Wydarzenia

Lavička: To był dobry, ofensywny mecz

2020-06-25 21:50:00
- Kibice na stadionie i przed telewizorami obejrzeli bardzo atrakcyjny mecz. Z obu stron. Pięć bramek, wyrównana gra, dużo dobrych akcji - mówi Vitezslav Lavička, trener Śląska Wrocław, po pokonaniu Cracovii 3:2 w 32. kolejce PKO Ekstraklasy.
Vitezslav Lavička: Kibice na stadionie i przed telewizorami obejrzeli bardzo atrakcyjny mecz. Z obu stron. Pięć bramek, wyrównana gra, dużo dobrych akcji. W pierwszej połowie mieliśmy dobre okazje, ale nie zdołaliśmy ich wykorzystać. Trzeba dodać, że Cracovia grała naprawdę dobrze, czekała na swoje szanse po szybkich przejściach do ofensywy oraz stałych fragmentach gry. Na początku drugiej części gry właśnie w ten sposób zdobyli bramkę. Popełniliśmy błąd w kryciu i musieliśmy gonić wynik.
 
Po straconym golu mocno ruszyliśmy do pracy i szybko strzeliliśmy dwa gole. Dały nam one więcej pewności siebie. Dołożyliśmy trzecią bramkę i myślałem, że lepiej będziemy kontrolować spotkanie. W ostatnich sekundach jednak źle zareagowaliśmy taktycznie i przeciwnicy strzelili drugiego gola, ale nie było już więcej czasu.
 
Dla nas to ważne trzy punkty, jestem zadowolony z tego, jak drużyna zareagowała na porażkę z Legią. Była krytyka naszej ofensywy po tamtym meczu, nie oddaliśmy wtedy celnego strzału. Dziś jednak pokazaliśmy dużo dobrych rzeczy w ataku, zdobyliśmy trzy bramki i to zasługa dobrej pracy całego zespołu.
 
Dziś pierwszy raz po przerwie graliśmy z naszymi kibicami. Stworzyli świetną, piłkarską atmosferę. Szacunek dla kibiców i gratulacje dla naszych chłopaków.
 
Zgadzam się, że to był dobry mecz ofensywny w naszym wykonaniu. Po Legii nasz atak był krytykowany i dziś chłopcy prościej kończyli akcje. Szybciej decydowali się na strzał, dośrodkowanie, było widać większą agresywność. I z tego padły bramki
 
Szacunek dla wszystkich chłopaków, ale Przemka Płachetę można dziś wyróżnić. Zrobił bardzo dobrą robotę, był bardzo aktywny, wymieniał pozycję z Robertem Pichem, dobrze funkcjonowała nam współpraca między skrzydłowymi, dziesiątką, napastnikiem. Przemek zszedł z boiska, ale to nie była kontuzja, a jedynie skurcze.
 
Jeżeli drużyna dała z siebie wszystko i strzeliła trzy gole, wygrywając, to najważniejsze. Jasne, najlepiej byłoby grać na zero z tyłu i zdobywać kilka bramek z przodu, ale trzeba zwrócić uwagę na jakość przeciwnika. Wiemy, że znów straciliśmy dziś dwie bramki, ale taki to był mecz, ofensywny, atrakcyjny. Ważne, że zdobyliśmy trzy punkty.
 
Dino Stiglec robi dobrą robotę, dużo pracuje, nie tylko w defensywie, ale i z przodu, czego wymagamy od naszych bocznych obrońców. To profesjonalista, nie ma problemów zdrowotnych, gdyby tak było - powiedziałby to.  To odpowiedzialność jego, ale i innych zawodników, by zgłosić jakiś problem, kontuzję, jeśli takowa się pojawi.
Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również