Wydarzenia

Lavička: Ta przegrana mocno boli

2020-09-19 19:55:00
- Przegrana w takich okolicznościach, po bramce z rzutu karnego w samej końcówce, naprawdę boli - mówi Vitezslav Lavička po meczu z Pogonią w Szczecinie (0:1).
Vitezslav Lavička: Gratulacje dla Pogoni, bo jest dziś szczęśliwszą drużyną. Przegrana w takich okolicznościach, po bramce z rzutu karnego w samej końcówce, naprawdę boli. Spotkanie było wyrównane, obie strony włożyły dużo energii w ten mecz. Z naszej strony były dobre i niedobre rzeczy w grze. Ale w takich meczach jak dziś, gdy tworzymy kilka okazji, ale żadnej nie wykorzystujemy, musimy liczyć się z tym, że przeciwnik jedną ze swoich szans zamieni na bramkę. Tak się stało i boli nas to. Zawodnicy włożyli dużo energii w to spotkanie. I nie chodzi mi tylko o postawę dziś na boisku, ale i cały tydzień przed meczem. Nasza sytuacja nie była optymalna, ale wszyscy w klubie robili, co mogli, by było jak najlepiej. Taka przegrana mocno nas boli.
 
Mówiliśmy w przerwie zawodnikom, że trzeba większej aktywności i zaangażowania. Ale nie było tak, że brakowało nam sytuacji podbramkowych. Mieliśmy w drużynie zawodników, którzy nie grają regularnie, nie mają dużego doświadczenia, ale to nie jest ujma czy wytłumaczenie. Taka jest nasza aktualna sytuacja. Dziś nie daliśmy rady i potrzeba dobrze zanalizować ten mecz i pracować dalej.
 
Naszym celem przed każdym meczem, i u siebie, i na wyjeździe, jest zwycięstwo. Tak było i dziś, choć mecz wyglądał remisowo. Jedna sytuacja w polu karnym wszystko rozstrzygnęła.
 
Chcieliśmy trochę więcej od Piotrka Samca-Talara. Jest młody, ma duży potencjał, ale dziś nie pokazał tego, co potrafi pokazać na treningach.
 
Nie widziałem powtórek rzutu karnego, ale nie dyskutujemy z tą decyzją. Respektujemy ją.
 
Nasza sytuacja nie jest łatwa, nie wiadomo, który zawodnik może wypaść i nie pojawi się na treningu. Cieszy nas jednak, że niektórzy piłkarze, mający wcześniej problem ze zdrowiem, teraz są już z powrotem do dyspozycji. Mam nadzieję, że tak będzie dalej.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również