Wydarzenia

Lavička: Oczekuję więcej od ofensywnych graczy

2021-02-05 13:00:00
- Nie byliśmy zadowoleni z naszej ofensywy w Mielcu. Oczekuję więcej od naszych ofensywnych zawodników. Więcej jakości, efektywności i tworzenia okazji do zdobycia bramki - mówi Vitezslav Lavička, trener Śląska, przed sobotnim meczem z Piastem w Gliwicach.
Vitezslav Lavička: Nie ma wiele drużyn, które mają taką jakość i siłę, jak Piast Gliwice, by odwrócić wynik meczu z 0:3 na 4:3. Oglądaliśmy ich mecz z Wisłą w autokarze w drodze do Mielca. Pierwsze 30 minut Wisła zdecydowanie dominowała, ale Piast pokazał nie tylko to, że ma dobrych piłkarzy, ale także pewność oraz wiarę w siebie. Walczyli do samego końca i to im dało dużo pewności siebie przed kolejnym meczem.

Bez wątpienia dla każdej drużyny napastnik, który regularnie zdobywa bramki, jest pozytywną informacją. Piast takiego zawodnika ma, a Jakub Świerczok pokazuje, że ma piłkarską jakość i jest efektywny. Pokazał to w ostatnim meczu. Przygotowujemy się na Piasta Gliwice, ale nie na jednego zawodnika. Musimy być gotowi na Piasta jako na drużynę, na to, jak funkcjonują, jaki mają styl gry. Najważniejsze i tak będzie to, co my pokażemy.

To, że Marcel Zylla i Mateusz Praszelik zagrają razem w środku pola, jest jednym z naszych wariantów. W drużynie trzeba jednak balansu. Młodzi piłkarze, gdy mają swoją okazję, to ważne, by mieli wokół siebie również doświadczonych graczy. Obaj - i Marcel, i Mateusz -jednak, że idą dobrą drogą. Mają nasze pełne wsparcie.

Waldemar Sobota jesienią miał problemy zdrowotne, teraz powoli wraca na swój poziom, ale oczywiście ma większy potencjał. Spoczywa na nim duża odpowiedzialność, jest jednym z liderów i wobec kontuzji Krzysztofa Mączyńskiego kapitanem zespołu. Rozmawiamy z nim i wiemy, że on sam od siebie oczekuje znacznie więcej. Gra i współpraca w ofensywie musi funkcjonować na wyższym poziomie i być bardziej efektywna.

Krzysztof Mączyński jest bardzo doświadczony, zawsze zostawia na boisku nie tylko umiejętności piłkarskie, ale też charakter oraz serce i zaraża tym innych zawodników. Mam nadzieję, że po zabiegu szybko wróci do gry i będzie przygotowany do meczów.

Co do Rafała Makowskiego - mam pozytywne odczucia, nie tylko po tym, co pokazał w Mielcu, ale już wcześniej, w trakcie okresu przygotowawczego. Jesienią był trochę sfrustrowany, że nie miał tylu okazji do gry, ilu oczekiwał. Była możliwość, że odejdzie na wypożyczenie, ale chciał zawalczyć o swoje miejsce w składzie i pokazał w Mielcu, że robi postępy.



W każdym kolejnym tygodniu rozmawiamy z dyrektorem i zarządem. Jednak teraz nie szukamy ofensywnego czy innego zawodnika do Śląska. Kadra jest ustalona, chcemy więcej stabilizacji, by ci nasi rezerwowi zawalczyli o szanse. Mamy młodych zawodników, którzy przygotowują się do gry w drugim zespole, oni też mają szanse, by trafić do pierwszej drużyny - współpraca między tymi ekipami jest naprawdę dobra.

Wszyscy nie byliśmy zadowoleni z naszej ofensywy w Mielcu. To pierwszy mecz, nie zrobimy po nim jednak rewolucji. Dokonaliśmy analizy, rozmawialiśmy indywidualnie z piłkarzami. Oczekuję więcej od naszych ofensywnych zawodników. Więcej jakości, efektywności i okazji na zdobycie bramki. Szacunek dla graczy za walkę, bo warunki były trudne. Gospodarze przygotowywali murawę tak, jak tylko mogli, ale przy minusowej temperaturze nie będzie ona taka, jak zwykle. To oczywiście nie usprawiedliwienie, bo wiemy, że musimy robić więcej w naszych atakach, by zdobywać bramki.

Na poprawę naszej gry sposobem jest tylko praca. Każdego tygodnia pracujemy nad defensywą, która w Mielcu funkcjonowała dobrze, ale również i nad ofensywą. Współpraca w ataku powinna być lepsza. Postawę i pewność zawodników na treningach chcemy przenieść na mecze. Kontrola piłki przy mrozie jest trudniejsza, ale musimy być głodni zdobywania goli, dążyć do pola karnego przeciwnika.

Po meczu w Mielcu rozmawiałem m.in. z Piotrem Celebanem, który mówił, że chciałby zagrać sparing z drugim zespołem. Podobnie wyraził się Mariusz Pawelec. To był pozytywny sygnał. Wpuściliśmy na ten sparing również Marcina Szpakowskiego i Łukasza Bejgera, by utrzymali praktykę meczową, która jest im potrzebna. Wysłali sygnał, że chcą pracować, być przygotowanym, gdy przyjdzie okazja do gry w pierwszym zespole.

Łukasz Bejger to młody chłopak, ma potencjał, jest wysokim obrońcą, może zagrać na środku obrony i na prawym boku. Nie chcemy na niego od razu nakładać jakiejś dużej presji. Potrzebuje czasu, by zaadaptować się do nowego zespołu. Mogą być mecze, że pojawi się w drugim zespole, ale jego potencjał i nastawienie do pracy jest takie, że jest blisko grania w pierwszym zespole.

Dobre dla nas jest to, że Patryk Janasik i Guillermo Cotugno są zdrowi, przepracowali okres przygotowawczy i są przygotowani. Lubambo Musonda pokazał, że jest skrzydłowym, wnosi na boisko szybkość i dynamikę, ale brakuje mu liczb. Ustawiliśmy go na boku obrony i pokazał, że może grać i na tej pozycji. Teraz jednak bardziej liczymy na niego jako skrzydłowego.
Autor: Jędrzej Rybak, Paweł Prochowski, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również