiego, Tadeusza Wanata, Mieczysława Kopyckiego, Franciszka Gołkowskiego, Zygmunta i Ireneusza Garłowskich.
 


Trener Żmuda tłumaczy taktykę.


W trakcie rundy jesiennej dokooptowano do drużyny Tadeusza Pawłowskiego: byłego zawodnika Pafawagu Wrocław i Zagłębia Wałbrzych oraz wychowanka klubu Romana Fabera. Śląsk zaczął nowy sezon niefortunnie od dwóch porażek: u siebie ze Stalą Mielec (1:2) i w Krakowie z Wisłą (0:3). W następnych dwóch kolejkach WKS zremisował z zawsze groźnymi zespołami Górnika Zabrze (2:2) oraz Legii (1:1) i spadł na ostatnie miejsce. W kolejnej rundzie Wojskowi jednak wygrali 1:0 w Szczecinie z Pogonią i szybko przestali być czerwoną latarnią ligowej tabeli. Śląsk w tej rundzie zdecydowanie  nie był drużyną własnego boiska. WKS wygrał także w Gdynia z Arką (2:1) i w stolicy z Gwardią (2:0), by przegrać przy Oporowskiej po 0:1 z Lechem Poznań i Ruchem Chorzów. 


Historyczne debiuty

 
 Trener Żmuda w rozmowach z dziennikarzami zwracał uwagę, że dysponuje wyrównaną acz wąska kadrą piłkarzy. We wrześniu kontuzji uległ środkowy obrońca i kapitan drużyny Tadeusz Rachwalski i z konieczności na tej pozycji grali Kopycki i Erlich. Na szczęście ustrzegli się poważniejszych błędów. W 11. kolejce w meczu z Arką w Gdyni zadebiutował w Śląsku Tadeusz Pawłowski. Wszedł w końcówce spotkania i z Sybisem przeprowadzili akcję, która przesądziła o zwycięstwie gości. W 14. kolejce w wygranym 3:1 meczu z Polonią Bytom, Pawłowski zdobył swoją pierwszą bramkę dla WKS-u. Po rundzie jesiennej Śląsk zajmował piąte miejsce i w klubie ten wynik przyjęto z zadowoleniem. Do liderującego Ruchu wrocławianie tracili aż 10 punktów ale do trzeciego Lecha tylko punkt. Zimą z klubem rozstali się kolejni dwaj doświadczeni zawodnicy: Werner Peterek i Zbigniew Malinowski. Działacze Śląska starali się pozyskać młodego, lecz już doświadczonego stopera reprezentacji - Władysława Żmudę. Na ten transfer długo nie zgadzali się działacze stołecznej Gwardii. Ostatecznie zawodnik zadebiutował we wrocławskiej drużynie w kwietniu w meczu z Legią w Warszawie (1:1). Pierwszy występ Żmudy we Wrocławiu w meczu z Pogonią Szczecin (2:0) na Stadionie Olimpijskim przyszło oglądać według ówczesnych źródeł prasowych około 50 tysięcy kibiców. Kapitalne spotkanie rozegrał Janusz Sybis, który w tym pamiętnym meczu strzelił obie bramki. 




Witaj Europo!

 
Śląsk w tym sezonie - po raz pierwszy w swojej historii – stanął na mistrzowskim podium. Dzięki temu jesienią mógł zadebiutować w europejskich pucharach a konkretnie w Pucharze UEFA. Jednak końcówka sezonu, tak jak przed rokiem nie była dla wojskowych łatwa. Wrocławianie zanotowali cztery remisy i przegrali u siebie (1:2) z walczącą o utrzymanie Gwardią Warszawa. O zajęciu trzeciego miejsca w ligowej tabeli zadecydowało zwycięstwo u siebie w ostatniej kolejce 18 czerwca 1975 roku w meczu z ŁKS Łódź (1:0). Złotą bramkę w tym spotkaniu zdobył niezawodny Tadeusz Wanat.

Tekst ukazał się w 16 (135) numerze magazynu "Wokół Śląska".

Autor: Krzysztof Mielczarek, Fot. Archiwum klubu

Zobacz również