Wydarzenia

Magiera: Byłem pewien awansu

2021-07-16 00:50:00
- Nie miałem wątpliwości odnośnie tego, że awansujemy. Byłem przekonany, że nasza drużyna będzie lepsza nie tylko na papierze, ale i na boisku. Dominowaliśmy na wyjeździe, tak samo było dziś - mówił Jacek Magiera na konferencji prasowej po meczu z Paide Linnameeskond.
Jacek Magiera: Rywalizacja nikomu nie zaszkodziła, wręcz przeciwnie. Victor Garcia wzmacnia konkurencję na lewej stronie. Victor i Dino to inni piłkarze, mają inne zalety. Obaj są potrzebni zespołowi. Będziemy nimi umiejętnie dysponować, by Śląsk miał z nich dużo pożytku. Mają być gotowi, dawać z siebie sto procent. Uważam, ze Victor zagrał poprawnie, miał sporo udanych zagrań, pokazywał się do podania, a jego dośrodkowania budziły zamieszanie. Strzelił gola, co przy debiucie u siebie jest wartością dodaną. Może zaliczyć ten występ do udanych. To nie jest tak, że ze Stiglecem będą grać na zmianę. Zobaczymy, kto wystąpi  w Erywaniu.
 
Rafał Makowski może być zadowolony ze swojego występu. Grał na dwóch pozycjach, najpierw 60 minut jako defensywny pomocnik, potem jako „dziesiątka”, ale traktujemy zawodników na tej pozycji jako napastników. Znam go bardzo dobrze z rezerw Legii, wprowadzałem go do piłki seniorskiej. W Śląsku długo był prześladowany przez kontuzje. Za mojej kadencji zagrał pierwszy raz w wyjściowym składzie w barwach Śląska, ale nie dlatego, że się znamy, tylko po prostu na to zasłużył. I dziś było tak samo. On ciągle ma jednak rezerwy. Liczymy, że będzie grał szybciej, konkretniej w finalizacji akcji. Rafał jest znany z potężnego uderzanie z dystansu - dziś kilka razy próbował, ale to jeszcze nie jest to, czego oczekujemy. To zawodnik, który może nam zabezpieczyć trzy pozycje. Uniwersalność to również jego atut. Szukamy takich zawodników i Rafał jest takim graczem.
 
Nie miałem wątpliwości odnośnie tego, że awansujemy. Byłem przekonany, że nasza drużyna będzie lepsza nie tylko na papierze, ale i na boisku. Dominowaliśmy na wyjeździe, tak samo było dziś. Brakowało skuteczności, ale obraliśmy taką drogę, by dążyć do celu. Wiedzieliśmy, ze pierwsze spotkania będą takie, że będzie sporo do poprawy. Pokazaliśmy zawodnikom statystyki w przerwie, by uczulić ich, że można mieć przewagę, ale stracić bramkę przez jeden błąd i skomplikować sobie mecz. Drużyna była bardzo skoncentrowana przy wybiciach Paide za nasza linię obrony. Cel został zrealizowany, cieszymy się z tego. Teraz celem jest awans do III rundy. Nie mieliśmy wpływu na to, z kim zagramy. Oczywiście nasz analityk Andrzej Gomołysek był na pierwszym meczu Araratu z Fehervar. Sporządził raport z tamtego spotkania, dzisiejsze oglądał w telewizji. Jutro rozegramy sparing z Piastem Żmigród, gdzie zagrają zawodnicy, którzy dziś nie mieli okazji pojawić się na boisku. Będziemy przygotowywać się do kolejnej rundy, by awansować.
 
Jest to wyzwanie i wyróżnienie, że walczymy na arenie międzynarodowej. Nie robimy z tego problemu, przeciwnie, cieszymy się, bo chcemy zagrać jak najwięcej meczów. Chciałbym, by Śląsk rozegrał 36 spotkań jesienią - to by oznaczało awans do fazy grupowej i grę dalej w Pucharze Polski. Chciałbym, by tak było, ale mam w głowie ten jeden, najbliższy mecz. W juniorskiej piłce miałem kiedyś zawodnika drużynie, który przed meczem mówił wszystkim, by nie podawali do niego w pierwszej połowie, bo oszczędza się na kolejne spotkanie. I nie wyszedł już wtedy na drugą połowę. Na to uczulamy naszych piłkarzy - by grali na maksa od pierwszej do ostatniej minuty. Nie boję się o to jak wytrzymamy kondycyjnie, wiem, jak pracowaliśmy na obozie, w jak ogromnych temperaturach. Jutro o 8 mamy spotkanie strategiczne na temat logistyki wyjazdu. Armenia to specyficzny kierunek, trzeba wszystko dobrze zaplanować. Każdy detal jest ważny. Miałem w swojej karierze wyjazdy do Kazachstanu, Mołdawii, Gruzji. Wiem, że przygotowanie jest bardzo ważne, by być gotowym do rywalizacji z wymagającym przeciwnikiem. Ale patrzymy przede wszystkim na siebie.
 
Co do ataku pozycyjnego - to bardzo trudny element gry. Najłatwiej gra się z kontry. Chcemy być konkretni w ataku pozycyjnym. Przeciwnik po części nas do tego zmusił, bo był ustawiony bisko pola karnego, nie podchodził wyżej. Śląsk może grać w ataku pozycyjnym coraz lepiej. Ważne są rotacje w pionie naszych ofensywnych zawodników, szeroko ustawieni wahadłowi. Również środkowi obrońcy mają istotną rolę, bo skupiają uwagę rywali, wprowadzają piłkę. Od 22 marca nasza gra w tym aspekcie wygląda lepiej. Mamy zawodników, którzy podejmują taką grę i zależy nam, by Śląsk budował akcje i był skuteczny w ataku. Liczy się nie samo posiadanie piłki, tylko skuteczność działań. Nad kontrą i fazami przejściowymi też pracujemy. To elementy, które mają wznieść drużynę na jeszcze wyższy poziom.
 
Powiem tak - Szymon Lewkot może być w przyszłości "kozakiem". Jeśli zadowoli się tym, co ma, jak gra - to znaczy, że nie nadaje się na wielką piłkę. Ale jeśli nadal będzie pracował z taką determinacją, popracuje nad sylwetką, która ciągle ma rezerwy, możemy być w przyszłości z niego, jako ludzie polskiej piłki, bardzo zadowoleni. Pierwszy mecz pod moją wodzą zagrał jako środkowy pomocnik, potem bez wątpliwości wystąpił w środku obrony z Zagłębiem Lubin. Jako prawy środkowy obrońca gra trochę z konieczności, bo Łukasz Bejger, który kończył sezon na tej pozycji, miał kontuzję. Szymon jest pewny siebie, potrafi wyprowadzić piłkę, być skuteczny w defensywie. Liczę na niego, przyszłość przed nim, wierzę, że za parę lat będzie piłkarzem przez duże "P".
 
Nie ma reguły, kiedy lepiej grać u siebie - czy w pierwszym meczu, czy na wyjeździe. Zagramy na własnym boisku w rewanżu, liczymy na kibiców, którzy przyjdą na Stadion Wrocław, stworzą atmosferę. Chciałbym, by ta publiczność była jeszcze dwa razy większa niż dziś. My ze swojej strony robimy wszystko, by nasza drużyna okazała się w dwumeczu lepsza.
 
Chcemy, by Śląsk przez 90 minut wyglądał bardzo dobrze, Są różne fazy w meczach, zdarza się, że pierwsza i druga są diametralnie inne, tak było też w zeszłym sezonie. Pracujemy, by płynność dyspozycji była coraz większa i być zespołem, który ma swoją tożsamość.
 
Zobaczymy, kto znajdzie się w kadrze na II rundę. Możemy zgłosić 24 zawodników - zobaczymy, czy znajdzie się w tym gronie Quintana. Widziałem go w jednym treningu, porozmawialiśmy chwilę. Narzekał na lekki uraz, ale nie będzie miało to wpływu w dłuższej perspektywie. Ma szansę, przyjrzymy mu się w treningach, bo to co innego niż obserwacja video.
 
Nie chcę się bawić w typowanie procentowych szans w kolejnej rundzie. Na dziś za dużo nie wiem o Araracie, ale w najbliższych dniach rozłożymy ich grę na czynniki pierwsze. Najważniejszy jest jednak Śląsk i to, co my możemy zrobić, co pokazać na boisku. Na to mamy wpływ. Wiemy, jaką pracę wykonaliśmy na obozie, jak pracujemy indywidualnie z zawodnikami. Chciałbym, by dla wielu z nich ten rok był najlepszy, przełomowy. Sport zawodowy powoduje sporo ekstremalnych sytuacji. Można rozwijać umiejętności taktyczno-techniczne, szeroko pojęta fizyczność i regeneracja. Jeżeli o to wszystko zadbamy, mamy szansę wygrywać każde spotkanie. Czy jestem optymistą? Tak, zawsze byłem. Patrząc na mnie przy linii może tego nie widać, ale w środku bardzo cieszę się z naszej dobrej gry i goli.
 
Autor: Jędrzej Rybak, Grzegorz Krawczyk, Fot. Krystyna Pączkowska

Zobacz również