Wydarzenia

Lavička: Chcieliśmy więcej

2021-02-12 23:55:00
W 17. Kolejce PKO BP Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował z Wisłą Kraków 1:1. - Dzisiaj po meczu szanujemy punkt z takim rywalem, bo graliśmy w osłabieniu. Cenię sobie zaangażowanie i charakter. To sygnał i droga, którą chcemy iść - mówił po spotkaniu szkoleniowiec WKS-u, Vitezslav Lavička.

Vitezslav Lavička: Czy mecz powinien być odwołany? Z mojego punktu widzenia decyzja była "na granicy". Rano przyjechaliśmy oglądać murawę, była biała, ale zapewniano nas, że jeśli nie będzie padać śnieg, to będzie przygotowana. Przyjechaliśmy 90 minut przed meczem i faktycznie, była bardzo dobra, gotowa do gry. W trakcie rozgrzewki zaczął mocno padać śnieg. W takich warunkach i na takiej murawie ryzyko kontuzji jest większe, ale dzisiaj obydwie drużyny nie miały łatwego życia.

Wiedzieliśmy, że Wisła Kraków jest w innym miejscu i ma teraz inną jakość, niż na początku sezonu, kiedy graliśmy w Krakowie. Teraz pokazują się z bardzo dobrej strony, wygrali ostatni mecz. Naszym założeniem był wysoki pressing, żeby nie dać szansy na długie piłki. Nie wiedzieliśmy, że będą takie warunki i co nam pozwoliła murawa i przeciwnik. Był fazy meczu, że mieliśmy przewagę w niektórych strefach, a w innych przewagę miała Wisła. Nie chcieliśmy pozwolić rywalom na kombinacyjną grę. Ważną sytuacją był ten obroniony karny przez Matusa Putnocky'ego. Utrzymał nas w meczu.

Marcel Zylla podjął złą decyzję w sytuacji, kiedy dostał drugą żółtą kartkę. Wiem, że obie drużyny były nastawione na pojedynki, ale w sytuacji, kiedy masz już żółtą kartkę, zachowanie musi być mądrzejsze.

Dwa punkty w trzech meczach to mało. Nie jesteśmy zadowoleni. Mieliśmy dwa spotkania na wyjeździe, jasne, że chcieliśmy więcej. Wywalczyliśmy jeden punkt na inaugurację w Mielcu, choć nastawienie piłkarzy nie było złe. W drugim meczu nie byłem zadowolony z poziomu jakości, którego oczekiwałem. Dzisiaj po meczu szanujemy punkt z takim rywalem, bo graliśmy w osłabieniu. Cenię sobie zaangażowanie i charakter. To sygnał i droga, którą chcemy iść.

Mówiłem już po meczu w Gliwicach i po analizie, którą zrobiliśmy: przyszedł czas na zmiany. Niektórzy nie zagrali na takim poziomie, na jakim ja oczekiwałem. Zrobiliśmy kilka zmian i Mathieu Scalet wszedł do środka linii pomocy. Myślę, że pokazał się z dobrej strony. Nie tylko walczył, ale pokazał dużo jakości. To jeden z najważniejszych elementów tego spotkania, ta współpraca z Mateuszem Praszelikiem funkcjonowała dobrze i to, że strzelił gola to ważne, ale wykonał dobrą robotę przy budowaniu gry i do tyłu, kiedy graliśmy o jednego mniej. Dla mnie dobry występ. Podobnie Matus Putnocky, ale nie chcę mówić o jednym czy drugim zawodniku. Ten punkt to ocena całego zespołu i zaangażowania. Grając o jednego mniej, walczyliśmy o jak najlepszy wynik.

Z tego co wiem, negocjacje z Marcinem Szpakowskim w sprawie nowego kontraktu trwały kilka miesięcy. Ja z nim rozmawiałem indywidualnie podczas specjalnej odprawy na obozie w Turcji, a oprócz tego dostałem informację, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Jestem rozczarowany. To zawodnik, który ma potencjał, razem pracowaliśmy krok po kroku, trenował z nami, miał więcej występów w drugiej lidze i krok po kroku łapał minuty w pierwszym zespole. Jeśli faktycznie zdecyduje się na podpisanie kontraktu w 1. lidze, to będzie u nas zawodnikiem drugiego zespołu, a my będziemy dawać szanse innym chłopakom. Życzymy mu wszystkiego dobrego, choć szkoda, bo był blisko tego, by coraz częściej występować w pierwszym zespole.

Autor: Paweł Prochowski, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również